sobota, 19 grudnia 2009

"Człowiek z sondażu" oraz "Wszystko na sprzedaż i wszystko na opak" Bajda o Wajdzie

CZŁOWIEK Z SONDAŻU: Un Film de Andrzej Bajda (2009)
Fragment scenariusza nowego hitu filmowego:
(...)
Demonstranci ruszają dostojnie, śpiewając piosenkę tytułową:

Chłopcy z Kasyna, chłopcy z Czorsztyna,
Od CBA to była mina.

Dzielnieście stali i grypsowali
Miro Drzewiecki wpadł

Na cmentarz wlekli się Świętojańską,
Naprzeciw Glockom, naprzeciw Tomkom.
Chłopcy z Wrocławia pomścijcie druha!
Zbychu Chlebowski wpadł.

Od Kamińskiego snują się gady,
Na rząd Platformy gadają dziady.
Padają , Miro, Rychu i Zbychu,
Grzegorz Schetyna padł.

Jeden spocony, drugi wypity,
Sprawa się rypła sierpniowym świtem.
Kamiński strzela do cudotwórców,
Minister Czuma padł.

Agenciak Tomek jest katem Metra,
Przez niego szlocha Celebrykietka.
Poczekaj draniu my cię dostaniem,
Janusz Stokłosa wpadł.

Chłopcy z boiska, cwaniacy  z Gdańska
Wracać do rządu, skończona walka!
Świat się dowiedział, nic nie powiedział,
Mariusz Kamiński padł.

Nie ruszym Grada, gdyż nie na darmo,
Nad stocznią sztandar z libańską kokardą.
Za dobry pijar, punkty w sondażach,
Przemysł stoczniowy padł.

 
Directors Cut (Extended Unrated Version)

Słuchacie gnoje, ludzie pijaru!
Chce mi się rzygać od waszych czarów.

Wierzę, że kiedyś z dumą ogłoszę:
CZŁOWIEK Z SONDAŻU PADŁ!

Scena końcowa (Andrzej Bajda as himself):




Wszystko na sprzedaż wszystko na opak. Rozmowa z reżyserem Andrzejem Bajdą

Na blogu zapowiedziałem, że wyjaśnisz dlaczego sprofanowałeś Balladę o Janku Wiśniewskim. Czemu aż taka demonstracja Andrzeju?

Nie sprofanowałem ballady, ja profanację sfilmowałem. Zacząłem kręcić, nic więcej.

Chyba nie jesteś tak małostkowy, by powodem był fakt, że muzykę do utworu skomponował tajny współpracownik SB?

Oczywiście, ze nie. To był jeden z powodów, ale z pewnością nie najważniejszy. Odrywając się na chwilę od Wajdy muszę powiedzieć, że trzeba być kawałem gnoja by do takiej roboty przybrać sobie pseudonim "Rejtan". To musiał być kawał .... Poniński pod ksywką Rejtan!

Wróćmy do ballady, powtórzę, dlaczego?

Pierwszy i wystarczający powód jest taki, że tak naprawdę to nie są moje słowa. Przejdź się kiedyś pod drzwiami gabinetów polityków Partii Miłości. Każdy udany dzień świętują śpiewając swoją wersję, tak jak eSBecy wynoszący nawalonego kumpla w PSACH.

Nie weksluj dyskusji na Pasikowskiego.

