wtorek, 2 listopada 2010

Romantyczny ludobójca. Hemarem w czerską moralność.

Zemdliło mnie. Romantyczny propagandzista ludobójców. Ot, Dyzio Marzyciel. Dewiacyjna mania pochylania się nad rozterkami człowieka, który z myślą, słowem, uczynkiem i zaniedbaniem popierał system mordujący miliony istnień, nie przestaje szokować. Borejsza miał w młodości duszę buntownika szarpiącego się między anarchistami, socjalistami i komunistami, między Warszawą, Paryżem, Barceloną i Berlinem. (...) był "wielkim marzycielem" i w swoich marzeniach realistą "stał się ofiarą [sic!] rewolucji, której zawierzył i poświęcił niemal całe dorosłe życie...". Teresa Torańska mało nie rozpłynęła z zachwytu nad biografią Jerzego Borejszy pióra Eryka Krasuckiego "Międzynarodowy komunista. Jerzy Borejsza, biografia polityczna". Ważna książka, bardzo dobrze napisana, wzbogacająca naszą wiedzę o mało dotąd znanych zawirowaniach w polskiej partii komunistycznej i wyjaśniająca okoliczności, w jakich był w Polsce montowany najpierw nowy ustrój tzw. demokracji ludowej, a potem stalinizm. Jakże dramatycznie zaczyna się i kończy recenzja.


Dopóki sprawiedliwość nie zatryumfuje w namacalnym dla większości wymiarze, a na to się nie zanosi, rozterki masowych zbrodniarzy, ich trudne dzieciństwo, motywacje skłaniające sympatycznego wydawałoby się człowieka do uczestniczenia w zbrodniczym przedsięwzięciu są mało interesujące. One w większości zresztą nie są aż tak skomplikowane. Skala zbrodni romantycznej mieszanki socjalisty komunisty i anarchisty jest przerażająca. Dla moralnej odpowiedzialności równe znaczenie ma osłona zapewniana przez aparat przemocy czyli osłona naganem jak kulturalno oświatowi najemnicy, gładcy werbalni prestidigitatorzy, kłamcy zapewniający, że ja takoj drugoj strany nie znaju, gdie tak wolno dyszyt czełowiek. Kłamcy piszący, że nagan więzienie i tortury to wytwór chorej wyobraźni,  intelektualiści na usługach komunistycznego reżymu byli jego usprawiedliwieniem znacznie lepszym niż prowokacja gliwicka pretekstem do agresji Niemiec w 1939 r. Jak ocenić postępowanie Brzechwy, Słonimskiego namawiających do powrotu z emigracji swoich kolegów. Przecież wiedzieli, że po powrocie będą mieli do wyboru: lizać buty Stalina i jego warszawskich pomagierów albo celę we Wronkach jeżeli nie szubienicę. Ich wina nie jest ani na jotę mniejsza, niż zwykłych ubeckich agentów uwijających się wśród żołnierzy Armii Polskiej na Zachodzie. Co się działo z ich ofiarami, którzy uwierzyli w demokrację? W najlepszym wypadku zaparcie się własnego życiorysu głębokie ukrycie medali za Monte Cassino, Tobruk czy Narvik i powtarzanie dzieciom by nie wspominały, że tatuś walczył u Andersa.

Moralność naprawdę nie jest tak trudna do ogarnięcia, a dobro i zło zakręcone wokół siebie, by pominąwszy bardzo nieliczne przypadki jakby borderline, nie można było zbrodni nazywać po imieniu. Kim tak naprawdę był Borejsza, poza tym że był romantykiem i marzycielem z KPP. Napisać o nim, ze podpisał sowiecką volkslistę III kategorii to niesprawiedliwie odedrzeć go z "romantyzmu". Wstąpienie do Związku Pisarzy Sowieckiej Ukrainy w pierwszą rocznicę 17 września było zapisaniem przy fanfarach na Reichslistę (pełna lista renegatów tutaj). Borejsza był zdrajcą takiego samego pokroju ci jak nieliczni ludzie kultury, którzy podjęli współpracę z III Rzeszą Niemiecką. ONI - z listy - nie byli nawet o milimetr lepsi od Igo Syma. Istnieje duże prawdopodobieństwo. że gdyby ruch oporu na ziemiach okupowanych przez Sowietów jakoś okrzepł, przy typowaniu najniebezpieczniejszych zdrajców do likwidacji zajmowaliby czołowe miejsca. Przejście na stronę wroga przez szewca ma zupełnie inny wymiar niż pisarza. Do przemiany i   pracy na odcinku narodowym jako patRYJoci do szło po agresji Hitlera nas Sowiety, gdy siła rzeczy:
W Anglii nie należy żądać usunięcia rządu W. Churchilla. Churchill opowiada się za kontynuowaniem wojny przeciwko Niemcom jest dodatnim czynnikiem w wojnie ojczyźnianej Związku Sowieckiego.
W USA kampania przeciwko wciągnięciu Ameryki do wojny straciła aktualność Komuniści powinni teraz występować za udzieleniem poparcia Związkowi Sowieckiemu przeciwko pomocy dla Niemiec, a także za przystąpieniem USA do wojny przeciwko hitlerowskim Niemcom.
W państwach okupowanych i wasalnych, takich jak Czechosłowacja, wcześniej kwalifikowaliśmy Benesza jako agenta brytyjskiego imperializmu. Teraz ogień należy skierować przeciwko takim zdrajcom, jak Hacha, i ustanowić kontakt z elementami, które stoją za wojną z Niemcami.
We Francji należy zająć podobne stanowisko w stosunku do d'Gaullea. 
Tak po agresji kierunki międzynarodowej propagandy nakreslił towarzysz Georgij Dymitrow. W komunistach nie odezwał się jakis narodowy atawizm. Po prostu ich wewnętrzny kompas orienował się na Stalina. Kazał pokochac to pokochali, na zabój. On był wektorem i sprawcą wszelkiego ruchu także wtedy, gdy ładowali się na eszelony i do tanków by wysiąść w Polsce Lubelskiej. Czytałem zadziwiającą opowieść o Borejszy i przypomniałem sobie jak Jaruzelski opowiadał Torańskiej że stalinizm zaczął się w Polsce po 1948. Komuniści terroru sprzed okresu, nim zbrodniarze zaczęli czyścić własne szeregi nie uważają za stalinizm. Może i racja, może to był terror bolszewicki typu leninowskiego. Mam mało współczucia dla Lechowicza, Gomułki czy Korczyńskiego.

Powtarzam świat wartości nie jest skomplikowany. Albo jest się z tymi ktorzy strzelają w poltylicę z nagana albo nie. Od kilku dni chodził mi po glowie wiersz Mariana Hemara "Demonstracja". Ma to związek z zkolejnymi kłamstwani świata według czerskich i bardzo nieporadnymi próbami walki z kłamstwem fasadowych demonstrantów. Czytając recenzję Torańskiej pomyślałem, że z propagandowym bełkotem o romantycznych ludobójcach można polemizować wykorzystując i to nie cynicznie poezję Hemara, tę satyrycznią i nie tylko. Hemar doskonale wyczuwał klimat przemysłu kutluralnego na usługach zbrodniarzy gardził nim i bezlitośnie chłostał. Miałbym ułatwione zadanie, gdyby nie wandale internetowi właściciele Szatni24, którzy unicestwili moje poetyckie karki z kalendarza. Czasem wystarczyłby link odsyłający do wiersza DO POETY REŻYMU, z którego zacytuję fragment o odpowiedzialności poety. Wierszy BRUTALNY SZOK (o pozbawieniu Hemara polskiego obywatelstwa) oraz nieco profetycznego MADAME WASILEWSKA jeszcze nie prezentowałem. Utwór, w którym przekornie broni Stalina przed nawróconymi, po rewelacjach Chruszczowa, intelektualistami zostawię na inną okazję.

No i zapomniałbym. Pani Torańska skręca w kierunku spiskowej teroii dziejów. Teoretycznie bez żadnych materialnych dowodów pisze insynuuje :) Zapoczątkowana - być może przypadkową - katastrofą drogową. Samochód, którym Borejsza jechał, uległ wypadkowi i prezes trafił na dłuższy czas do szpitala. Jest coś szczególnie dramatycznego w historii Kaina zabijającego... Kaina czy Różańskiego likwidującego Borejszę?
DO POETY REŻYMU
(fragment)
Przechrzta co tydzień, na wyścigi,
Co z wszystkich sobie wziął religii
Jedną religię: Oportunizm -
Dziś się obrzezał na komunizm.

Dziś z reżymowej radiostacji
Woła poetów emigracji
I melodeklamuje o tem,
Jak dźwiękać sierpem, walić młotem.
Sierpem i młotem. Jaka szmata
Robi się czasem z literata.

Na koniec wiersza, ze słodyczą
Pożegnał ich słowami temi:
,,Poetów miejsce na tej ziemi.
Poetom błędy się nie liczą".
Tak rzekł niewinny głos amorka
I nagle wyszło szydło z worka.

Cała nadzieja wierszopisa,
Jego postawa religijna,
Ideologia i polisa -
Polisa asekuracyjna.

Poecie wolno szkód przyczynić,
Wolno się załgać i ześwinić,
Merdać ogonem i uciekać,
Pod stół wleźć i hau-hau, odszczekać,
Wolno ze słowa zrobić łajno -
 Jak tylko wierszem, to już fajno!
Wolno mu zdradzać - jak do rymu.
To nie weźmiemy za złe my mu,
To już nie błąd, to już zaleta,
Bo pan poeta! Pan poeta!
Bo pan artysta! Bo artyście
Wolno tym kurrrkiem być na dachu!

Nie mógł Słonimski, rzeczywiście,
Lepszego sobie dobrać fachu.

Nie wie Słonimski, że niestety
Poety fach nie taki byczy.
Nie ma wyjątków dla poety!
Potomność błędy mu policzy.
Talent oceni na rozprawie,
Jako obciążające względy.
Im talent większy, tym ci błędy
Surowiej liczy. Nie łaskawiej.

Jej nie uwiedzie błysk talentu,
Już ona wie, mój przyjacielu,
Kogo pochować na Wawelu
A komu nie dać sakramentu.
Potomność to cholera taka,
Że tylko się rozejrzy w kolo,
Wie - kogo pocałować w czoło
Za błąd wygnania i tułactwa,
A komu w zadek dać kopniaka
Za cnotę zdrady i łajdactwa.

           *

Do Leszka piszesz, były śmieszku.
Znasz kawał ten o Leszku?
                                    Leż ku.
1953


MADAME WASILEWSKA

Towarzyszka Wasilewska,
Laval-liera kujbyszewska.
Od Uralu aż po Soho
Pierwsza nasza lady Haw-Haw.

Od Tamizy do Uralu
Ona pierwsza nasza Hacha,
Polska Leni Riefenstahl u
Sowieckiego monomacha.

Od "Płomyczka" do rzemyczka,
Czort sam się rozczulić gotów,
Ona-ż teraz przewodniczka
W "Związku Polskich Patryjotów".

