środa, 25 kwietnia 2012

Hitler też kochał Polaków. Poświęcił nam książkę!





Strona tytułowa



Trudno to specjalne, właściwie bibliofilskie, wydanie przyporządkować do jakiegoś gatunku. Tak naprawdę książkę należałoby do zaliczyć bardziej do sztuki epistolograficznej niż literatury. Listy są zwykle drukami  ulotnymi, i nie ma znaczenia czy chodzi o listy miłosne, handlowe, czy gończe. Sonderfahndungsbuch Polen była akurat listem gończym wydanym w formie druku zwartego.

wtorek, 24 kwietnia 2012

Białe plamy i serwis Allegro



Są narody, które znają
W dziejach swoich każdy kamyk 
Tak że mało o to dbają - 
A my mamy - Białe Plamy. 

Plam tych biel - historię naszą 
Skupia w sobie, niby w lustrze: 
Wizje czasów, które straszą, a
Wizje - których się nie ustrzec. 

Jacek Kaczmarski Ballada o bieli

Dlaczego dzisiaj pojawiają się nowe białe palmy. Mam swoją teorię. Wskutek splotu przyczyn w mózgach, jak na dyskach twardych, pojawiają się bad sektory, powodujące błędne reakcje, złą interpretację lub całkowitą utratę danych. Z głów wylatują nazwy miejscowości, liczby obraz okupacyjnej rzeczywistości. Tak z same z siebie się pojawiają czy mamy „fałszerzy" danych?


Słowo fałszerze ująłem w cudzysłów nie chcąc być złośliwym. Złośliwość byłaby nie na miejscu. Pełen dobrej woli przypisuję złych intencji osobom plotącym wierutne kłamstwa, czyste brednie opowiadającym półprawdy. I to nie tylko ze względu na brzytwę Hanlona. Ufam, że „fałszerze” działają w dobrej wierze, lecz najzwyczajniej w świecie nie znają polskiej historii. Gorzej jeśli to wynik prymitywnego myślenia, błędnie przetwarzającego jak najbardziej prawdziwą informację, że komuniści fałszowali historię, czego wyrazem było kłamstwo zaszyte w we wciąż odgrzewanych serialu o Czterech Pancernych, kapitanie Klossie i kombinując. Sowieci, nasz niewątpliwy wróg walczyli z Niemcami. Niemcy byli antybolszewikami. Może zatem III Rzesza była pełna dobrych chęci, tylko przytrafiły jej się pewne błędy i wypaczenia. Wreszcie możliwe, że bezmyślnie powtarzają cytaty za modnym dziś Józefem Mackiewiczem. Rzeczywiście tylko prawda jest ciekawa.

Jakiż ratunek? Jakież wyjście z sytuacji? Jedno tylko: Sowiety należy rozbić, zanim zakończy się wojna. Zanim z tą wojną nie ruszą same na Europę.(...) Któż miał tego dzieła dokonać? W sytuacji z roku 1941, czyli ostatecznego terminu dla ratowania Europy przez zarazą bolszewicką – mogły tego dokonać tylko i wyłącznie Niemcy. O to się chyba absolutnie nikt spierać nie będzie. A fakt, że tego dokonały, ośmieliłbym się policzyć im nie jako zasługę wobec świata kulturalnego, lecz jako spełnienie świętej misji.

Hitler nie mógł się podjąć żadnej świętej misji, nie był katechonem, był czystym Złem. Zło nie walczy ze złem o zwycięstwo dobra. Od dwóch  tysięcy lat powtarzamy, że Złe drzewo wydaje zły owoc. Nic co pochodziło od nazistów nie mogło być święte. Jego nieludzka ideologia nie była w stanie wygenerować nawet jednego kwanta dobra. Obłąkany barbarzyńca na ratunek światu, kulturalnemu? Nonsens.

Po wizycie w Katyniu: To jednak, co najbardziej nęka wyobraźnię, to indywidualność morderstwa, zwielokrotniona w tej potwornej masie. Bo to nie jest masowe zagazowanie, ani ścięcie seriami karabinów maszynowych, gdzie w ciągu minuty czy sekund przestają żyć setki. Tu przeciwnie, każdy umierał długie minuty, każdy zastrzelony był indywidualnie, każdy czekał swojej kolejki, każdy wleczony był nad brzeg grobu; tysiąc za tysiącem.