Nie mam zamiaru. Uważam, że to był bardzo zły film. Bardzo zły,. Nie wnikając w intencje reżysera obraz wpisał się w klimat i poetykę michnkolandu. Wracając do mojej profanacji. Gdy spoglądam na ekran telewizyjny i widzę, co te załgane ryje tak chętnie ślizgające się swej kombatancką kartę wyczyniają z Polską słyszę właśnie takie słowa ballady (czasem bardziej bezczelne). Widziałeś powrót Mira i  Zbycha do sejmu po urlopie, zresztą płatnym i to na mój koszt? Już się szykują na kolejny marsz miłości. Ekipa pijarowców kombinuje jak ich przedstawić w roli Zatroskanych o Polskę. Grają świetnie. Dopóki prowadzi ich kamera trzymają wysoko sztandar. Sztuczna dmuchawa robi za wiatr historii  i słychać łopot. Gdy tylko usłyszą komendę "klatka stop!" zaraz rozbiegają po całej okolicy szukać lodów. Teraz pewnie zbierają się gdzieś na rekolekcje adwentowe w Łagiewnikach. Pojedź tam wieczorem. Nie będziesz musiał używać pluskiew żeby usłyszeć pijacki rubaszny śpiew Chłopcy z boiska, cwaniacy z Gdańska wracać do sejmu skończona walka/ Świat się dowiedział, nic nie powiedział nic nie powiedział, Mariusz Kamiński padł! i na koniec rubaszne bu ha,ha, ha! A hucpa z przetargiem na stocznie? To przecież twoj ulubiony zwrot Bardzo POważny Inwestor Bez Dostępu Do Internetu, Szukany Przez Google i FBI. Ponownie zaprzeczam, że cokolwiek profanowałem. Po cichu powiedziałem kamera akcja, Człowiek z sondażu, ujęcie 487. To wszystko!

Rozumiem, ale dlaczego nawiązujesz tak wyraźnie do naszego dobra eksportowego. Twój pseudonim, tytuł filmu, ballada. Trochę to nieuczciwe. Razem oglądaliśmy jego ostatni film "Katyń". Tego nie rozumiem.

Właśnie dlatego! Trafnie porównałeś Wajdę do naszych skarbów narodowych. Jego przeszłość jest czarna jak węgiel i pachnie siarką na odległość.

Nie jesteś zbyt surowy? Sam został dotknięty tą zbrodnią, także jest jej ofiarą. To osobisty film, spłacił nim dług ojcu.

Nie żartuj ng2. Jaki dług? Wajda zadłużony tyle lat? To pozer. Jeden z większych jakich znam i do tego kasa misiu, kasa. Ojciec? Dług? Dziwnie przypomniał sobie o tym, kto mu zamordował ojca po kilkudziesięciu latach! Dokładnie w taki sam sposób, jak Jaruzelski i jego wyznawcy grają teraz kartą sybiraka. To ty napisałeś, że Ślepowron zhańbił mundur żołnierza bojąc się zapalić lampkę na grobie ojca przez ponad pół wieku.

Wiesz, trochę przesadziłem z polskim mundurem. Materiał radziecki, krawiec moskiewski :)  ale z Wajdą to ty przesadzasz!

Nie przesadzam. Spójrz na dwie fotografie Wajdy. Zrobione są zaledwie w odstępie pięciu lat. Wajda na pierwszej z nich to nie początkujący reżyser ściskający dłoń GenSeka ze szczęścia, że może mu pozwolą, że partia da taśmę, wpuści na chwilę do studia. To sławny reżyser. Więcej osób na zachodzie wiedziało kim jest Wajda niż Gierek. I druga. Jak radośnie potrząsa dłonią Wałęsy. O robotnikach i ich godności sobie przypomniał, a właściwie się dowiedział. Nie sądzę, że miał sobie co przypominać. I to jest misiu ta kasa.

I sekretarz KC PZPR Edward Gierek odznacza Orderem Sztandaru Pracy II klasy Andrzeja Wajdę podczas obchodów 30-lecia kinematografii polskiej, listopad 1975 (C) ADM/CAF - CEZARY  LANGDA
 Wajda z Lechem Wałęsą podczas kręcenia "Człowieka z żelaza" FOT. (C) BOGDAN BORKOWSKI/FORUM
Fotki stąd

Jaka kasa? Od Wałęsy?

Nazwisko Wałęsa wtedy się liczyło. W 1980 wymieniały je wszystkie zachodnie rozgłośnie i stacje telewizyjne. To był brand, kumasz? Dalej miał dziękować Gierkowi, czy Kani? Gdyby wtedy dostał od partii order zmiejszyłby swoje aktywa. Mogł je pomnożyć tylko inwestując Wałęsę. Dewizą Wajdy było i jest WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ.

Czuję, że manipulujesz zestawieniem fotek.