Teraz frontem "Tass" ku Wandzie,
Wanda frontem ku "Tassowi",
Nie ustanie w propagandzie.
Aż się polski rząd odnowi.

Marzy jej się w głębi duszy
Rząd jedności, that's the question,
Z socjalistów, agrariuszy,
Pułkowników, drobnomieszcz'n.

Z narodowców i kułaków
I bundowców też, a jakże,
W Rosji wybór dla Polaków:
Albo w rządzie, albo w łagrze.

Ślęczy Wanda w noc bezsenną
Ponad kartą atlantycką,
Jak tu zrobić suwerenną
Silną Polskę katolicką?

Patryjotyzm ją przenika,
Już ta Polska w snach urasta -
Pierwsza w świecie republika...
A w Sowietach siedemnasta...

Z nią na czele... w charakterze
Patronichy i Egerii...
Z Kornijczuchem w Belwederze...
Z Polakami na Syberii...

Towarzyszko, śliczna bajka!
Pomaleńku, pomaleńku.
Aż roztropna czrezwyczajka
Zaprowadzi was pod stienku.

Puszczą motor, i po balu.
Grób wykopią w szczerym polu.
Głucho będzie na Uralu.
Cicho będzie w Albert Hallu.

Co najwyżej p. Mołotow
Powie, że Madama Chairman ,
"Związku Polskich Patryjotów"
Okazała się pro-german.
1943

BRUTALNY SZOK

Od wczoraj już nie jestem
 Polskim obywatelem.
Dowiedziałem się o tem
W rozmowie z przyjacielem,

Przez telefon. Zadzwonił,
Ze snu mnie zbudził rano.
,,Wiesz, że ci obywatelstwo -
Powiedział - odebrano".

No, pomyślałem, ładnie
Dzionek mi się zaczyna.
Kto, spytałem, odebrał?
Skąd ta okropna nowina?

"To - powiedział przyjaciel -
Z radia jest informacja,
Że tak zdecydowała
Warszawska Administracja.

"Podało o tym radio
W Wrocławiu, czy w Krakowie.
W gazecie dzisiaj stoi.
Czytałem - powiedział - w Słowie'

                 *

Serce mi się ścisnęło
Dziwnem uczuciem takiem -
Przez chwilę tak mi było,
Jakbym już nie był Polakiem.

Coś mi do gardła podeszło
Taką żółcią bezsilną
I żalem, jakbym nagle
Umarł śmiercią cywilną.

Odtąd już oficjalnie
Nie mam ojczyzny na świecie...
A jednocześnie - nie wiem,
Czy państwo mnie rozumiecie -

To takie psychologicznie
Ciekawe spostrzeżenie -
Jednocześnie poczułem,
Że jakbym urósł w cenie.

Spojrzałem w lustro - wyraz
Bolesny miałem i błogi.
Czułem jakiś bajronizm
Mojej martyrologii

I nawet pewną dumę,
Że jednak, bez wątpienia,
Administracja warszawska
Działalność moją docenia...

Wierszyki moje błahe,
Przyznaję to bez goryczy,
Ale widocznie Bezpieka
Jednak z nimi się liczy.

Piosenki, żarty, fraszki -
A zaszły im za skórę,
Gdy wygnańca de facto
Uśmiercają de iure...

                *

Zmiana nagła i ważka.
Jakże się ją dostrzega?
Co właściwie oznacza?
Na czym właściwie polega?

Zatrułem się tą myślą,
Jak jadowitym zielem:
Jak można być - i przestać
Być - polskim obywatelem?

Dlatego, że ktoś zakazał -
Że jednym pióra gestem
Orzekł, że byłem wczoraj
A od dziś już nie jestem?...

Mój paszport dawno nieważny,
A w paszporcie pieczątka,
To od dwóch lat, już tylko
Sentymentalna pamiątka.

Lecz jedna rzecz mi przeszkadza,
Zawadza i żyć nie daje:
Miłość do kraju, który
Jest moim własnym krajem.

Miłość do miasta, które
Jest moim jedynym miastem.
Choć odgrodzone ode mnie
Ogrodzeniem kolczastem,

Strażą, granicą, murem,
Co pod niebo wyrasta -
Wciąż jestem wiernym mieszkańcem
Wiecznie wiernego miasta.

Londyn płynie koło mnie
Tłumem, szumem, szelestem -
A ja tam, w tamtym mieście,
W dzień jestem i w nocy jestem.

Tam ulicami chodzę,
Tam przyjaciół pozdrawiam,
Żywych do piersi tulę,
Z umarłymi rozmawiam.

*

I wiem, że tam, pod ziemią,
Te moje przygodne rymy -
Mniejsza z tym, ile warte.
Za sto lat zobaczymy -

Mnie paszport niepotrzebny.
Generałowi nie służę.
Ja jestem obywatelem
W polskiej literaturze.

Nieważne, jakiej rangi,
Gildii, czy dostojności -
Tam jest moje starostwo
I karta identyczności.

Tam jest moja ulica,
Uliczka moja, zaułek,
I w księgach hipotecznych
Mój dom, mój kąt, mój przytułek.

I stamtąd - żadna siła,
Żaden pomiot bieruci,
Żaden czart mnie nie wygna,
Żaden bies nie wyrzuci.

I tam ja, każdym rymem -
Nie szkodzi, gdy częstochowskim -
Odbieram obywatelstwo
Fagasom stalinowskim.

Każdym wierszem i zwrotką
I żartem i puentą
Odbieram obywatelstwo
Azjatyckim agentom.

Piosnką, którą w szpitalu
W Edynburgu śpiewają,
Odbieram obywatelstwo
Bolszewickim lokajom -

Pismakom, wańkom-wstańkom,
Zaprzańcom, pomagierom,
Kurduplom, pucybutom,
Łapolizom, przecherom

Odbieram obywatelstwo
Na wieki hańby i sromu.
A teraz, tylko dożyć
I zobaczyć - kto komu? -

Ten wiersz niech będzie świadkiem.
Zobaczymy - przy świadku -
Kto komu obywatelstwo
Odbierze. Na ostatku.
1950


.

 

poniedziałek, 1 listopada 2010

Dziady. 3 x Kazimierz Wierzyński



Kazimierz Wierzyński
DZIADY

Przynieście mi butelkę tavela,
Porcję camemberta i kilka saltzstangli
I połóżcie to przy wejściu
Na ciepłym, otwartym
Cmentarzu w Nowej Anglii.

Przynieście też stare buciki mojej żony,
Płyty z 2-im i 5-ym "Koncertem brandenburskim" Bacha,
Reprodukcje Rembrandta i Braque'a,
Parę wierszy Baudelaire'a i Rilkego,
A z przyjaciół Lechonia,
I dość będzie tego,
Reszta to już tymianek,
Geranium i lewkonia.

Dla ptaków dodajcie słonecznik
I nieprzejrzałą kukurydzę,
Zostawcie wszystko
Przy wejściu na trawie
I idźcie sobie.

Sam się ubawię.
Niech was nie widzę.


Kazimierz Wierzyński
MODLITWA ZA ZMARŁYCH W WARSZAWIE

Wieczne odpoczywanie
Racz im dać. Panie,

Na Powązkach, na placach, na skwerach,
Pod ruinami domów,
W zasypanych piwnicach,
Tam, gdzie kto padł,
Gdzie umierał.

Ofiaruj spokój im zaświatowy
I na mogiły pośpiesz z pomocą,
Bo trzeba było z miejsca na miejsce,
Spod trotuaru pod kamień grobowy,
Już uleżałe przenosić głowy
I sen ich naruszać nocą.

Wyróżnij nieznanych i bezimiennych
Światłem, które wieczyście połyska,
Bo cóż im z ludzkiej, doczesnej pamięci,
Kiedy pod krzyżem i hełmem pośnięci
Nie mają nawet nazwiska.

Niech serce twoje ich wynagrodzi
I od najbliższych odejść pomaga,
Bo matkom, co kładły im bandaż na skroni,
Szeptali wargą stygnącą w agonii,
Jak miłość i jak zaklęcie:
Mokotów, Praga,
Okęcie.

Odbierz im rany, pozwól zapomnieć

0 nocach w męce i dniach bez ratunku,
Bo gdy pod ścianą rozbitych szpitali
Marli bez wody i opatrunku,
Cisza z przedpola zapadła złowroga

I nie koledzy ich salwą żegnali,
Lecz werbel zwycięski wroga.

Spójrz, Sprawiedliwy, na dzieło bez miary,
Bo z krwi i z mąk ich, nad miasto, nad gruzy,
Nad niebotyczne, ogromne pożary
Gorzkim rozwiane dymem,
Los nasz się dźwignął wysoko i w burzy
Stoi przed nami olbrzymem.

Spójrz, Sprawiedliwy, na dzieło bez miary,
Na wolność, co rośnie z nich nieprzerwanie,
Choć gasła z każdym pospołu:
Otwórz niebieską przed nimi bramę,
Do wojujących zalicz kościołów,
Zachowaj moc ich i oddaj im. Panie,
Ziemię ojczystą na wieczne władanie.

Amen.


Kazimierz Wierzyński
WYROK POŚMIERTNY

Pobladła noc doczesna. Widzę was na przestrzał,
Jak miłość wam obłazi czaszkę robaczywą,
Bledną pola bitewne, gdziem z konia obwieszczał
Wolność i dumę waszą, i powiewał grzywą,
Płaski mrok chce mnie urzec, mrok, co obłaskawi
Pioruny przeznaczone, by zło tropić na dnie.
Żołnierze! Widzę trud wasz, pobici i krwawi,
Widzę, kto zdradzi pierwszy, ostatni, kto padnie.
Daję wam, co się we mnie do bólu natęża
l co zostanie potem dla was do zdobycia:
Moje góry ogniste, gdziem błyskał z oręża
I rozcinał nim przyszłość. Góry mego życia.

Siałem wiatry śmiertelne. Jestem czoło burzy.
Lecę na niej, świat niosę i żyję bezdomnie.
Mój mit kurzawę wzbija. Gromem się powtórzy -
Biada, jeżeli pustym! Pustym dźwiękiem - po mnie.

Nie dam wtedy pardonu. Kto odstał, niech ginie.
Jak zbójcę ześlę na was wyrok po wyroku,
Napadnie was złoczyńcą i w ciemne jaskinie
Strąci, przeklnie i zniszczy. Uduście się w mroku.
Jeśli to będzie szatan - będzie sprawiedliwy,
Jeśli anioł - miecz włożę do ręki cheruba.
Konie moje, zarżyjcie! Wysoki i mściwy,
Skazuję was na wielkość. Bez niej zewsząd zguba.



.

wtorek, 26 października 2010

Ten pan jest jeszcze profesorem?!









Do opisu ideowych sporów trzeba teraz wynajmować prawników i specjalistów od pitavali.

Adam Michnik zaciągnął do sądu kolejną osobę, Jarosława Marka Rymkiewicza. Niby nic sie nie stało. W końcu sala sądowa to nie Dachau czy Oranienburg. Licealiści obrazili się za smarkaczy i pozywają do sądu profesora Legutkę. Niby nic. Nie żądają przecież wyrzucenia profesora z Uniwersytetu, Kudrycka nie zapowiedziała jak na razie kontroli jego dorobku naukowego, a i Tusk jakoś nie wygląda na zainteresowanego. Przynajmniej na razie. Całe szczęście, że prof. Legutko wykłada na UJ nie UW. Po HGW można by się spodziewać jakichś nerwowych ruchów.