Czy w okupowanej przez nazistów Polsce było inaczej? Zagłada elit rozpoczęta jeszcze we wrześniu i dokładnie tak przebiegała. Dziesiątki tysięcy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, w leśnych rowach. W sposobach zadawania śmierci fałszywy Katechon wykazywał dużą pomysłowość. Ścięcie, powieszenie, spalenie żywcem, utopienie w szambie, zatłuczenie kolbami zrzucanie z więziennych wieży. Serie z karabinów i zagazowanie oczywiście też. Można jeszcze opisać metody zadawania śmierci stosowane przez Ukraińców, antybolszewckich jak niemieccy rycerze. Czy w związku z tym jest jakaś różnica?

sobota, 14 kwietnia 2012

PatriotySS w Banderstadt. Post foto-muzyczny

No to jadziem.

Tytułem wstępu:





Żródło: Forum ukraińskich autonomicznych nacjonalistów 


Das Führerprinzip - zasada wodzostwa


Z różnych powodów uznałem, że warto przypomnieć czym był zasada Führerprinzip. Jako człowiek z leniwych przytoczę artykuł Stanisława Grzeleckiego Zasada przywództwa - das Führerprinzip zamieszczony w piśmie Ruchu Narodowo-Radykalnego "Falanga" Nowy Ład. Miesięcznik Polityczny nr 1 z sierpnia 1939 r.

Zasada wodza - "das Führerprinzip" - jako zagadnienie etyczno-społeczne w takiej postaci, w jakiej występuje w faszyzmie i narodowym-socjalizmie, nie posiada właściwie dotychczas filozoficznego opracowania. Zasada wodza nie jest bowiem wytworem spekulacji umysłowych, jest ona raczej wytworem sil działających w pewnym układzie warunków życiowych. Toteż zachodzi tu wypadek dorabiania teoretycznych, filozoficznych uzasadnień do już istniejącego i wcielonego w życie systemu praktycznego. Istnieje wprawdzie ogromna literatura dotycząca tego zagadnienia, ale jest to niemal wyłącznie literatura propagandowa, stawiająca sobie za zadanie uzasadnienie słuszności aktualnych haseł programowych systemu ustrojowego, opartego na zasadzie wodza, bez wnikania w filozoficzne podłoże problematu.

Pewne filozoficzne przesłanki do omawianego zagadnienia odnaleźć by można u Fichtego, a mianowicie w jego filozofii praktycznej, której osią było przekonanie, że wszelki czyn jest dobry, oraz u Nietzschego, w jego koncepcji "nadczłowieka" - jednostki dostojnej, mocnej, twardej i stworzonej do panowania nad tłumem niewolników. U Nietzschego jednak jednostka jest pojęta jako mogąca istnieć w oderwaniu od narodu, co w systemie opartym na zasadzie wodza jest niemożliwe. Obcy jest też tej zasadzie nietzscheański dualizm plemienia Panów i plemienia Niewolników. Za prekursora zasady wodza można natomiast uważać Tomasza Carlyle'a.

Zasada wodza - Führerprinzip - polega na tym, iż najwyższą i najpełniejszą władzą w państwie sprawuje jednostka stojąca na czele, przy czym władzę tę sprawuje w sposób arbitralny i niepodlegający żadnej kontroli. Ogół obywateli jest tej władzy najwyższej podporządkowany bez wyjątków i spełniać musi rozkazy przywódcy w bezwzględnym posłuchu.

Zasada wodza została wcielona w życie przede wszystkim we Włoszech, najpełniejszy swój wyraz znalazła w organizacji obecnego państwa niemieckiego, w dużym stopniu zaważyła na układzie stosunków wewnętrznych w Turcji, a poniekąd i w Polsce, odnaleźć ją można również w zjawiskach występujących w ostatnich czasach w Rosji sowieckiej.