Nie manipuluję. Zresztą order chyba przehandlował. Nie ma go w spisie odznaczeń jaki sobie zafundował na stronie. Order Budowniczego Polski Ludowej też opchnął na bazarze. Przy Krzyżu Kawalerskim data - 1950 - mu odpadła. Za chwilę odbędziesz ze mną podróż w czasie. Musze o tym powiedzieć. Przypadkowo przeczytałem niedawno laudację profesora Tazbira wygłoszoną z okazji nadania Wajdzie tytułu człowieka roku (śmieszne trochę, na tej samej zasadzie Zachwatowicz może ogłaszać go mężem, a nawet reżyserem roku, co kwartał).
Wracając do Tazbira przeczytałem laurkę i się wkurzyłem. Taki stek bzdur, że trudno wytrzymać. Nie tylko wszystko na sprzedaż ale i wszystko na opak!
Jest tam taki fragment:

Andrzej Wajda stworzył filmowe arcydzieła. Stały się one wielkim pomostem pomiędzy Polakiem dnia dzisiejszego a naszą narodową przeszłością, pomostem ujętym w obrazach, które dziś odgrywają tak istotną rolę w wykładzie dziejów cywilizacji. Andrzej Wajda, ten wielki architekt narodowej wyobraźni, bardziej wypłynął na współczesną polską świadomość historyczną od całego tuzina kapłanów muzy zwanej Klio. Co wyznaję szczerze, acz nie bez uczucia pewnej zazdrości.
 Jeżeli to prawda to biada nam Polakom!
Zanim zacznę swą opowieść jeszcze jedno zdanie z Michnika (okazja ta sama)

Filmy Andrzeja są absolutnie nieusuwalnym składnikiem polskiej kultury narodowej. Bez nich bylibyśmy inni i z pewnością gorsi. Te filmy były pewnego rodzaju lekcjami smaku, tożsamości narodowej. Andrzej był zawsze twórcą kontrowersyjnym.
Klasyczna gówno prawda. Można by spuścić na to zasłonę milczenia w końcu to zwykłe michniczenie. Czary goryczy dopełniły jednak dwie strony. Domowa Wajdy i druga z przeredagowanym artykułem Sztuka w "Arwie; Być głosem naszych zamordowanych Doroty Niedziałkowskiej i Andrzej Wajdy. Początek jest taki:

Arw to anagram2 utworzony z pierwszych liter imienia i nazwiska Andrzeja Wróblewskiego3 (1927-1957). "Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś poczucia wielkości, poczucia prawdziwej wolności w sztuce i we wszystkim, co robimy" - mówił w wykładzie inauguracyjnym roku 1979/1980 na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie Andrzej Wajda.
Przypomniałem sobie wówczas o książce Piotra Włodarskiego Pan Andrzej.Wajda jakiego nie zna większość społeczeństwa. Stalinowiec w czynie i słowie, później  partyjny i na końcu bezpartyjny konformista.

Chyba salonowiec?

Nie, stalinowiec. Już wyjaśniam.
W 1950 r. Sokorski ogłosił:

Jeżeli wam któryś z profesorów się nie podoba, to przyjdźcie do mnie o każdej godzinie dnia i nocy i takich profesorów będziemy się pozbywać. Dziś chce wam wszystkim powiedzieć, że profesor Tadeusz Kantor nie jest już profesorem. Takich profesorów my nie potrzebujemy. Źródło
Na marginesie Kantora. Fragment wywiadu Franciszka Starowieyskiego Walę łokciem

Bo w 1950 roku Kantora wyrzucili z uczelni?
- Kantor inaczej przedstawiał socrealizm niż oficjalna wersja, co było rzeczą nie do pojęcia dla tych prostaków. A to miało być realistyczne w formie i socjalistyczne w treści. Wojciech Weiss, który całe życie malował kwiaty, zrobił wtedy obraz "Manifest", za który dostał główną nagrodę na pierwszej ogólnopolskiej wystawie plastyki, na którym kilku robotników stoi z flagami. Wybrał modeli z akademii, leniuchy, którym się nie chciało pracować, to za modela szli i takich parę mord stoi tam z flagami czerwonymi.
Na stronie Gazety wyborczej w płatnym archiwum Przedruk jest tu
Ale wtedy Wajda był już się przeniósł z krakowskiej ASP do łódzkiej filmówki. Co ma z tym wspólnego?