Te i podobne im spory sądowe związane są z koncepcją praw człowieka, która wyrosła z tradycji oswieceniowej gilotyny i głów popów spadających wraz z kopułami w leninowskiej Rosji. To koncepcja praw nowego człowieństwa, którego ojcem jest nowy Adam, jak pisała poetka Szymborska. To jeszcze nie było o Michniku, tylko o Leninie.
LENIN
Że w bój poprowadził krzywdzonych, 
że trwałość zwycięstwu nadał, 
dla nadchodzących epok 
stawiając mocny fundament - 
grób, w którym leży ten 
nowego człowieczeństwa Adam, 
wieńczony będzie kwiatami 
z nieznanych dziś jeszcze planet. 
Ale to już było i nie wróci więcej. Tra, la, la. Wróciło. Kiedyś na wrzaski komunistycznych hunwejbinów w rodzaju Andrzeja Wajdy, czy czerwonki typu B (Brusa, Baczki, Baumana) odpowiadał Sokorski zapewniając: jeżeli wam któryś z profesorów się nie podoba, to przyjdźcie do mnie o każdej godzinie dnia i nocy i takich profesorów będziemy się pozbywać. Dziś chce wam wszystkim powiedzieć, że profesor Tadeusz Kantor nie jest już profesorem. Takich profesorów my nie potrzebujemy. Więcej na temat Andrzeja Wajdy i organizacji komunistycznych akademickich bojówek w poście "Człowiek z sondażu" oraz "Wszystko na sprzedaż i wszystko na opak" Bajda o Wajdzie, a zwłaszcza w linkowanych tam źródłach.

Czasy się zmieniają, ludzie się starzeją lecz idee trwają. Zmieniają się tylko środki. Gdy w latach 60-tych Geremek i Michnik na łamach Argumentów walczyli z kościołem, ich zewnętrznym argumentem były milicyjne pałki i pięści smutnych panów w ortalionowych płaszczach (patrz Ja, jako tępak i hula wiatr na Dworcu Gdańskim). 

Dzisiaj mają w ręku inną broń, pozew sądowy, który traktują jak pięść. Naprawdę niepojęte są orzeczenia sądów III RP orzekające odszkodowania dla pani Alicji Tysiąc, czy Adama Michnika. To jest linia orzecznicza, która zaprowadziłaby dziś w Polsce na miejsce pozwanego i zasądziła odszkodowanie od Jana Pawła II, bez ogródek nazywającego aborcję odrażającą zbrodnią, a cywilizację, która prawo do zbrodni wciąga na sztadandary, cywilizacją śmierci (O niemetaforycznym katolicyzmie Karola Wojtyły i Stefana Wyszyńskiego).

Koncepcję praw nowego człowieczeństwa od strony prawnej wspiera Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która sprawy antykrzyżowców z epoki przedtarasowej objęła patronatem spraw precedensowych. To na czym skupia swoją uwagę Fundacja Helsinska jest bardzo charakterystyczne. Janowi Pawłowi II Fundacja odpuściła, ale już ustami pani Bortnowskiej wygłosiła pochwałę dla wyroku sądu, który zasądził odszkodowanie dla Alicji Tysiąc od tygodnika Gość Niedzielny. Przypomnę jeszcze, że Filantropi, którzy do spółki z Generałami byli rzeczywistymi ojcami założycielami III RP przeznaczyli setki tysięcy dolarów na troskę o prawa człowieka tajnych współpracowników, ubeków i żołnierzy WSI. Szczegóły w poście: Fundacja Helsińska, czyli human rights w optyce Ściemy Wyborczej)

Z tą troską nowego humanizmu najbardziej kojarzy mi się Zygmunt Bauman, ktory był i wojującym młodym akademikiem i zawodowym agitatorem sztafet ochronnych PPR-PZPR i tajnym współpracownikiem wojskowej razwiedki. Teraz oczywiście jest czerskim autorytetem uważającym po dziś dzień, że komunizm był kontynuatorem myśli oświeceniowej [tu zgoda] i w powojennym układzie politycznym obiecywał Polsce najlepsze rozwiązania. Eee tam, lepsze było ostateczne rozwiązanie kwestii polskiej w formie, którą Stalin realizował przed 22 czerwca 1941 r. If you looked at the political spectrum in Poland at that time, the Communist party promised the best solution. Its political programme was the most fitting for the issues which Poland faced. And I was completely dedicated. Communist ideas were just a continuation of the Enlightenment. Za The Guardian. 

Skończyłem post, a tak zwany profesor Legutko nadal jest profesorem i do tego ma immunitet parlamentarny, ale nie powinien się łudzić, nie wywinie się. Każda ręka podniesiona na prawa Adamów Nowego Człowieczeństwa będzie płacić. Sędzia Matlak właśnie się rozgrzewa przed sprawą Michnik-Rymkiewicz.

Źródła:

poniedziałek, 25 października 2010

I znów o Migalskim, choć nie tylko.

Sam nie wiem czemu znów o tym piszę.

Trochę instrumentalizuję europosła, lecz zamieszanie związane z jego wpisami (O tragedii w Łodzi politycznieOdważni do myślenia i do nadziei, Pani Kataryno.) jest bardzo charakterystyczne. Po jego ostatnim wpisie było tradycyjnie. Głównie plucie, gdyby choć celne.  Ostra walka na poważne argumenty była śladowa. Jaki, tak naprawdę, może być najcięższy zarzut wobec Migalskiego? Taki, że się po prostu myli i taktyka Jarosława Kaczyńskiego będzie skuteczna, że w dającej się przewidzieć przyszłości PIS wygra wybory i będzie realizował program. Ja akurat nie wiem jaki, ale mniejsza. Krótko: Jaro trzym się, jest OK, będzie jeszcze lepiej. Mało było takiej krytyki. Głownie przeważały zarzuty typu: parcie Migalskiego na szkło, pajacowanie, zdrada ideałów, wiara w marketing.

Marketing. Jeżeli ktoś uważa, że da się z powodzeniem sprzedawać produkt masowy bez polityki marketingowej trudno, nie jest poważny.Parcie na szkło i pajacowanie. Nie zauważyłem skokowego wzrostu parcia. Marek Migalski posiada rozbuchane ego, lecz na dopuszczalnym poziomie dla medialnego polityka. Dla mnie większy pożytek miał PIS z Migalskiego, który zrobił sobie ustawkę w sklepie z damską bielizną (przecież nie wygląda jakby kupował ją dla siebie), niż z niezłomnych, którzy maja parcie nie mniejsze, lecz budzą wesołość nawet u swych zwolenników, gdy ich sfotografować w księgarni, przy półce z bardzo mądrymi książkami.

To oczywiście szpilki. Maczugą na Migalskiego jest prawda, niezłomność, wierność, zasady, Polska. Jakby tu powiedzieć. Nałamał się Jarosław Kaczyński własnych zasad, postawowych warunków brzegowych, personalnych związanych z prawdą, niezłomnością, IV RP sporo. Składał obietnice, których nie zamierzał dotrzymywać. Tyle, że w stopniu nie większym niż polityczni przeciwnicy. Robienie z niego pod tym względem diabła wcielonego to ordynarne kłamstwo. Ale jak tu walić w Migalskiego skoro było tak, że np. śluby złożone pod bramą stoczni zostały natychmiast złamane, skoro kreatura Andrzej Kryże* była wiceministrem sprawiedliwości. Jak? Jest sposób. Najlepiej zostać pisowską odmianą leminga, robiąc sobie na mózgu zabieg i zafałszować rzeczywistość.

Trafił się wśród krytyków MM egzemplarz, który napisał (cytuję wszystko bo ważne):
Autor
"(publicznie krytykowałem PiS i jego prezesa za flirty z postkomunistami w mediach, za wyrzucenie Anity Gargas, za nieprzyjście na zaprzysiężenie prezydenta i za wiele innych rzeczy"
A g...o prawda, panie Migalski.
Na pierwsze balony próbne, sprawdzające na ile może sobie pan pozwloić, zdecydował się pan dopiero po sukcesie Komorowskiego. Doskonale pamietam, ta rzekomą pana krytykę za flirty z komunistami. Było to raczej zdziwienie, niezrozumienie, niż krytyka. I co się stało wtedy? Nic. Nikt pana nie napiętnował, oprócz części blogerów.
Puścił pan później następne baloniki.
Wielu rozumiało to jako przygotowywanie opinii publicznej do planowanej "ucieczki" z placu boju.
Teraz te uprzednie przygotowania chce pan zdyskontować. Nie da się.
Ja pamietam. Inni też pamietają.
Przed katastrofą nawet się panu nie śniła ucieczka.
No cóż. Okręt zagrożony. Gdy fauna ucieka z niego, to to ja rozumiem. Ale ludzie uciekający na środku morza? I to bez tratwy ratunkowej?
Link

Celnie uderzył, prawda? Tak się ostro zmachnął, że pałą strzelił prosto między oczy tyle, że sobie. Gówno prawda powinien napisać pod swoim adresem w nastepnym komentarzu, którego nie było. Ów mistrz polemiki zoperował sobie mózg i uwierzył w wykreowną przez siebie rzeczywistość. Naprawdę uwierzył, że Migalski krytykował PIS za mruganie do postkomunistów i wyrzucenie Gargas dopiero po zwycięstwie Komorowskiego. Tymczasem było to jeszcze przed Smoleńskiem: Dlaczego z Lepperem i Giertychem tak, a z SLD nie - 9 marca;  Czy PiS odpowiada za świństwo wobec Anity Gargas? - 22 lutego. Taka jest ta doskonała pamięć zacietrzewionego Allodiala. Zresztą moment, w którym PIS sondowało przełknięcie przez elektorat sojuszu z komuchami był dla mnie przełomowy. Dzisiejsi niezlomni komentatorzy, rycerze prawdy (nie wszyscy) kwakali** wtedy, że pragmatycznym trza być i cynicznym, inaczej się w polityce nie ujedzie. Wszystko ma swoje granice. Kwakacze nie mają tych granic. To znaczy mają. Są tam, gdzie je akurat postawi Jarosław Kaczyński. Wg mne sojusz z SLD byłby zaprzeczeniem  wszystkiego. Z komuchami można dać Polsce B tysiąc przedszkoli, tyle, że większość nie tam gdzie potrzeba, a wszystkie dwa razy drożej. Nic więcej, nawet grama prawdy od tego nie przybędzie. Do dziś nie jestem pewien czy do niego nie dojdzie. Tylko mądrość etapu nie żadne zasady określają lemingom kiedy być twardym, kiedy prawdę rozciągnąć jak gumę od majtek, które kupował Migalski, zbok jeden. Moje poglądy sa bardzo dalekie od skrzydła Joanny Kluzik Rostkowskiej, ale uważam, że partia bez kilku skrzydeł także jej nie zdobędzie władzy. No i niektórzy powinni pamiętać, że Lech Kaczyński w mniej więcej 3/4 "był" panią Joasią. Dla mnie niestety.

Jest jeszcze temat tego, że jak się to wyraził Ziemkiewicz, PIS ukradł Polsce prawicę (dała ciała, taki lajf). Teraz IMO chce także, na własnych, upokarzających warunkach monopolizować całą frakcję niepodległościową. To źle.

Podsumowując. Jeżeli Migalski, się myli, to zonk, nie zdrada. Ja mam spokój i dość mniejszego zła. Jeżeli już, będę wybierał większe dobro. Może wtedy mniejsze zło stanie się jeszcze mniejsze.

-----
* Andrzej Kryże to nie tylko proces polityczny z 1979 r. Najmocniejsze uderzenie [komunistycznej władzy - przyp. mój] wymierzone zostało w sędziów Wydziału IV Karnego Sądu Wojewódzkiego, który jako pierwsza instancja orzekająca w najpoważniejszych sprawach politycznych został oceniony jako szczególnie godzący w interesy polityczne Polski Ludowej. Prezes Soroko doprowadził więc do jego całkowitej przebudowy personalnej. Dotychczasowa przewodnicząca, sędzia Katarzyna Majewska-Litwińska, została 10 września 1984 r. zastąpiona przez ściągniętego spoza Warszawy sędziego rejonowego Andrzeja Kryże, który tego samego dnia uzyskał nominację na sędziego wojewódzkiego i przewodniczącego Wydziału IV - rzecz bez precedensu ze względu na ciężar gatunkowy tego wydziału. Równocześnie załatwiono przeniesienie sędziego Anieli Popowicz, zastępującej przewodniczącą Wydziału IV, do wydziału rewizyjnego, a sędziego Haliny Grudzień do Biura Orzecznictwa Sądu Najwyższego. Odwołano także delegacje do Sądu Wojewódzkiego dla sędziów rejonowych Elżbiety Koper i Wiesława Wasilewskiego (Adam Strzębosz, Maria Stanowska "Sędziowie warszawscy w czasie próby 1981-1988" wyd. IPN, Warszawa 2005, str. 73-74). Por. "Nasz Dziennik" Farsa weryfikacji sędziów PRL jako rodzaj kłamstwa komunistycznego.

** Bardzo przepraszam, za tę haniebną i brutalną złośliwość niszczącą debatę. Poprawy nie obiecuję tak jak zamiaru nie sugerowania, że większości polityków działa z niskich pobudek, a rząd nie kradnie. Po operacji na języku polityki w myśl Deklaracji Łódzkiej, z gry wypada np. Stanisław Michalkiewicz i Nigel Farage. Nie o to chodzi histerycy.

sobota, 23 października 2010

straty.pl

O programie Straty wspominałem na blogu. Może nie tyle o programie, co internautach którzy oblali ten program odrażającymi i rynsztokowymi komentarzami. "Pardon" co to za ludzie? Od Katarzyny Hall-Apuchtin Nie będę ich traktował epitetami i to nie ze względu na nonsensowną Deklarację Łódzką (na Nowogrodzkiej trwa już seryjna produkcja bzdur i nonsensów). Komentatorzy sami wystawiają sobie świadectwo, co gorsza nie tylko sobie.

Program został chyba zapomniany przez media. Przynajmniej ja nie spotkałem się od bardzo długiego czasu z jego popularyzacją, a z pewnością na szeroką i stałą reklamę zasługuje. Czemu to przypisać? Przecież popularyzacja programu jest najskuteczniejszą formą walki z fałszowaniem historii przez Przypędzoną Erikę.

Na ironię zakrawa fakt patronowania jednemu z konkursów przez panią Aleksandrę Hall, której reformy programowe nie tylko w nauczaniu historii czy języka polskiego ale i nauk ścisłych należy określić jako dywersję i świadome wynaradawianie Polaków. Możliwe, że ten patronat sprawia, że tak cicho o Stratach.
Wydawać by się mogło, że po upływie ponad sześćdziesięciu lat od czasu zakończenia II wojny światowej rozmiar niemieckich represji i bilans nieodwracalnych strat osobowych wśród obywateli polskich jest już dokładnie opisany i ustalony. Tak jednak nie jest.

W trakcie ostatniej wojny Polska poniosła relatywnie największe straty i szkody demograficzne spośród wszystkich państw walczących i okupowanych Do dzisiaj rozmiar tych strat oraz zakres represji nie jest dokładnie znany. Zarówno III Rzesza, jak i Związek Radziecki prowadziły wobec Polaków i zamieszkujących II Rzeczpospolitą obywateli innych narodowości, politykę eksterminacji do ludobójstwa włącznie, politykę wynaradawiania, wyniszczenia biologicznego i kulturowego, masowych wysiedleń, wreszcie politykę deportacji na roboty przymusowe i przymusowego wcielania do swych armii. Do dziś nie znamy prawdziwej liczby obywateli polskich – ofiar działań wojennych i obu okupacji.

Bilans strat obywateli polskich i ofiar represji pod okupacją niemiecką to kwestia rzetelnej oceny posiadanych już informacji, kwestia scalenia, ujednolicenia i uzupełnienia różnych danych, wykonania pracy, której z różnych względów nie wykonano ani przez kilkadziesiąt lat Polski komunistycznej, ani po przełomie roku 89. To sprawa nadania liczbom i szacunkom charakteru indywidualnego, wypełnienia ich konkretną osobową treścią, wyjścia poza matematyczne tylko obliczenia. Podajemy niekiedy liczby, z rzadka tylko nazwiska.
(ze strony portalu)
.
Na stronie programu w zakładce do pobrania są m.in. formularze zgłoszenia danych do programu, materiały informacyjne z panelami graficznymi, bannery oraz  prezentowany plakat (kliknąć dla powiększenia).




.

piątek, 22 października 2010

O niemetaforycznym katolicyzmie Karola Wojtyły i Stefana Wyszyńskiego

W związku z poparciem przez Tuska projektu dotyczącego zapłodnienia in vitro autorstwa Kidawy-Błońskiej można sie spodziewac zalewu kłamstw dotyczących fundamentalnych kwestii moralnych. Od serwowanych np. przez Michnika, który "ocenia, że w tej sytuacji wróci spór o dostępność aborcji. Bo z jednej strony są kobiety, które chcą zliberalizowania obecnego prawa, z drugiej zaś ci, którzy chcą jej zaostrzenia. - W końcu przewodniczący Episkopatu abp Michalik sugerował, że tylko Marek Jurek jest kandydatem na prezydenta godnym poparcia ze strony prawdziwych katolików. A on chce jeszcze ustawę zaostrzyć. To nie jest katolicyzm, mówiąc metaforycznie, Wojtyły i Tischnera, to jest katolicyzm raczej bliski wzorom endeckim i radiomaryjnym."
Na marginesie. Ciekawą figurę zastosował Michnik. Za metaforyczne opisy swej działalności politycznej, Nadredaktor ściga adwersarzy po sądach. Tu sobie pozwala na jawne kłamstwa (zarazem nieprawdopodobnie głupie), bo wie, że za jego "metafory" nikt go przed sąd doczesny nie pozwie. Zastanawiam się, czy gdyby Michnik, idąc szybko i na skróty, sprawił sobie tę książkę, przestałby łgać i pleść bzdury?

Podobnych w treści wypowiedzi można oczekiwać ze strony ludzie związanych ze środowiskiem katolewicy, czyli specyficznej grupy wiernych, swego czasu wsłuchanej bardziej w stanowisko kierownika Urzędu do spraw Wyznań, niż własnego biskupa.

Aby nie być gołosłownym przedstawię stanowisko jakie w kwestii obrony życia ludzkiego od samego poczęcia zajmował Jan Paweł II oraz Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński. O ile nauczanie papieskie jest łatwo dostępne w internecie o tyle wciąż mało popularyzuje się nauczanie Prymasa Tysiąclecia. Wielkość można też ocenić po tym czy jego słowa wypowiedziane w konkretnej sytuacji i czasie maja tylko wartość wówczas, czy też wartość ta nie ulatuje wraz upływającym czasem i zmianą okoliczności. Zacytuję fragment słowa pasterskiego skierowanego do lekarzy z marca 1969 r. Jest ono zawarte w  zbiorze wystąpień prymasa zatytułowanym Idzie nowych ludzi plemię (od tytułu jednego z nich). Będzie jeszcze okazja by także inne wystąpienia Prymasa przytoczyć. Dziś nawiązując do nie sposób stwierdzić, że do Polski przyszło nie to plemię, na które tak wyczekiwał, i o które się modlił Prymas Wyszyński. Przyszło do kraju plemię, którego pochód otwiera krzyż z puszek po piwie i ukrzyżowany pluszowy miś. To plemię jest radośnie witane w gazecie tego, który ma ponoć wiedzę o kościele Karola Wojtyły. Niedługo zapewne "niejakiego Karola Wojtyły - tak zwanego papieża".

Cytaty odnoszą się wprawdzie do zabijania dzieci nienarodzonych w wyniku procedury nazywanej sztucznym poronieniem, aborcją. Jednak bez wątpienia procedura in vitro zakłada że narodzi się jedno z kilkorga laboratoryjnie powołanych do życia istnień ludzkich po dokonaniu selekcji mającej na celu wybranie "najwartościowszego materiału" do dalszej procedury. Odhumanizowanie "zbędnego, nieprzydatnego materiału" jest też prostą wytyczną wartościującą i argumentem przyzwalającym na usunięcie materiału w procedurze  aborcyjnej.

Stefan Kardynał Wyszyński:
RATUJMY ŻYCIE DZIECI NARODU!
Drodzy moi! Nieraz już jako Biskup Warszawy przypominałem lekarzom Stolicy, będącym świadkami męki ludzkiej - a może i męki Narodu - ich moralne obowiązki wobec siebie, rodzin domowych i Rodziny narodowej. Nie chciałbym uszczegóławiać i powtarzać próśb i ostrzeżeń. Wydaje mi się jednak, że większa część lekarzy polskich, którzy są powołani w trudnych czasach do leczenia ciała Narodu, nie rozumie, iż jest to możliwe tylko wówczas, gdy do chorych ciał przyjdzie zdrowy duch! Tymczasem nieraz do chorych ciał przychodzą chorzy ludzie, którzy nie mają odwagi powiedzieć Narodowi: "Życie jest światłością ludzi!" - Życie, nie śmierć!

Był czas, gdy ostrzegaliśmy: Ratujcie w Polsce człowieka! Ratujcie nowe życie! Ratujcie prawo człowieka do urodzenia się na polskiej ziemi! - Opuszczano ręce. Ostrzegano mnie: "Tego tematu nie należy poruszać, bo jest niebezpieczny". Ja nie widzę w nim tematu politycznego, widzę temat narodowy: moralności i etyki narodowej, której - na tym odcinku - wykładnikiem i obrońcami są lekarze i kapłani. To widzę! Wszystko inne mnie nie obchodzi! W tej chwili najważniejszą rzeczą jest, aby Polska nie stoczyła się na ostatnie miejsce w świecie w przyroście naturalnym ludności. Jesteśmy na samym dnie. Nie tylko Warszawa - która niemal ze wszystkich miast globu ma najniższy procent przyrostu naturalnego - ale cały Naród stacza się poniżej możliwości egzystencji. Myślimy "ciasnym podwórkiem", na dziś, a nie patrzymy w perspektywę dziejów, zapominamy, że Naród trwać i żyć będzie po nas!

Zdaje mi się, że na tym odcinku jest jakiś niespełniony obowiązek wobec Narodu ogromnej części lekarzy. Znamienna była reakcja niektórych kół lekarskich przeciw sławnej dzisiaj w świecie Encyklice Pawła VI Humanae vitae - "O obronie życia ludzkiego". Ten "uwsteczniony, zacofany" Kościół, "wróg postępu", i jego "uwstecznieni" apostołowie, różni "niedorozwinięci" biskupi bronią prawa do życia! A czy wszyscy zrozumieliśmy, że to jest walka o polską rację stanu?! To nie tylko teologia dogmatyczna, moralna czy ascetyczna, ale coś więcej... To jest walka o człowieka! Walka o Naród!

I tu, wśród nas, jak ongiś przed trybunałem Piłata, znaleźli się "handlarze krwi rodzimej". Chociaż "Piłat" krzyczy: "Oto człowiek!", słychać głosy: "Winien jest śmierci, ma umrzeć, nie może się narodzić!" Ciasne, wąskie myślenie, na miarę własnej namiętności, bez troski o przyszłość Narodu... A kto myśli o tym, co będzie po nas tutaj, na tej ziemi?! Wszędzie, w każdym narodzie jest pewna kategoria ludzi, którzy muszą mieć odwagę powtórzyć: "Potrzeba, aby jeden umarł za naród, a nie cały naród zginął" (J 11, 50). Naszym obowiązkiem jest postawić jasno sprawę, chociażby trzeba było ucierpieć. Nie wolno nam chować głowy w piach, gdy chodzi o dobro człowieka i całego Narodu!
 (...)
Warszawa, do lekarzy, 23. III. 1969 r.
Stefan Kardynał Wyszyński Prymas Polski "Idzie nowych ludzi plemię..." wyd. Pallotinum Warszawa-Poznań 1973, str. 33-34.


Jan Paweł II:
Wiele razy powtarzam - i jestem tego pewny - że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się nawzajem nie pozabijali? Jedynym, który ma prawo odebrać życie, jest Ten, kto je stworzył. Nikt inny nie ma tego prawa: ani matka, ani ojciec, ani lekarz, żadna agencja, żadna konferencja i żaden rząd. (...) Przeraża mnie myśl o tych wszystkich, którzy zabijają własne sumienie, aby móc dokonać aborcji. Po śmierci staniemy twarzą w twarz z Bogiem, Dawcą życia. Kto weźmie odpowiedzialność przed Bogiem za miliony i miliony dzieci, którym nie dano szansy na to, by żyły, kochały i były kochane? (...) Dziecko jest najpiękniejszym darem dla rodziny, dla narodu. Nigdy nie odrzucajmy tego daru Bożego"  (L'Osservatore Romano, wyd. pol., nr 11 /1994/, str. 49). [To wszystko, ten długi cytat, to są słowa Matki Teresy z Kalkuty. Cieszę się, że Matka Teresa mogła przemówić w Kaliszu.]

      3. Umiłowani Bracia i Siostry, bądźcie solidarni z życiem. Wołanie to kieruję do wszystkich moich rodaków bez względu na przekonania religijne. Do wszystkich ludzi, nie wyłączając nikogo. Z tego miejsca jeszcze raz powtarzam to, co powiedziałem w październiku ubiegłego roku: "naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości". [Wierzcie, że nie było mi łatwo to powiedzieć. Nie było mi łatwo powiedzieć to z myślą o moim narodzie, bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości.] Potrzebna jest więc powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Dlatego tak ważne jest budowanie "kultury życia": tworzenie dzieł i wzorców kulturowych, które będą podkreślały wielkość i godność ludzkiego życia; zakładanie instytucji naukowych i oświatowych, które będą promowały prawdziwą wizję osoby ludzkiej, życia małżeńskiego i rodzinnego; tworzenie środowisk wcielających w praktykę codziennego życia miłość miłosierną, którą Bóg obdarza każdego człowieka, zwłaszcza cierpiącego, słabego i ubogiego, [nie narodzonego].

Z homilii wygłoszonej podczas Mszy św. przed sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, 4 czerwca 1997 r.

„Kiedy w ukryciu powstawałem, oczy twoje już wtedy mnie widziały” (por. Ps 139 [138], 15-16): odrażająca zbrodnia przerywania ciąży

58. Wśród wszystkich przestępstw przeciw życiu, jakie człowiek może popełnić, przerwanie ciąży ma cechy, które czynią z niego występek szczególnie poważny i godny potępienia. Sobór Watykański II określa je wraz z dzieciobójstwem jako „okropne przestępstwa”54.

Dzisiaj jednak świadomość jego zła zaciera się stopniowo w sumieniach wielu ludzi. Akceptacja przerywania ciąży przez mentalność, obyczaj i nawet przez prawo jest wymownym znakiem niezwykle groźnego kryzysu zmysłu moralnego, który stopniowo traci zdolność rozróżnienia między dobrem i złem, nawet wówczas, gdy chodzi o podstawowe prawo do życia. Wobec tak groźnej sytuacji szczególnie potrzebna jest dziś odwaga, która pozwala spojrzeć prawdzie w oczy i nazywać rzeczy po imieniu, nie ulegając wygodnym kompromisom czy też pokusie oszukiwania siebie. Kategorycznie brzmi w tym kontekście przestroga Proroka: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności” (Iz 5, 20). Właśnie w przypadku przerywania ciąży można się dziś często spotkać z dwuznacznymi określeniami, jak na przykład „zabieg”, które zmierzają do ukrycia jego prawdziwej natury i złagodzenia jego ciężaru w świadomości opinii publicznej. Być może, samo to zjawisko językowe jest już objawem niepokoju nurtującego sumienia. Jednak żadne słowo nie jest w stanie zmienić rzeczywistości: przerwanie ciąży jest — niezależnie od tego, w jaki sposób zostaje dokonane — świadomym i bezpośrednim zabójstwem istoty ludzkiej w początkowym stadium jej życia, obejmującym okres między poczęciem a narodzeniem.

Ciężar moralny przerywania ciąży ukazuje się w całej prawdzie, jeśli się uzna, że chodzi tu o zabójstwo, a zwłaszcza jeśli rozważy się szczególne okoliczności, które je określają. Tym, kto zostaje zabity, jest istota ludzka u progu życia, a więc istota najbardziej niewinna, jaką w ogóle można sobie wyobrazić: nie sposób uznać jej za napastnika, a tym bardziej za napastnika niesprawiedliwego! Jest ona słaba i bezbronna do tego stopnia, że jest pozbawiona nawet tej znikomej obrony, jaką stanowi dla nowo narodzonego dziecka jego błagalne kwilenie i płacz. Jest całkowicie powierzona trosce i opiece tej, która nosi ją w łonie. Ale czasem to właśnie ona, matka, podejmuje decyzję i domaga się zabójstwa tej istoty, a nawet sama je powoduje.


Z encykliki Evangelium Vitae

.

wtorek, 19 października 2010

Nienawiść

Tragedia, cóż powiedzieć? 
Jest jeszcze masa współpracowników, do których dołączył ostatnio satyryk Tadeusz Drozda. To nie tak, że do kompletu brakuje im tylko lekarza psychiatry. Nie wolno ignorować ludzi niebezpiecznych dla otoczenia! Nakręcają oni atmosferę, huśtają nastrojami coraz wyżej. W końcu trafi się jakiś idealista, który będzie chciał zapobiec wojnie domowej, obozom koncentracyjnym i uwolni Polskę od czającego się w mroku dyktatora. Fizyczna eliminacja nazisty będzie czynem chwalebnym! Niewiadomski długo uchodził za świętego męczennika za sprawę.

PS. dłuższe, w sprawie demencji inteligenta pracującego z dużego miasta.
Skalski, nawiązując do wiersza Marcina Wolskiego i pochylając się z troską nad oszołomstwem pisze: Wolski świetnie wie, że Narutowicz został zamordowany w rezultacie endeckiej nagonki, a Kaczyńskiego nikt nie zamierzał zabijać i nie zabił.
Wypada sklerotykowi przypomnieć, choćby słynne tytuły artykułów z endeckiej prasy "Zapora" i "Zawada".  Nawet gen, Haller przemawiając w uniesieniu z balkonu nie groził śmiercią Narutowiczowi, zapowiadał tylko że w razie czego nie zabraknie broni.

Kto nawoływał - dosłownie i wprost - do wyeliminowania Kaczyńskich z polityki, kto życzył Polsce jak najgorzej, kto zapowiadał nieposłuszeństwo obywatelskie i kto rozumiał terrorystów do tego stopnia że zastanawiał się czy nie podłożyć pod to wszystko bomby, nie będę przypominał choć objawy sklerozy są bardzo widoczne. Warto ruszyć organem z uwiądzie.
1922


2005-2010


Niestety, z drugiej strony, aż żal patrzeć na to co wypisuje teraz pisowska odmiana lemingów.

Co to pisała o nienawiści Szymborska? Nie, nie w 1992 r, wcześniej. A to:
Nienawidzą naszego węgla.
Nienawidzą naszych cegieł i przędzy.
Nienawidzą tego, co już jest.
Nienawidzą wszystkiego, co będzie.

Naszych okien i kwiatów w oknach.
Naszych lasów i ciszy leśnej.
Nawet wiosny, bo to nasza wiosna.
Nawet szkoły z wesołymi dziećmi.

Rozpruli atom jak pancerną kasę,
lecz nic prócz strachu nie znaleźli w kasie.
O, gdyby mogli, gdyby mogli tym strachem
uderzyć w domy i fabryki nasze.

W nasze okna i kwiaty w oknach.
W nasze lasy i ciszę leśną.
Nawet w wiosnę, bo to nasza wiosna.
Nawet w szkoły z wesołymi dziećmi.

O, gdyby mogli - gdyby mogli... Wiemy.

Więc oczy mamy przenikliwe.
Więc serca mamy niełamliwe.
Więc czoła mamy nieustraszone.
Więc ręce mamy niezwyciężone.

Wisława Szymborska -  ROBOTNIK NASZ MÓWI O IMPERIALISTACH.



.

poniedziałek, 18 października 2010

Wajdale. Odcinek 3 - Festiwal, część I - Spasiba

Cóż, okazuje się, że na Youtube 10 minut =10' 59'' ale 15' już tylko 15' i ani sekundy więcej.

Po perypetiach związanych z koniecznością podzielenia filmiku zapraszam na projekcję trzeciego odcinka Wajdali. Wydarzenia w Priwislańskiej Obłasti przyspieszyły nieprawdopodobnie. Obraz dewastacji polskiej suwerenności, jest mocno przygnębiający i zaskakująco wyraźny. Wyraźny do tego stopnia, że zarysowane wcześniej scenariusze okazują się zbyt blade i nieadekwatne do rzeczywistości.







.

niedziela, 3 października 2010

A więc stało się! 3 x Kazimierz Wierzyński



Kazimierz Wierzyński
A WIĘC STAŁO SIĘ

A więc stało się! Gruzy już tylko i klęska,
I skowyt nieczłowieczy spod ziemi dalekiej.
Zamknijcie jej kamienne na czole powieki,
Umiera pokonana, umiera zwycięska.

Już tylko widmem błądzi i jest tylko zjawą,
Lecz wychodzi nad ciemność i wachty roztrąca,
I w górę idzie smugą szeleszcząc miesiąca,
I jak kometa wróżbą rozświetla się krwawą.

Mija granice, armie, moc wszelką przerasta
I nocą przelatując ze swej wysokości
Jak gromowładna klątwa nad ziemią podłości
Los świata zapisuje w los jednego miasta.


Kazimierz Wierzyński
MORALITET O KORYCIE

Gdyby to była przynajmniej kość
Ale to jest poszczerbiony kartofel
I trochę grysu.

A jednak żrą się.Kąsają się, gryzą,
Cała świta do koryta,
Jedno ryło włazi z kopytami,
Drugie ryło pcha się pod kopyta,
Każdy ryj pod ryjem ryje,
Wszystko jedno grys, kartofel,
Byle było ryło w ryło,
Wiwat Rzeczpospolita.                
*
Obywatele,
Nie samym chlewem człowiek żyje.


Kazimierz Wierzyński
OJCZYZNA CHOCHOŁÓW

Park dziwów starożytnych, wiatr, który szeleści
Wokół śpiących pałaców, grobowców bez treści,
Te lampy i posągi, księżyc gdzie się słania
Geniusz twego narodu, duch zapominania,
Te rany wielkiej dumy, inne wielkie rzeczy,
W których tyle jest prawdy, ile się złorzeczy,
Wszystkie cnoty parszywe - to nas nie przejedna.
To pustką zarażona Polska jeszcze jedna.
Z czego budujesz ten kraj?
Z czeczoty, z jesionu,
Kruchy antyk i rzewność od wielkiego dzwonu?
Ojczyznę w kolumienkach z widokiem na ule,
Gdzie miód słodyczą swojską zasklepia się czule,
Nad rzeką stoją wierzby, na łąkach bociany,
Słyszysz, Basiu, to nasi biją w tarabany -
A wyszydzony chochoł, sobowtór symbolu,
Starym się obyczajem kokoszy na polu,
Słoma trzeszczy zapchlona, gzi dziewki w podołku,
Szumy chmielu, alkowa z pałaszem na kołku
I ta krzepa: wieś w malwach, szkorbut, dzieci kopa,
Święta ziemia praojców.
Twój naród - bez chłopa!
Z czego budujesz kraj ten?
Z ludzi, których nie ma,
Znów jeden za miliony, rękami aż dwiema?
Z kim pieniactwo wielkości twoje tu się kłóci,
Gdy wszyscy jedzą dzień swój wolni i rozkuci,
Na wszystko wasza zgoda spływa narodowa
Anhellicznym natchnieniem wypchana, jak sowa.
Duchem są albo diabły albo namaszczeni
Gołębim ochędóstwem astrale z przestrzeni,
Blade twarze w gorączce, biblijni studenci,
Bractwo westchnień, cierpliwcy, wszyscy polscy święci.
Przelicz jeszcze i dodaj czterdzieści i cztery
Sposoby wybawienia od wszelkiego licha,
By wolność jak tabakę zażyć z tabakiery,
Potem zdrowo i głośno na wszystko się kicha -
I ten rachunek w prawdę sumuj oczywistą,
Niech ci do romantycznej znów uderzy głowy -
To jest twój sen upiorny,
Wielki Realisto:
Państwo w kamieniach młyńskich, naród niegotowy.
Buduj teraz, wydźwigaj nas śród świata, nad dziejów przesmykiem,
Wyjdź pierwszy na piedestał i rozgłoś naokół
Tę wielkość wymuszoną batem albo krzykiem,
Święć przemienienie tłuszczy i chrzcij nowe czasy
Z kropielnicy, co wyschła i krwią już nie chlusta,
Starym herbem sarmackim w popuszczone pasy
Zatkaj gęby krzyczące i zgłodniałe usta -
I komu teraz jeszcze otuchy za mało
A przeszłość jesionowa praojców nieśliczna,
Niech stanie pod cokołem i porwany chwałą
Tworzy wolność.
Masz rację. Jakże jest tragiczna!



.

piątek, 17 września 2010

Fakt medyczny w "Prawdziwej Ojczyźnie"

Poniższe cytaty pochodzą z serwisów RMF24 i TVN24

"Na razie czujemy zadowolenie, że polskie władze, działając w ramach prawa, Zakajewa mimo wszystko zatrzymały" - oznajmił Konstantin Kosaczow. Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, powiedział, że Polska ma wystarczające podstawy, by wydać Ahmeda Zakajewa władzom Rosji.

Według rosyjskiego parlamentarzysty, którego cytuje agencja ITAR-TASS, istnieją trzy scenariusze rozwoju wydarzeń: wydalenie Zakajewa do Wielkiej Brytanii, jego ekstradycja do Rosji lub zwolnienie z powodu nieudowodnienia wysuniętych wobec niego oskarżeń. 
Jeśli ta informacja jest prawdziwa i Zakajew przebywa w Polsce, to jest to przede wszystkim ból głowy dla polskich władz. Podejrzewam, że jest to bomba z opóźnionym zapłonem, którą poprzednie polskie władze podsunęły obecnym władzom - powiedział przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Dumy w telewizji Rossija 24.

Myślę, że wszyscy polscy przywódcy nie śpią teraz, łamiąc głowę nad tym, jak wyjść z tej sytuacji - oznajmił Kosaczow. 

W podobnym tonie wypowiadał się Kałasznikow. - Sam fakt jego zatrzymania jest bardzo przyjaznym krokiem wobec Rosji w porównaniu z działaniami poprzednich władz Polski - stwierdził. Wyraził przy tym wątpliwości, by polskie władze wydały Zakajewa stronie rosyjskiej.

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oświadczyło w piątek, że przygląda się rozwojowi sytuacji związanej z zatrzymaniem w Polsce Ahmeda Zakajewa. Podkreśliło też, że jest w tej sprawie w ścisłym kontakcie z polskimi władzami.

Z wypowiedzi rosyjskich dyplomatów jasno wynika, że w zasadzie już osiągnęli swój cel. Powtórzmy za ambasadorem Repninem, czy Ławrowem, wsio ryba: Jest to fakt, fakt medyczny. A jeśli chodzi o pozostałe aspekty, to pożyjemy i zobaczymy.

Panie premierze Włodzimierzu Włodzimierzowiczu melduję wykonanie zadania,  co jeszcze mogę dla Was zrobić?

Siedemdziesiąt lat temu, 17 września 1940 r., w pierwszą rocznicę sowieckiej agresji, kilkunastu zdrajców uniesionych patriotycznym uczuciem do prawdziwej ojczyzny wstąpiło do Związku Sowieckich Pisarzy Ukrainy i Białorusi. Volkslistę już przytaczałem ale, że wyczyn jest szczególnej miary nie poprzestanę na linku tylko jaszcze raz ich wymienię.

Na Ukrainie:
  • Jerzy Borejsza
  • Jan Brzoza
  • Leon Chwistek
  • Aleksander Dan
  • Zuzanna Ginczanka
  • Halina Górska
  • Mieczysław Jastrun
  • Juliusz Kleiner
  • Stanisław J. Lec
  • Leon Pasternak
  • Julian Przyboś
  • Jerzy Putrament
  • Adolf Rudnicki
  • Włodzimierz Słobodnik
  • Elżbieta Szemplińska
  • Lucjan Szenwald
  • Wanda Wasilewska
  • Adam Ważyk
  • Bruno Winawer
Na Białorusi:

  • Janina Broniewska
  • Jerzy Pański
  • Jerzy Rawicz

Na blogu był już wiersz Leca o Armii Czerwonej ramieniu wodzów, Szenwalda o Armii Wybawicielce Świata i Pasternaka o Dniu wyzwolenia - siedemnastym września.

Dziś kolejna parka zaprzańców: Ewa Szemplińska i Adam Ważyk


Elżbieta Szemplińska
PRAWDZIWA OJCZYZNA 
Dawno, 
jeszcze byłam dzieckiem, 
napisałam w szkolnym zeszycie, 
na święto niepodległości: 
zamieniliśmy zabór niemiecki 
na polski – i siniał ze złości, 
i grzmiał nauczyciel. 

A potem, 
kiedy knebel cenzury dławił gardła, 
kiedy policja w nocy budziła kolbami, 
kiedy Czechosłowacji, 
Litwie, 
pańska Polska wygrażała armatami 
i białowłosy prezydent 
wyroki śmierci pisał 
na polskich komunardów, 
i pod faszyzmu zaborem 
proletariat ociekał krwią 
my 
pełni dumy i wzgardy, 
my pełni wściekłości i rozpaczy, 
myśmy myśleli: 
w naszej prawdziwej ojczyźnie – 
inaczej – 
w ojczyźnie 
gdzie sierp i młot. 

Jak więc teraz mamy płakać po Warszawie? 
Jak żałować kawiarń, kościołów, zamku? 
kiedy dla nas 
tamta Polska 
to Polska burżujów i drani, 
oficerów, obszarników, policjantów; 
kiedy dla nas Warszawa 
to stolica krzywdy, 
stolica terroru, 
stolica bezprawia. 

My o inną walczyliśmy Polskę, 
inną w sercach kryli przed szpiclem, 
dobrą – jak matki spojrzenie, 
wolną – jak ptaków lot, 
ojczyznę sprawiedliwą, 
ojczyznę, w której – czerwień 
i sierp, 
i młot. 
Czerwony Sztandar nr 67 z 13 XII 1939 r.

Adam Ważyk
RADOŚĆ RADZIECKA
Za mało słów radosnych przekazały nam dawne epoki
Podajcie wolne usta
kiełkującym dźwiękom
Radziecka radość rozrostu czeka na ton głęboki
Niech nas wydźwignie z ubóstwa
niegdyś tłumione w tłumach twardoziarniste piękno

Wypożyczajcie sobie narody
słowa tworzenia czy nawet
głoski wplątane w zabawę
młode słowa
ody
tętniącej długim o! 
Okrzyk chłopców na morzu
toczy się koło ich głowy 
Chwytajcie je syczące ponad chłodem wody
ognie młodości.

Są piękniejsze dźwięki
niewydrgane na wargach
zalęknione w krtani
kobiet targających kwef 
Strącają w morze czarną zasłonę
i nie usycha im ręka! 
Morze gniewne jak lew
przyklęka
piana pierwszy raz biała
fala naprawdę zielona
liże ich brew
i opada na piach.

Inne piękniejsze dźwięki:
ciche chowające się w oddechu - ach!
kiedy wchłonięty w ich oczy błękit
zwraca swój nadmiar we łzach
Budującym miasta radości
trzeba nam jeszcze innego budulca:
żeliwa i stali 

Niektóre zdania wytapiajcie z lekkich kolorowych metali
Uczcie się pracy
w tworzywie twardem
To nade wszystko!
Pracujcie oskardem
wydzierajcie z węglowej epoki
słowa czarne kalorie
aby w ich cieple rozgrzaną do czerwoności historię 
przekuć na pieśń stalinowskiej epoki.


.

poniedziałek, 13 września 2010

Trzecie wyzwolenie białostocczyzny

 Dlaczego to już trzecie takie szczęście wyjaśniałem w poście Smutny Ossów i Białystok oraz takie tam. Teraz o innej sprawie. W ostatnie kadry klipu "Parasola" piosenka szturmowa zajmuje fotomontaż tablicy upamiętniającej żołnierzy Armii Czerwonej którzy zginęli na ziemi białostockiej walcząc z III Rzeszą. Napis uzupełniłem wirtualnie o akapit i bandytami z AK. Nie jest to w żadnym wypadku kwestia złośliwości.



Frontowe działania Armii Czerwonej poprzedzały i zamykały oddziały NKGB. Nie wszyscy zdają sobie skalę z terroru z jakim spotkali się żołnierze Armii Krajowej. W czasach Nowej Polityki Historycznej szajki Komorowskiego i Tuska ta wiedza ma szansę zostać informacją drugiej kategorii. Niby nie zakazaną lecz nie przypominaną i wstydliwie chowaną w ostatnim rzędzie i na najniższej półce. Odkurzę wobec tego kilka dokumentów i faktów by nie zaszły pajęczyną.

W związku dyskusją jaką wywołało zdjęcie postanowiłem zareagować. Wszystkie cytaty oraz skany dokumentów pochodzą z książki Piotr Kołodziejczyka NKWD i GRU na ziemiach polskich 1939-1945  wyd. Bellona, Warszawa 2002 ( str. od 219 do 275). Książka jest sucha, oparta na dokumentach oraz publikacjach historycznych dotyczących tej tematyki.

Na początku 1943 r. NKWD ZSRS przystąpił do tworzenia specjalnych grup operacyjno-czekistowskich dla terenów sowieckich znajdujących się pod okupacją niemiecką. Jako pierwsze utworzono grupy NKWD dla republik: litewskiej, białoru-skiej i ukraińskiej. Składały się one z kierownictwa, składu operacyjnego i gospodarczo-technicznego30. Ich zadaniem było uporządkowanie pod kątem operacyjno-agenturalnym dokumentów wywiezionych z terenów zajętych przez Wehrmacht, znajdujących się w Oddziale I Specjalnym NKWD ZSRS w Swierdłowsku. Do zadań grup specjalnych NKWD należało również przygotowanie nowych kadr aparatu bezpieczeństwa oraz agentury dla przyszłej pracy operacyjno-czekistowskiej, przerzucanie agentów przez linię frontu i utrzymywanie z nimi łączności, zabezpieczanie zdobytych materiałów archiwalnych oraz ujawnienie zdrajców i "sprzedawczyków Ojczyzny".

Pod koniec 1943 r. nastąpił wzrost aktywności sowieckich organów wywiadowczych na Kresach Wschodnich, co było związane głównie ze zbliżającym się frontem. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na ziemie polskie32 zastępca Berii gen. Bogdan Kobułow wydał 25 stycznia 1944 r. wytyczne do operacji agenturalnego rozpracowania podziemia polskiego na Kresach Wschodnich noszącej kryptonim "Sejm" . Skierowane one były do komisarzy ludowych bezpieczeństwa państwowego Białoruskiej, Ukraińskiej i Litewskiej SRS oraz naczelnika Głównego Zarządu Kontrwywiadu Ludowego Komisariatu Obrony "Smiersz". "Biorąc pod uwagę doświadczenia w walce z polskim podziemiem nacjonalistycznym w latach 1939- 1941 - pisał Kobułow, a także antysowiecki charakter działalności polskich nacjonalistycznych organizacji w poprzednim okresie - NKWD ZSRS w pracy nad Polakami proponuje kierować się niżej przedłożonymi propozycjami:
1)    Wykryć i zewidencjonować na oswobodzonym terytorium wszystkie działające nielegalnie polskie organizacje nacjonalistyczne i zorganizować aktywne rozpracowanie wywiadowcze. Założyć ewidencyjne formularze wszystkich kierowników organizacji, przebywających na nielegalnej stopie, emisariuszy i łączników i operacyjną ewidencję wszystkich uczestników wykrytych organizacji, a także otoczenie będące ich bazą (duchowieństwo katolickie, oficerowie, członkowie byłych partii politycznych, bliscy krewni represjonowanych przez organa NKGB i inni).
2)    W wykrytych organizacjach poddawać aresztowaniu w pierwszej kolejności kadrę kierowniczą i osoby, które prowadziły aktywną walkę z partyzantami; które przygotowują wystąpienia zbrojne przeciwko władzy sowieckiej, prowadzą aktywną antysowiecką pracę. Bezwzględnie wyłapywać wszystkich wykrytych emisariuszy i przebywających na stopie nielegalnej, wykorzystując tajne zdjęcia i przewerbowanych, w stosunku do których jest gwarancja, że będą oni uczciwie pracować wypełniając nasze zadania.
3)    W wypadku wykrycia zamierzeń tych lub innych polskich organizacji i grup zbrojnego wystąpienia, zapobiegać tym wystąpieniom, zdecydowanie tłumiąc wszelkie próby w tym kierunku.
4)    We wszystkich wypadkach wykrycia organizacji nacjonalistycznych stosować środki w celu ustalenia ich centrów kierowniczych i kanałów łączności z Londynem. Szczególną uwagę zwrócić na wykrycie nielegalnych radiostacji, składów broni, drukarni, ustalenia łączników organizacji i kwater konspiracyjnych. W stosunku do wykrytych radiostacji rozpocząć przedsięwzięcia operacyjnego wykorzystania ich w naszych celach.
5)    Zwerbować odpowiednią agenturę w celu wykrycia w pierwszej kolejności składu kierowniczego organizacji nacjonalistycznych, łączników i właścicieli mieszkań konspiracyjnych. Zabezpieczyć wykrycie wśród wszystkich uczestników organizacji niemieckiej i angielskiej agentury, przechwycić kanały łączności i wniknąć do organów kierujących tymi organizacjami na wyswobodzonych i jeszcze okupowanych sowieckich terytoriach, a także na obszarze Polski, a szczególnie - Warszawy.
6)    Odbudować łączność z wywiadem, pozostającym na terytorium czasowo okupowanym przez Niemców. Szczegółowo sprawdzić jego zachowanie się i łączność nawiązaną w czasie okupacji i możliwości jego przeniknięcia do nacjonalistycznego podziemia.
Biorąc pod uwagę to, że polska ludność zdolna jest do noszenia broni i będzie zaciągać się w skład polskich formacji w ZSRS, należy przedsięwziąć środki, aby nie dopuścić emisariuszy rządu londyńskiego i uczestników nacjonalistycznego podziemia w szeregi mobilizowanych"


W każdym rejonie zaczęto tworzyć grupy pościgowe (tzw. istriebitielnyje bataliony), liczące do 200 osób. Kierowały nimi wydziały wojskowe rejkomów partii oraz organa NKWD-NKGB. Grupy pościgowe były organizowane głównie ze "sprawdzonej i przygotowanej do walki ludności miejscowej", dobrze zorientowanej w warunkach lokalnych. W ich skład wchodzili głównie byli partyzanci. Przy każdej z takich grup pościgowych były tworzone grupy współdziałające (na wsiach, w urzędach, przedsiębiorstwach

czwartek, 9 września 2010

Strzały z brylantów

 Kazimierz Wierzyński
1-GO WRZEŚNIA 1944

Jeśli padnie Warszawa, to nie miasto padnie,
I nie polska stolica w podziemiach swych skona,
Lecz wolność wszystkich ludzi, zdeptana gdzieś na dnie,
I prawda wszystkich czasów, przez wszystkich zdradzona.

Więc zbudźcie się, nim kruki i wrony zakraczą,
Zbudź się, świecie przed zgubą, co światy wyniszcza!
To nie jest głos Warszawy. To w boju rozpaczą
Pierwszy twój żołnierz woła, najstarsze twe zgliszcza.

Podczas wojny giną także poeci. Ujmując rzecz na zimno także oni musięli ginąć. Czysta statystyka wśród milionów ofiar. Gdy 1 września 1939 odwiedził nas naród Goethego uszanowali nawet porządek alfabetyczny. 3 września - Konstanty Dobrzyński, 6 września - Józef Aleksander Gałuszka, 7 września - Jerzy Gerżabek.

9 wrzesnia załmał się ordnung. Pod bombą trafiony zginął Józef Czechowicz. Jednak prawdziwe bezhołowie zapoczątkował 18 września Witkacy, gdy do Polski zajrzała Azja. Później już było z górki, bez ładu i składu np. Władysław Sebyła.
W Powstaniu Warszawskim Krystyna Krahelska zginęła przed Krzysztofem Kamilem Baczyńskim. 16 sierpnia zginęli razem Tadeusz Gajcy oraz Leon Zdzisław Stroiński. Inni mniej znani też zasługują na pamięć, przypomnijmy ich: Juliusz Krzyżewski, Wojciech Bernard Mencel, Stanisław Miłaszewski, Włodzimierz PietrzakJan Bonawentura Romocki.

Jutro mija kolejna rocznica śmierci Józefa Szczepańskiego, "Ziutka", autora m. in. Czerwonej zarazy, Pałcyka Michla i "Parasola" Piosenki szturmowej.





PS.
Trochę to nie wypada, ale nie mogłem się powstrzymać by nie odnieść się do bieżących wydarzeń politycznych bo szkoda słów. O Platformie pisałem wystarczająco dosadnie. Nie mam nic do dodania. Do premiera Kaczyńskiego mam pewną prośbę. Przeczytałem słynny już list, który co prawda nie jest skierowany do mnie ale dotyka rzeczy ponadpartyjnych. Pan premier pisze
Chodzi o to, czy rozumiemy, że bieg historii uczynił nas dziś depozytariuszami wartości narodowych, o których pisała przed kilkoma miesiącami zmarła niedawno Zofia Korbońska...
Odnoszę wrażenie, że czas zejść na ziemię. Osobiście nie sądzę, żeby HISTORIA czy też jej BIEG kiedykolwiek powierzyli depozyt wartości narodowych jakiejkolwiek partii politycznej. Są u pana osoby którym nie powierzyłbym pamięci o moim ulubionym długopisie (to nie zarzut, tak jest w każdej partii, na całym świecie). Pora skończyć z wielkimi kwantyfikatorami do opisywania dość incydentalnych wydarzeń ponieważ inflacja słów sprawia, że na wielkie zabraknie okresleń. Bieg wydarzeń, w tym okoliczności politycznych sprawił, że na partii premiera Kaczyńskiego ciąży obowiązek jak najszybszego odsunięcia od władzy Platformy Obywatelskiej. Wydaje mi się jednak, że to zbyt konkretna rzecz i do rozliczenia na postawie empirycznego badania zawartości urny wyborczej - niestety. Wygodniej i bezpieczniej popaść w mistycyzm i politycznymi porażkami obciążyć Złego. Mistycyzm, bez obrazy, lepiej zostawić poetom.



.

sobota, 4 września 2010

Kilka słów o "sprawie" Migalskiego

Pretekstem jest dzisiejsza wiadomość z Wprost (Drugie dno sprawy Migalskiego) powtórzona przez Onet: Migalski to kretyn, miał nieświadomie przykryć sprawę podwyżki podatku VAT. (Nowa hipoteza: list Migalskiego inspirowany przez PO)

Są dwa wytłumaczenia. Albo jest to od początku do końca szczur puszczony przez POwskich macherów, albo jest w tym coś na rzeczy. Nie w tym, że Migalski to kretyn, tylko, że w PIS ktoś tak rzeczywiście myśli.
Gdyby rozwinąć tą drugą koncepcję to wg mnie można z grubsza sprowadzić to do dwóch teorii. Albo ten ktoś żyje w wirtualnym świecie twierdząc, że to "sprawa" Migalskiego przykryła podwyżkę podatków czyli pisząc szczerze ktoś jest idiotą, albo nie jest idiotą tylko świnią i chce utopić Migalskiego. Powód może być prozaiczny z takich czy innych względów go nie lubi czy widzi w nim zagrożenie lub dodatkowo chce własny błąd przykryć Migalskim. Przy okazji proszę zerknąć na wpisy MM - 1 2.

Póki co Migalski jest out, czy w wielkiej niełasce. Moim zdaniem to błąd i myślę też tak dlatego, że do czego jak do czego ale do ludzi Jarosław Kaczyński ręki nie ma. Dość wspomnieć Kaczmarka, Netzla, czy generalne całą gdańską ferajnę z Największym Płatnikiem na czele. Tym Płatnikiem, który był stawiany przez śp. Prezydenta jako wzór uczciwego biznesmena w opozycji do np. Kulczyka i Rywina. Do czasu, gdy wywrócił rząd (tutaj ciekawa, choć nieco ocieplona charakterystyka Krauzego). Przy okazji tylko dodam, że teorie o tym, że to śpioch można włożyć między bajki. Śpioch ma na widno weryfikowalny nienaganny życiorys. Kaczmarek nie mógł się nim pochwalić wystarczyło spojrzeć i zweryfikować jego CV, prokuratorskie śledztwa, które prowadził, aby nie mieć do niego za grosz zaufania. Spojrzeć byle nie przez różowe okulary.

Wracając do "sprawy" Migalskiego. "Sprawa" jest w cudzysłowie bo na razie jest po sprawie. Pisząc sławetny list, czy nawet więcej, tworząc na blogu to co tworzył, Migalski mógł i powinien przewidywać, że taki może finał. Zresztą chyba przewidywał. Przedostatni wpis (Oświadczenie) uważam za użalanie się nad swoim losem, oraz za niepotrzebne, a nawet przeciw skuteczne tłumaczenie, że nie jest się wielbłądem. Tłumaczenie zbędne, ponieważ wątpię by kogoś przekonał.

Po raz kolejny przy okazji Migalskiego chciałbym napisać o koleżankach i kolegach - blogowych komentatorach. Jest kilka spraw, które moim skromnym zdaniem są wynikiem nieporozumienia - to bardzo duży eufemizm.

Np. Do Tuska nikt listów otwartych nie pisze, nie krytykuje go, twierdzą komentatorzy. Z jakiej okazji zapytam się. Co mają krytykować skoro taktyka się sprawdza, partia jest u władzy, bierze wszystko i wygrywa.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Kontrola w gdańskim sądzie - wieczorny serwis informacyjny

W dniu dzisiejszym doszło do publicznego zgorszenia. Sąd Okręgowy w Gdański oddalił powództwo Lecha W. syna Bolesława przeciw Krzysztofowi Wyszkowskiemu.
Oto reakcja Prezesa Rady Ministrów Donalda T.

Nikt nie ma prawa zatruwać życia publicznego, za pieniądze podatnika  - tak premier komentuje zapowiedzianą kontrolę w Sądzie Okręgowym w Gdańsku zarządzoną przez ministra sprawiedliwości. Donald Tusk podkreśla, że zamachu na niezawisłość sędziowską nie ma, ale zapowiada, że bardzo wnikliwie będzie przypatrywać sie wykorzystywaniu publicznych funduszy.

Jeszcze jedna wypowiedź premiera Donalda T:

Ja osobiście i moi partnerzy w polityce teraz i zawsze wspieramy Lecha Wałęsę, wtedy kiedy jest dotkliwie, w sposób bardzo niesprawiedliwy oskarżany czy kiedy podaje się w wątpliwość jego biografię - powiedział szef rządu. - Wałęsa pozostanie narodowym skarbem i bohaterem narodowej legendy, o którą trzeba dbać, i to nie w interesie Lecha Wałęsy, ale całego polskiego narodu i w interesie naszej przyszłości - podkreślił premier. I przestrzegł wymiar sprawiedliwości: - Chcę zaapelować do sędziów i prokuratorów, aby nie nadużywali środków publicznych, bo nie będą mogli ich w przyszłości używać, jeśli tak to będzie dalej wyglądało. Tusk nie zostawił wątpliwości, że jego słowa są ostrzeżeniem: - Nie dziwię się, że dziś w Polsce narastają coraz większe emocje wokół wyroku niezawisłości sędziowskiej. Ci, którzy nadużywają cierpliwości Polaków i pieniędzy publicznych, sami stanowią dla tej instytucji największe zagrożenie. Jeśli to się nie zmieni, to takie zagrożenie może stać się faktem - powiedział.

Pozostałe wiadomości serwisu wieczornego.

Polska odniosła wreszcie sukces w negocjacjach z Unią Europejską. Po blisko półrocznych negocjacjach udało się wynegocjować zgodę Brukseli na zastosowanie w Polsce stawki VAT wyższej o 10 punktów procentowych niż zakładają to przepisy unijne. Wg prawa unijnego maksymalna stawka podatku VAT w Polsce będzie mogła wynosić w przyszłym roku 35% a nie 25 jak w pozostałych krajach. Sukces jest tym większy, że rząd będzie mógł zwiększyć tę stawkę w każdym kolejnym roku podatkowym nie więcej niż o 10 od sta.

Jak się dowiedział serwis Ściemy24, w ubiegłym tygodniu, w mieszkaniu Henryki Krzywonos, doszło do niezwykłego spotkania i wydarzenia. JE abp Życiński pobłogosławił recenzję Kazimiery Szczuki do biografii pani Henryki wydanej przez Krytykę Polityczną. Przeora zakonu zdefromowanego siostra Kazimiera odwzajemniła się, przekazując arcybiskupowi list pasterski. Treść listu jest znana Ściemie24, lecz z uwagi dobro owiec oraz pozostałej rogacizny nie zostanie ujawniona.

Palącym znicze na Krakowskim Przedmieściu strażnicy miejscy wręczają mandaty. Rodziny Jerzego Bafii i gen. Stanisława Kowalczyka zamierzają wystąpić do warszawskiej prezydentki Gronkiewicz-Waltz i  prezydenta Komorowskiego z żądaniem zapłaty za bezprawne wykorzystanie patentu na karanie podpadniętych waadzy grzywną za zaśmiecanie miasta. Strony nie wykluczają możliwości zawarcia ugody.

Trwają przygotowania do kampanii reklamującej dobrodziejstwa wynikające z obniżenia zasiłku pogrzebowego. Motywem przewodnim będzie Lacrimosa z Requiem V. A. Mozarta oraz hasło: Pochowamy nie gorzej niż Mozarta - w grobie trzeciej kategorii. Swoje zastrzeżenie co do wykorzystania muzyki masona zgłosił Ambasador Dobrej Woli Federacji Rosyjskiej na Polskę JE - Adam Wielomski. Ostatecznie odstąpił od zastrzeżeń w przekonany, iże rzeczony Mozart napisał tylko pierwszych osiem taktów partii wokalnej. Jednak wydaje się, że decydujące znaczenie dla odstąpienia od protestu miała obietnica udzielenia wywiadu przez oficera prowadzącego agenta Informacji Wojskowej o pseudonimie "Wolski". W redakcji Pro Fige, Rege et Lege trwają intensywne przygotowania tak do wizyty generała prowadzącego, jak i nawiedzenia redakcji przez portret Komorowskiego, którego władza (Komorowskiego, nie portretu) pochodzi od sił nadprzyrodzonych.

Z kolei  na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku trwają przygotowania do uroczystego nakrycia pozostałości Tu154M brezentem. Uroczystość z udziałem ministra spraw zagranicznych Radosława S., spraw wewnętrznych Jerzego M. oraz Naczelnego Prokuratora generała Wojskowego odbędzie się 10 września, w półrocznicę katastrofy. Po uroczystości odbędzie wieczornica poetycka w reżyserii Andrzeja Wajdy i  udziałem Daniela Olbrychskiego. Przy okazji prokurator generał Ryszard P. odbierze kolejną wersję nagrań z czarnych skrzynek i wymieni przekazane omyłkowo przez Tatianę Anodinę akta badania wypadków w teatrze Variétés i pożaru Domu Gribojedowa, na akta dochodzenia w sprawie katastrofy lotniczej.

Serwis Ściemy24 uprzedza, że sezon na Varia(ctwia) dopiero się zaczyna.


.

Prawo Cioska i Michnika

Według towarzysza Cioska 30-rocznica "S" to święto wszystkich!

Oczywiście, że tak. Robotników i aktywu partyjnego, inteligencji knującej i inteligencji pracującej, NZS i SZSP, prześladowanych i prześladowców, działaczy opozycyjnych i SBków, gnojących i gnojonych, kopanych i kopiących, więzionych i klawiszy, mordujących i mordowanych, kata i ofiary . To święto
powinno łączyć kapusiów i kapowanych, złodziei i okradzionych.

Krzywdzony po skrzywdzeniu go powinien paść w ramiona krzywdzącego i w milczeniu uszanować ból sumienia, jakiego krzywdzący doznał wyrządzając krzywdę. 

Bezwzględnym prawem krzywdziciela jest domaganie się aktu natychmiastowego i bezwarunkowego przebaczenia od krzywdzonego, oraz prawo do zatrzymania fantów i łupów, jakie dzięki krzywdzie uzyskał - prawo Cioska i Michnika.

Tę odwróconą moralność można, a nawet trzeba uzupełnić prawem - o paradoksie - Kłopotowskiego Moralistą powinien być morderca i dziwkarz, Papież powinien milczeć. W grudniu pisałem m.in. że jest to wynalazek grzeszników, którzy w żadne inny sposób nie mogliby dostać rozgrzeszenia, wobec czego wymyślili drogę na skróty. Stworzyli z grzechu nie przeciwieństwo, ale uzupełnienie cnoty.


.