Ma, ma .
Przy okazji przenosin poczytaj jak się ubiegał o indeks syn oficera Wojska Polskiego i to zamordowanego przez Sowietów:

-20.08.1949
"Do Dyrekcji Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi
Proszę o przyjęcie mnię /tak w oryginale/ na studia w Wyższej Szkole Filmowej na Wydział Reżyserii.
Ukończyłem trzeci rok na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Decyzję studiowania w PWSF  motywuję wg . formularza załączonego do podania.
Jestem członkiem podstawowej organizacji PZPR przy ZPAP w Krakowie. W ZAMP na ASP jestem kierownikiem wydziału kadr ZU. Resztę danych w załącznikach które nadeślę do dn.24 bm.

Wajda Andrzej"

- "Odpowiedzi na pytania Kwestionariusza
1.Decydując się na studia w Wyższej Szkole Filmowej, po ukończeniu trzech lat Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, a więc po okresie doświadczeń, tak co do zainteresowań jak i co do moich zapatrywań społ.-politycznych, robię to z przekonaniem że dadzą mi one rodzaj sztuki najbardziej bliski współczesnemu człowiekowi. Sztukę która jest najważniejsza, przy przekształcaniu człowieka na drodze do nowego ustroju.
/.../
-Zrezygnowałem ze studiowania na ASP po długiej dyskusji jaka rozpoczął na naszym terenie szkolnym artykuł napisany wspólnie z kol. Nałęckim Konradem a ogłoszony w tygodniku "Wieś". Dyskusja skończyła się stworzeniem zespołu samokształceniowego przy Z.U.  ZAMP na naszej uczelni, który przez pracę zespołową, kolektywną i stosowanie oceny przydatności politycznej obrazu ma realizować realizm socjalistyczny w plastyce. - Jakkolwiek byłem jednym z pierwszych członków zespołu, stałem na stanowisku że film jest najbardziej bezpośrednią drogą do człowieka, po prostu dlatego ze film jest "aparatem do notowania życia."  Źródło

O sk...n!


Jak to pisał Paweł Wroński Andrzej Wajda - architekt polskiej wyobraźni. Taką polską wyobraźnię tylko na Czerskiej mają. A teraz powoływany artykuł z Tygodnika Społeczno-Literackiego "Wieś" z 24.10.1948 r., nr 43 (źródło jw.)

Zagadnienia plastyczne stają się dziś nie tylko sprawą artystów, lecz całego społeczeństwa. W dotychczasowej dyskusji wyższe uczelnie artystyczne były pomijane. Sprawy dotyczące nas nie mogą być bez nas dyskutowane. Ale jakie posiadamy ku temu przygotowanie ? Pierwsze zagadnienie to środowisko. Na ile Krzywickiego charakterystyka pasuje dla określenia dzisiejszego Krakowa ? O ile zmienił się skład klasowy ludności miasta, skąd ludność czerpie swe dochody, skąd napływa młodzież studiująca i jaki jest jej skład społeczny ? W każdym razie jest oczywiste, że Kraków dla kształtowania się typu artysty ludowego nie przedstawia żadnych podniet, nie daje żadnych kontaktów z odcinkami pracy najbardziej żywymi i ważnymi w Polsce.
Plenum Zarządu Okręgowego Akademickiego Zw. Młodzieży Polskiej obradujące przed kilkoma dniami w Krakowie postawiło jasno sprawę niewspółmierności między żądaniami młodzieży postępowej, stawianymi nauce, a więc i swym profesorom, a możnością ich zaspokojenia./.../I kiedy dziś młodzież domaga się wprowadzenia na uniwersytety metod naukowych marksizmu, to urzeczywistnienie tych żądań nie sprowadza się tylko do głoszenia marksizmu z katedr, bo również ważnym jest, kto go będzie głosił. Studenci robotnicy i chłopi muszą widzieć w profesorach oddanych im sojuszników w walce klasowej.
Wspomniany wyżej Andrzej Wróblewski założył  zespoł samokształceniowy przy Z.U. AZMP ZMP (Zarządzie Uczelnianym Akademickiego Związku Młodzieży Polskiej). Nonkonformisci antykapiści i kontra impresjoniści zyskali miano neobarbarzyńców.

Daj spokój. Taki spontan młodych gniewnych.


Spontan? Przecież cytowałem Sokorskiego. Przez taki spontan profesorowie wylatywali z uczelni. Co się działo na Uniwersytecie Warszawskim dzięki spontanicznym Brusom i Kołakowskim? We Wrocławiu w październiku 1952 za krytykę teorii Łysenki aresztowano doktora Adama Wanke - asystenta Zakładu Antropologii  Uniwersytetu Wrocławskiego. Dostał trzy lata.

W początkach 1951 roku rozpoczęło działalność Zrzeszenie Przyrodników-Marksistów, oddział we Wrocławiu, pod przewodnictwem prof. Dionizego Smoleńskiego. Z zadowoleniem przyjmowano deklaracje młodzieży studenckiej, a przede wszystkim kół naukowych,  o  przyswajaniu i stosowaniu dyrektyw materializmu historycznego i dialektycznego w codziennych badaniach i edukacji (...) Już organizacje młodzieżowe mogły kontrolować pracę pracowni, składać meldunki, że nie jest tak, jak być powinno itd.
W Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Pięknych zostali  zwolnieni prof. prof. Leon Dołżycki, Emil Krcha, Antoni Mehl.
Największe zmiany we Wrocławiu miały miejsce w Wyższej Szkole Handlowej. Odeszli z uczelni profesorowie: K. Stefko, S. Hubert, I. Jaworski, W. Styś, J. Wąsowicz, S. Wysłouch, E. Żychiewicz.(Źródło Ryszard Czoch Szkoły Wyższe we Wrocławiu (1945 - 2005)
A teraz o genezie spontanu w uczelniach artystycznych

Sygnałem kierunku zmian w metodyce nauczania na wyższych uczelniach artystycznych było wprowadzenie nowych przedmiotów: zagadnienia Polski współczesnej i podstawowe zagadnienia marksizmu-leninizmu (59).

Wkrótce potem w wyższych szkołach artystycznych zaczęły powstawać "spontanicznie" grupy samokształceniowe:
"Plenum lipcowe i sierpniowe PPR, Kongres Zjednoczeniowy Partii Robotniczych, głęboko przeorały świadomość partyjnego i bezpartyjnego aktywu plastycznego również na odcinku szkolnictwa plastycznego[...]. Prace grupy samokształceniowej wykazały nieprzydatność, szkodliwość dotychczasowych metod pedagogicznych Akademii, które nie potrafiły dać młodzieży sumy wiadomości i umiejętności, niezbędnych do podjęcia prac nad kompozycją figuralną. Walkę o nową szkołę ze strony pedagogów zainicjował aktyw partyjny warszawskiej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych" (60).

Szczególną energię i bezkompromisowość w działaniu wykazała w tym czasie Grupa Samokształceniowa Studentów Akademii Krakowskiej - uczelni, której rektorem był wówczas Eugeniusz Eibisch, a profesorami Zbigniew Pronaszko, Zygmunt Radnicki, Jerzy Fedkowicz i inni znani przedstawiciele polskiego koloryzmu. Główną przyczyną publicznego wystąpienia tej grupy była dominacja koloryzmu w sztuce polskiej i kolorystów w instytucjach życia artystycznego. Był to pierwszy w powojennej Polsce bunt studentów przeciwko profesorom, ściślej - przeciw "kapistowskim metodom nauczania w krakowskiej ASP. Młodzi artyści jak Konrad Nałęcki, Andrzej Wajda, Andrzej Wróblewski dawali temu wyraz w artykułach prasowych (61). Krytykowali oni program dydaktyczny uczelni. Akcentowali związek sztuki z życiem społecznym, z przemianami politycznymi, jakie zaszły w powojennej Polsce. Postulowali sztukę zaangażowaną właśnie w aktualną problematykę społeczno-polityczną. Dlatego domagali się reformy programu studiów na rzecz możliwości uprawiania sztuki przedstawiającej - przedmiotowej i tematycznej. Za ARTYŚCI W SŁUŻBIE POLSCE LUDOWEJ. DOŚWIADCZENIA REALIZMU SOCJALISTYCZNEGO 1949-1955 (cz.2) Jest to część większej pracy WPŁYW PRL-u NA SZTUKĘ W LATACH 1945-1955
To był taki sam spontan jak wg Wajdy współzawodnictwo pracy.

Uważam, że "Człowiek z marmuru" jest nieprawdziwy faktograficznie. Ja mieszkałem w Krakowie i wiem jak wyglądało współzawodnictwo pracy w Nowej Hucie. To nie była taka improwizacja, jak ktoś sobie wymyślił. To była cała wielka akcja, zorganizowana na wzór sowiecki, forsę w to wkładano, słowem ogromna machina... A u niego to wygląda tak, że ktoś to sobie wymyślił, to po prostu nieprawdziwie... chociaż film bardzo ciekawy, Janda była dobra. (Stefan Kisielewski Abecadło Kisiela, Warszawa, 1990)

Krakowscy malarze





Nawet nie jest smieszno, tylko straszno.

Tych obrazków nie znajdziesz w laurkach Lenicy  i Wróblewskiego na Culture.pl. Wajda jaki ma ładny, czysty życiorys

Daj już spokój plastyce, ale film...

Co film? Myślisz, że tam było lepiej? To za długi temat, żeby kontynuować. Weź tylko Pokolenie wg Czeszki. Ołtarzyk dla chłopców i dziewcząt z Gwardii Ludowej

Temat filmu był nam bardzo bliski. Czuliśmy pełną odpowiedzialność, która ciążyła nad nami, w pewnym sensie kontynuatorami walki bohaterów filmu. Bohdan Czeszko był tym łącznikiem pomiędzy nami a niedaleką historią, w której sam uczestniczył. Tak stanęły obok siebie dwa pokolenia, to, które walczyło z pistoletem w dłoni i to, które kontynuuje walkę w innych warunkach historycznych. To zobowiązywało zwłaszcza wobec młodzieży, która wychowując się po wojnie, w innych warunkach wiedzę o tamtych dzielnych chłopcach i dziewczętach czerpać będzie z naszego filmu. Andrzej Wajda o swoim filmie w Po prostu nr 5 z 31.01.1955 za Protestuję!!!
Kontynuator walki bohaterów filmu. Gdyby ojciec przeżył okupację miałby szanse wymienić z nim pozdrowienia... granatami. Łącznik AK ;[ Rzecz nie w tym, że w z radomskiego AK nikt tego nie potwierdza. Wiesz czyje to słowa i z kiedy:

W roku 1939 miałem 13 lat, nie walczyłem, nie walczyłem też w czasie okupacji w żadnej z podziemnych armii, ani też w 1945 r., po prostu stałem na uboczu tych spraw, dlatego tak silnie mnie to nurtuje.
:))) A zresztą wyguglaj sobie.

Na koniec. Czy mógłbyś wreszcie zdradzić swą tożsamość? Ludzie gadają, że Ty to ja, a ja to Ty.


Odpowiem Milczanowskim Nie potwierdzam, nie zaprzeczam i proszę nie wyciągać z tego żadnych wniosków. Lepiej powiedz: co ty na to?

Też Milczanowski. Dziekuję za gadułę. Podajmy tylko czytaczom miejsca w sieci z laurkami wystawionymi Wajdzie, lub przez samego Wajdę.

Andrzej Wajda - biografia strona domowa
Wajda Człowiekiem Roku "Gazety Wyborczej" - GazetaWyborcza
Andrzej Wajda: Źle czy dobrze, byle w "Gazecie"
- GazetaWyborcza
Wajda: Francja potrafi osądzić - GazetaWyborcza
Tadeusz Sobolewski Wajda, Lubelski, Tadeusz
- GazetaWyborcza
Urodziny Andrzeja Wajdy
- GazetaWyborcza
Nie mogę stać z boku Rozmowa Barbary Hollender z Andrzejem Wajdą, przeprowadzona z okazji 80. urodzin reżysera
- Rzeczpospolita
Andrzej Krajewski Wajda Człowiek z celuloidu - Rzeczpospolita

 

Brak komentarzy: