piątek, 23 kwietnia 2010

Peryskopowa i g. nie wolne media

Gdy do Polski dotarła wiadomość o katastrofie Tupolewa dziadostwo zwane niegdyś rządem RP spakowało najpotrzebniejsze manele i w pośpiechu wsiadło na podkład łodzi podwodnej. Od czasu do czasu łódź wynurza się na głębokość peryskopowej. Wówczas uważny obserwator może zauważyć wychylającą się z kratki ściekowej rurę. To na Krakowskim Przedmieściu, to w Krakowie na Franciszkańskiej 3 czy Rynku. W okolicach agencji prasowych co jakiś czas wypływają na powierzchnię komunikaty, że katastrofa wydarzyła się zgodnie z procedurami a lud na powierzchni to nieodpowiedzialna tłuszcza.

*
Zrobiłem kwerendę orgii dziennikarsko-"rządowej", gdy dziadostwo urządziło drugie urodzinki.
*

Kilka dni temu pytałem Gdzie ONI są. Teraz pytam, gdzie jesteście WY dziennikarze?!

Dlaczego w waszych audycjach nie występuje odpowiedzialne za techniczną organizację i bezpieczeństwo wizyty i PAŃSTWA dziadostwo. Doszło do katastrofy bez precedensu w nowożytnej historii. Dlaczego nie zapraszacie dziadów stanu do redakcji i nie zasypujecie pytaniami? Jeżeli nie chcą się wynurzyć, dlaczego głośno nie informujecie, że konkretny dziad odmówił opuszczenia pokładu łodzi i udzielenia wywiadu? Dlaczego tego nienormalnego stanu nie analizujecie?

Gubernia, nie Państwo Polskie i gówno, nie wolne media!

.

czwartek, 22 kwietnia 2010

"Zebu" ty...

się nawet Boga nie boisz?!

Ludzi na pewno.
Nihil supra.

.

wtorek, 20 kwietnia 2010

Gdzie Oni są i tanie państwo, czyli G. nie Państwo Polskie!

Gdzie Oni są?

Wczoraj odezwał się rzecznik ministra obrony narodowej. Nie na konferencji prasowej, a w komunikacie. Odezwał się by pouczać naród o odpowiedzialności. Nie po to by uspokoić Polaków i oświadczyć,że na miejscu katastrofy natychmiast zjawili się funkcjonariusze SW i ABW celem przydzielenia asysty wszystkim funkcjonariuszom rosyjskim zabezpieczającym dowody, przeszukującym teren i ofiary zdarzenia. Prawda jest taka, że jedyni funkcjonariusze jacy zadziałali błyskawicznie to rosyjscy żołnierze wymieniający żarówki na smoleńskim lotnisku, funkcjonariusze przeszukujący mieszkanie ś.p. Zbigniewa Wassermana, wreszcie pani Dmochowska wkraczająca do gabinetu ś.p. Janusza Kurtyki.

Skoro Federacja Rosyjska nie jest w stanie zabezpieczyć całego terenu celem odnalezienia wszystkich szczątków samolotu sądziłem, że Minister Obrony Narodowej podeśle tej zdemilitaryzowanej krainie kompanię wojska i ogłosi to na konferencji prasowej.

Sądziłem, że na miejscu pracuje więcej niż jeden prokurator i ci których nie ma, a być powinni uczestniczą we wszystkich czynnościach procesowych jakie są prowadzone na terytorium Federacji Rosyjskiej w związku z katastrofą.

W tym momencie dla ochłonięcia przerwałem pisanie notatki, gdyż poziom wzburzenia sięgnął zenitu i poza przekleństwami, miotanymi pod adresem tak zwanego Rządu Rzeczypospolitej Polskiej, nie byłem w stanie nic napisać.

niedziela, 18 kwietnia 2010

Myśli nowoczesnego Polaka o pojednaniu. OD przyjaciół Moskali. Wawel i Matka.


Myśli nowoczesnego Polaka o pojednaniu

Nie będzie ani o Dmowskim, ani o komunistycznych popłuczynach po nim, ani wreszcie o "nowoczesnym" Polaku, tym wykształconym, z dużego miasta.

Będą myśli Józefa Piłsudskiego. Nie podpieram się autorytetem Pierwszego Marszałka Polski dla efektu, lecz dla czystej ekonomii Przede wszystkim jednak dla pokazania go,  jako romantyka w celach i pozytywisty w metodach, a nawet zimnego pragmatyka w myśleniu i DZIA-ŁA-NIU!

Z całego serca pragnę nadejścia jak najrychlej dnia, w którym Polacy i Rosjanie, zapomniawszy odwiecznych waśni swych ojców, dziadów i pradziadów, dojdą do zgodnego współżycia. Zapewne, w sercach i w mózgach pozostały liczne ślady dawnych walk. Będzie to zadaniem tych, którzy przyjdą po nas, żeby zatrzeć te ślady i dołożyć wszelkich starań, aby obydwa narody mogły iść każdy swoją drogą, nie szarpiąc się nawzajem. Wywiad korespondenta "Le Temps" z 15 września 1920 r.

Nie trzeba się łudzić, jeżeli nawet zawrzemy pokój - zawsze będziemy celem napaści ze strony Rosji. Wywiad korespondenta "Kuriera Porannego" z 26 sierpnia 1920 r.

Rosja obiecuje, gdy jest do tego zmuszona, i nie dotrzymuje swych obietnic z chwilą, gdy ma po temu siłę. Wywiad w "Le Petit Parisien" z 16 marca 1919 r.

Bez względu na to, jaki będzie jej rząd, Rosja jest zaciekle imperialistyczna. Jest to nawet zasadniczy rys jej charakteru politycznego. Mieliśmy imperializm carski; widzimy dzisiaj imperializm czerwony - sowiecki. Polska stanowi zaporę przeciwko imperializmowi słowiańskiemu, bez względu na to, czy jest carski, czy też bolszewicki.
Wywiad w "Le Petit Parisien" z 16 marca 1919 r.

Położenie, w jakim znajduje się Rosja, czyni ją niebezpieczną dla sąsiadów. Ustrój jej pozbawiony jest wszelkiej trwałości. Nie odpowiada on uczuciom ludności. Ażeby zapewnić sobie autorytet wewnątrz, ludzie stojący na czele tego ustroju będą szukali zaczepki na zewnątrz. Użyją siły względem narodów, które ich otaczają.
Wywiad korespondenta "Le Temps" z 15 września 1920 r.

Pomimo iż duch liberalny rosyjski i reformy Aleksandra starały się zjednoczyć Rosję z Zachodem, to jednak pozostało stare przekonanie, wspólne nam i Europę, że świat kultury zachodniej kończy się na wschodnich granicach Polski, że dalej idzie Azja.

Wpływ Wschodu i Zachodu na Polskę w epoce 1833 roku, wykład IH z 29 października 1924 r.

Od dwudziestu lat wewnętrzna polityka caratu polega na rozszerzaniu organizacji rządowej przez przyswajanie jej coraz to nowych funkcji. Jest to sui generis socjalizm państwowy, w którego zakres wchodzą koleje i filantropia, wódka i moralność, nauka i religia, a który w każdym wypadku spotrzebowuje mnóstwo rąk i głów, wciąga w skład rządu i daje chleb ogromnej ilości głodnych kandydatów do posad.

Rusyfikacja, "Kalendarz Robotniczy na rok 1903", s. 35-38

Budżet państwa rosyjskiego nie liczy się wcale z interesami i potrzebami ludu. Treścią swą przypomina on obrachunek właściciela niewolników, który wycisnąwszy ich pracę do granic możliwości, przeznacza dla nich tylko tyle, by ich utrzymać przy życiu.
Budżet państwa, "Robotnik" z 9 lutego 1896., nr 13, s. 2-4

Zawczasu określić możemy, czym będzie Rosja po usunięciu samowładnego rządu. "Wyżej łba uszy nie rosną" - mówi przysłowie rosyjskie i stosownie do tego demokratyczność przyszłej konstytucji nie przerośnie samego społeczeństwa.
Nasze hasło, "Robotnik" z 15 sierpnia 1895 r., nr 9, s. 1-3

I wreszcie:

Niewola moskiewska tym się różni od wszelkiej innej, że oprócz krzywdy i ucisku naród ujarzmiony znosić musi stale upokorzenia. Rząd carski za przykładem wszystkich despotów Wschodu lubuje się w zewnętrznych przejawach uległości i pokory, w obrażaniu godności ludzkiej niewolnika. Nie dosyć mu uderzyć nahają, chce on jeszcze, by uderzony pocałował narzędzie tortury; mało mu powalić przeciwnika, trzeba jeszcze wymierzyć zwyciężonemu policzek.

Pomnik Kata, "Robotnik" z 11 października 1898, nr 29, s. 1-2

OD przyjaciół Moskali

sobota, 17 kwietnia 2010

Marian Hemar "Rozważania o pacyfizmie"

ROZWAŻANIA O PACYFIZMIE

Bolszewicy — pacyfiści.
Wrzaskiem pełnym nienawiści
Drą się, krzyczą raz po raz:
POKÓJ! oraz WALKA KLAS!
WALKA KLAS! i jednym tchem
POKÓJ! POKÓJ! — wsiem wsiem wsiem.
To się wzajem nie wyklucza,
Tak komunizm nas poucza.

Bo sowiecki cel ustroju
W tym jest właśnie, by w pokoju
Można wśród światowych mas
Krzewić krwawą WALKĘ KLAS.

My im, znaczy, spokój dajmy,
W niczym im nie przeszkadzajmy,
Żeby oni WALKĄ KLAS
Mogli rżnąć spokojnie — nas.

U nich w zgodzie hasła oba,
Komu to się nie podoba,
Ten się zara przeistacza
W wojennego podżegacza.

My faszyści, my burżuje,
My nie wiemy, co pacyfizm,
Tak jak go interpretuje
Dialektyczny apokryfizm.

               *

Do nauki pacyfizmu
Nam nie trzeba komunizmu.
Bo my wiemy o tym wszystko
Od dwudziestu wieków blisko.

Nam, dwadzieścia wieków temu,
Całą treść i sens problemu
Raz na zawsze, wciąż od nowa,
Objawiły cztery słowa.

My już definicją tą
Nauczeni od przedszkoli.
Owe cztery słowa brzmią:
Pokój ludziom dobrej woli.

Pomyśl tylko — w konsekwencji
Co wynika z tej sentencji?

Ona nas utwierdza trwale
W naszej pokojowej roli.
Mówi: POKÓJ! POKÓJ! — ale
Tylko — ludziom dobrej woli.

Ani więcej, ani mniej,
Prawda prosta, myśl dostojna,
Mówi: Ludziom woli złej —
WOJNA! WOJNA! WIECZNA WOJNA!

               *

Z tego sobie wyprorokuj
Pacyfizmu zwięzły skrót:
Jeśli tobie miły POKÓJ,
Dobrą wolę pokaż wprzód.

Odkryj na zielonym stole
Talie swych fałszywych kart.
Pokaż naprzód dobrą wolę,
Gdy ci pokój tyle wart.

Ludziom daj kajdany zzuć,
Niewolnikom wolność zwróć,
Zwróć im wolność dusz i serc,
Rozwal mur więziennych twierdz,
Daj im żyć, jak sami chcą
A nie pod komendą twą,
Daj im zdjąć żałoby kir,
Pokaż, żeś nie zbój i zbir,
Że ci wstrętny grozy dreszcz
I bat nędzy i niedoli!
Potem pełnym gardłem wrzeszcz:
PACE! PEACE! PAIX! FRIEDE! MIR!
POKÓJ —
            Ludziom dobrej woli.

                *

Na nic paktów hieroglifizm,
Na nic kadr i bomb restrykcja.
Świat to wie, że wasz pacyfizm
Jedna wielka PACYFIKCJA.

Z prahistorii tego świata
Coś przypomnę ci, gieroju:
Kain, po zabiciu brata,
Nigdy nie miał już pokoju.

Potem innej nie znał troski
W swym pacyfistycznym znoju,
Tylko troskę, by gniew Boski
Pozostawił go w spokoju.

Śmiechem szatańskiego roju
Wyła nad nim gawiedź diabla:
Trzeba było chcieć pokoju
Przed zabiciem brata Abla!

Teraz pokój? Po zabiciu?

             *

Pokój z wami? Nigdy w życiu.
1956

Lekcja katyńska odrobiona, czyli antyfona dziękczynna


Do prowadzenia „śledztwa” rząd polski i rząd hitlerowski wciągnęły Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który — w warunkach reżimu terroru wraz z jego szubienicami i masowymi egzekucjami cywilnej ludności — zmuszony jest brać udział w tej komedii śledczej wyreżyserowanej przez Hitlera.

Zrozumiałe jest, że takie „śledztwo”, prowadzone w dodatku za plecami rządu radzieckiego, nie może wzbudzać zaufania uczciwych ludzi.

Fakt, iż wrogą kampanię wymierzoną przeciwko Związkowi Radzieckiemu rozpoczęto jednocześnie w prasie niemieckiej i polskiej w ramach tego samego planu, nie pozostawia wątpliwości co do tego, iż pomiędzy wrogiem sojuszników — Hitlerem — i rządem polskim istnieje kontakt i zmowa co do prowadzenia tej wrogiej kampanii.

W czasie gdy narody Związku Radzieckiego przelewając krew w ciężkiej walce z Niemcami hitlerowskimi, wytężając wszystkie siły w celu rozgromienia wroga narodów rosyjskiego i polskiego i innych miłujących pokój krajów demokratycznych — rząd polski, idąc na rękę tyranii Hitlera, zadaje Związkowi Radzieckiemu zdradziecki cios.

Rządowi Radzieckiemu wiadomo, że ta wroga kampania prowadzona jest przez rząd polski w tym celu, aby wykorzystując hitlerowski oszczerczy falsyfikat, wywrzeć nacisk na rząd radziecki i wymusić na nim ustępstwa terytorialne kosztem Radzieckiej Ukrainy, Białorusi i Litwy.

Wszystkie te okoliczności zmuszają rząd radziecki do stwierdzenia, że obecny rząd polski schodząc na drogę zmowy z rządem hitlerowskim, zerwał w rzeczywistości sojusznicze stosunki z ZSRR i zajął wrogie stanowisko wobec Związku Radzieckiego. Na tej podstawie rząd radziecki powziął decyzję przerwania stosunków z rządem polskim.

Blisko siedemdziesiąt lat później, gdy pułkownik KGB ogłosił powołanie speckomisji do wyjaśnienia przyczyn katastrofy i objął jej działania osobistym nadzorem, chór polskich oficjeli, mędrców i przedstawicieli massmediów odśpiewał dziękczynną antyfonę Bolszoje spasiba Wam błogodarnyj gospodin.

Moja antyfona na wyjście: Bolszoje spasiba polskim członkom Chóru Cerkiewnego przy Komisji Specjalnej do sprawy Wyjaśnienia Smoleńskiej Katastrofy im. akademika Nikołaja Burdenki.


Przypis
Oto co można znaleźć w smoleńskiej ziemi, jak się dobrze poszuka:
1) Na zwłokach nr 92: List w Warszawy, adresowany do Czerwonego Krzyża dla Centralnego Biura Jeńców Wojennych – Moskwa, ul. Kujbyszewa nr 12. List napisany po rosyjsku. W liście tym Zofia Zygoń prosi o podanie jej miejsca pobytu jej męża Tomasza Zygonia. List datowany 12.09.1940 r. Na kopercie widnieje niemiecki stempel pocztowy – „Warszawa, IX-40” i stempel – „Moskwa, Urząd Pocztowy nr 9, ekspedycja, 28 IX 1940 r.” oraz rezolucja czerwonym atramentem po rosyjsku: „ewid. ustalić obóz i skierować dla wręczenia. 15 IX 40 r.” (podpis nieczytelny). 2) Na zwłokach nr 4: Karta pocztowa polecona nr 0112 z Tarnopola ze stemplem pocztowym „Tarnopol 12 XI 40 r.” (Tekst napisany odręcznie i adres wyblakły). 3)  Na zwłokach nr 101: Kwit nr 10293 z 19 XII 1939, wydany przez obóz kozielski, na otrzymany od Lewandowskiego Edwarda Adamowicza złoty zegarek. Na odwrocie kwitu notatka z 14 marca 1941 r. o sprzedaży tego zegarka w magazynie „Juwelirtorgu”. 4) Na zwłokach nr 46: Kwit (numer nieczytelny) wydany 16 XII 1939 r. przez obóz starobielski na otrzymany od Araszkiewicza Włodzimierza Rudolfowicza złoty zegarek. Na odwrocie kwitu notatka z 25 marca 1941 r., że zegarek sprzedano w magazynie „Juwelirtorgu”. 5) Na zwłokach nr 71: Papierowy obrazek święty z wizerunkiem Chrystusa, znaleziony między 144 i 145 stroną modlitewnika katolickiego. Na odwrocie obrazka świętego napis, z którego czytelny jest podpis – „Jadwinia” i data „4 kwietnia 1941 r.” 6)  Na zwłokach nr 46: Kwit z dnia 6 kwietnia 1941 r., wydany przez obóz nr 1-ON, na otrzymane od Araszkiewicza pieniądze w sumie 225 rubli. 7)  Na tychże zwłokach nr 46: Kwit z dnia 5 maja 1941 r., wydany przez obóz nr 1-ON, na otrzymane od Araszkiewicza pieniądze w sumie 102 rubli. 8)  Na zwłokach nr 101: Kwit z dnia 18 maja 1941 r. wydany przez obóz nr 1-ON, na otrzymane od Lewandowskiego E. pieniądze w sumie 175 rubli. 9)  Na zwłokach nr 53: Nie wysłana kartka pocztowa, pisana po polsku, adresowana: Warszawa, Bagatela 15 m. 47. Irena Kuczyńska. Datowana 20 czerwca 1941 r. Nadawca: Stanisław Kuczyński."

piątek, 16 kwietnia 2010

A jednak NAZISTA, czyli o kumplach sklerotyka Skalskiego

Jeszcze w południe wydawało mi się, że pan Skalski popełnił dziś tekst umiarkowany, to znaczy umiarkowanie podły. Nosi toto tytuł Zarządzanie emocjami.

Po tym co przeczytałem u kumpli Skalskiego z portalu Studio Opinii doszedłem do wniosku, że jest to tekst wyważony, bez żadnych dodatkowych przymiotników. Gdybym się miał upierać przy podłości do na skali brakłoby miejsca dla tego co przeczytacie poniżej:
Jarosław Kaczyński moim zdaniem stara się urzeczywistnić „teorię wodzostwa w państwie totalitarnym”. Konstytucja nie jest prawem nadrzędnym; prawem jest decyzja Wodza. Dyktator może wprowadzić stan wyjątkowy zawieszając wszystkie ustawy i swobody demokratyczne. Kto jest temu przeciwny – to wróg, którego trzeba zniszczyć, unicestwić.

Stefan Bratkowski
(pogratulować SDP honorowego prezesa, specjalne gratulacje dla red. Kłopotowskiego) dopatrzył się w działaniach Jarosława Kaczyńskiego inspiracji doktryną „decyzjonizmu Wodza” ideologa nazizmu Carla Schmitta. Podzielałem ową opinię. Doszedłem jednak do wniosku, że ktoś musiał podsunąć Prezesowi PiS nazistowską doktrynę, nie powołując się na jej autora. Sam Jarosław Kaczyński nie mógł przecież przeczytać jakiegokolwiek obcojęzycznego tekstu a poglądy swoje przedstawiał Schmitt m.in. w broszurze Der Führer schützt das Recht (Wódz chroni prawa) – po niemiecku i nie był tłumaczony.
Autorem powyżej analizy, której tłem jest pochówek prezydenta na Wawelu, jest Aleksander Jan Wieczorkowski. To nie jego pierwszy wyczyn. Poświęciłem mu kiedyś fragment notki.

Oto zespół redakcyjny Studia Opinii:
  1. Roma Przybyłowska-Bratkowska
  2. Stefan Bratkowski
  3. Grzegorz Gauden
  4. Azrael Kubacki
  5. Andrzej Lubowski
  6. Mirosław Malcharek
  7. Wojciech Mazowiecki
  8. Bogdan Miś
  9. Jacek Pałasiński
  10.  Sławomir Popowski
  11.  Jacek Rakowiecki
  12.  Ernest Skalski
  13.  Ryszard Turski
  14.  Aleksander Jerzy Wieczorkowski
  15.  Paweł Wimmer.
Jest jeszcze masa współpracowników, do których dołączył ostatnio satyryk Tadeusz Drozda. To nie tak, że do kompletu brakuje im tylko lekarza psychiatry. Nie wolno ignorować ludzi niebezpiecznych dla otoczenia! Nakręcają oni atmosferę, huśtają nastrojami coraz wyżej. W końcu trafi się jakiś idealista, który będzie chciał zapobiec wojnie domowej, obozom koncentracyjnym i uwolni Polskę od czającego się w mroku dyktatora. Fizyczna eliminacja nazisty będzie czynem chwalebnym! Niewiadomski długo uchodził za świętego męczennika za sprawę.

PS. dłuższe, w sprawie demencji inteligenta pracującejgo z dużego miasta.
Skalski, nawiązując do wiersza Marcina Wolskiego i pochylając się z troską nad oszołomstwem pisze: Wolski świetnie wie, że Narutowicz został zamordowany w rezultacie endeckiej nagonki, a Kaczyńskiego nikt nie zamierzał zabijać i nie zabił.
Wypada sklerotykowi przypomnieć, choćby słynne tytuły artykułów z endeckiej prasy "Zapora" i "Zawada".  Nawet gen, Haller przemawiając w uniesieniu z balkonu nie groził śmiercią Narutowiczowi, zapowiadał tylko że w razie czego nie zabraknie broni.

Kto nawoływał - dosłownie i wprost - do wyeliminowania Kaczyńskich z polityki, kto życzył Polsce jak najgorzej, kto zapowiadał nieposłuszeństwo obywatelskie i kto rozumiał terrorystów do tego stopnia że zastanawiał się czy nie podłożyć pod to wszystko bomby, nie będę przypominał choć objawy sklerozy są bardzo widoczne. Warto ruszyć organem z uwiądzie.

PS. krótkie, tym razem.
Redaktorku, wic - Będzie wojna ? - Nie. Ale będzie taka walka o pokój, że kamień na kamieniu nie pozostanie to nie przysłowiowe radio Erewań, tylko żydowski dowcip przytoczony przez Włodzimierza Bukowskiego w książce Pacyfiści kontra pokój.

środa, 14 kwietnia 2010

Do fałszywych żałobników i zadymiarzy z Czerskiej

Nie chcemy dziś od was uznania,

Ni waszych mów, ni waszych łez.

Skończyły się dni kołatania

Do waszych serc, jebał was pies.


To jeden z przedwojennych jeszcze  modów zwrotki  Marszu Pierwszej Brygady.

PS. Dwa loga, które wisiały u góry witryny, wrócą w poniedziałek.

Wawel i bezy

To nie jest notka. To są skopiowane metodą CTRL C CTRL V fragmenty szkicu do notki, który może wkleję w całości. Szkic rzecz jas...To nie jest notka. To są skopiowane metodą CTRL+C CTRL+V fragmenty szkicu do notki, który może wkleję w całości. Szkic rzecz jasna nie notkę. Wpis siedzi mi w głowie lecz i nie ten warsztat i ekshibicjonista jest ze mnie marny... a kłamać nie potrafię.

Myśli urwane w pół werbalizacji. Pełna notka prawdopodobnie nigdy nie powstanie.
  1. Nie zwykłem udawać. Jaki jestem i byłem wiedzą Ci którzy znają mnie od dziesiątek lat..
  2. Pojechałem PeKaeSem by odpocząć. Nabrać dystansu do samego siebie .Od wydarzeń ucieć nie sposób. Można tylko starać się uciec od doraźnej interpretacji
  3.  ----
  4. ----
  5. Pamiętałem jak ćwiczyłem głos nim wszedłem do pokoju dzieci, by im powiedzieć, że zginął prezydent. Z dobrym skutkiem powtórzyłem to na sucho kilka razy. Nie udało się. Nie zacząłem od wiadomości o śmierci prezydenta. Wszedłem do pokoju i po słowach "oni wszyscy zginęli" głos uwiązł mi w gardle.
  6. ------
  7. ------
  8. Był czas gdy pytania o sens padały w znacznie bardziej dramatycznych okolicznościach, ale jedne i drugie są uprawnione.
  9. ------
  10. Panie prezydencie Lechu Kaczyński, mój prezydencie. Rozważając niedawno na kogo oddam głos w wyborach prezydenckich, doszedłem do wniosku, że już więcej nie dam się wziąć pod włos i pójdę na wybory z przeświadczeniem że głos oddany zgodnie z sumieniem NIE JEST głosem straconym. Nadal tak myślę. Niech nad tym zastanawa się ktoś inny.
  11. -------
  12. Dziś wracając uysłyszałem WAWEL. Coś się we mnie wzburzyło. W pierwszym odruchu zaprotestowałem. Nawet mile mnie połechtał głos profesora Jacka Bartyzela, jedną z niewielu osób, które darzę szcunkiem, i o ktorych mówię, że są autorytetami.. Tak naprawdę połechtał tylko moją próżność.
  13. Tak Wawel! To miejsce nadaje sens smoleńskiej śmierci. Nie jest tylko formą zadośćuczynienia dla Pana Prezydenta, którego "kartoflowatość" wyrażała się w reklamówce niesionej przez żonę do samolotu, a nie w tym, że pijany Majestat Rzeczypospolitej narzyga na katyńskie mogiły.
  14. Może to koniec schizmy i ktoś odrobił lekcję geografii, przynajmniej tematu "bieg rzeki Wisły"?
  15. ---------- (samoje gławnoje)
  16. ---------- (samoje gławnoje)
  17. "Usunąć tę zawadę". Tak brzmiał tytuł artykułu w przedwojennej  "Rzeczpospolitej",  symbolizujący rozpętanie nagonki na prezydenta Narutowicza. To tylko szkic i nie ma linków, choć kto chce ten znajdzie nie tylko dosłowne, lecz nawet mocniejsze w wyrazie sformułowania dzisiejszych kandydatów na Eligiuszów. Eligiuszów z ochotą zapraszanych do śniadań, kropek na spojeniem łonowym i innych projektów medialnych z cyklu minuty nienawiści do drobiu. Późniejsze refleksje profesora Strońskiego znam i mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że dzisiejszych naganiaczy na nie nie stać. Bo oni nie ze Strońskich lecz z Marchlewskich. Pisząc mam na myśli także konserwę turystyczną wielomską.
  18. Widziałem załzawione oko pod Szkłem Kontaktowym. Porzygałem się i... pomogło. Polecam tę terapię.
PS. Wiem, że losowania Lotto były na widno. Widziałem kupony i nagrania z kamer przemysłowych. Słyszałem relacje świadków i wypowiedzi laureatów nagrody Nobla z dziedziny matematyki.  Mimo to, trafienie przez sąsiada spod dziewiątki szóstki w Lotto, pięć razy pod rząd wydaje mi się dziwne. Historyczna matematyka Leskiego jest to w stanie wytłumaczyć, lecz dziwić się nie przestanę.

Tytułowe bezy? Też rzygam.

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Rozbrojenie i posługa powozu

Jeżeli w Polsce nie ma już ani jednej sprawnej lawety, to może jest przynajmniej choć jedna furmanka (bez logo!) i para karych koni?

Posługa powozu to jedna ze średniowiecznych posług komunikacyjnych. Polegała na obowiązku dostarczenia na potrzeby władcy lub jego ludzi wozów z zaprzęgiem.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Albo Polski już od dawna nie ma, albo przeżyje!

Blisko sto ofiar katastrofy pod Smoleńskiem! Dużo?

Wiosną 1940 roku, w ciągu półtora miesiąca, na nieludzkiej ziemi rozbiło się 227 samolotów z elitą Narodu Polskiego. W Katyniu 46, w Charkowie 39, w Twerze 66, w Mińsku 40, w Kijowie 36.
A przecież już od września 1939 r. na terenach zajętych przez Niemców trwała Intelligenzaktion (Akcja Inteligencja), zwana także okrutnie Akcją Oczyszczenia Gruntu (Flurbereiningung). Las Piaśnicki (12.000 ofiar), Las Szpęgawski (blisko 10.000), Mniszek (5000-7000), fordońska Dolina śmieci  w Bydgoszczy, chojnicka "Dolina śmierci" (3.500), Poznań (2000), Mazowieckie blisko (7.000), Łódź (1.500), Śląsk, (ponad 2.000). Można wymieniać dalej: Sonderaktion Krakau, Zweite Sonderaktion Krakau, Sonderaktion Tschenstochau, Sonderaktion Lublin, Sonderaktion Bürgerbräukeller. Łącznie do 1940 roku rozstrzelano około 60 tys. działaczy społecznych i politycznych, przedstawicieli ziemiaństwa, wolnych zawodów, inżynierów, nauczycieli, księży. Ile to Tupolewów?!!!!!

Nie dotarliśmy nawet do Palmir, czyli Akcji AB (Außerordentliche Befriedungsaktion). A gdzie Powstanie Warszawskie, cały okres okupacji niemieckiej i sowieckiej, obozy zagłady i obozy długiej  śmierci?

Jeśli tamto czyszczenie gruntu się nie udało, wczorajsza katastrofa nic nie zmieni. W przeciwnym razie, już dawno nie jesteśmy Narodem, tylko wspomnieniem, rudymentem, ogonową częścią kręgosłupa.

czwartek, 8 kwietnia 2010

Każdy uczciwy Polak w... delegacji

Do dziś są pośród nas miliony uczestników i świadków naszej rewolucji.
Im nikt nie wmówi, że ją do Polski importowano.
Wojciech Jaruzelski 21 VII 1984 r. na posiedzeniu Sejmu PRL

Każdy uczciwy Polak
Nadredaktor popełnił słowo ojcowskie, to miłe. Prawie tak miłe jak zaproszenie premiera Tuska na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę cerkwi w Katyniu. Przy tej okazji i premierzy wygłosili przemówienie to też miłe. Wiem już, że w Katyniu polskich oficerów i Rosjan mordował stalinowski reżim, a 9 maja dowiem się, że wolność zawdzięczam rosyjskiej Armii Czerwonej. Nie wiem jeszcze kto dokonał agresji 17 września: Armia Czerwona, czy stalinowski reżim, ale z pewnością się dowiem.

Pan Adam Michnik odezwał się w te słowa:

Jakże ważną drogę przebył rosyjski polityk od słów o rozpadzie ZSRR jako największej katastrofie geopolitycznej XX wieku do słów na cmentarzu katyńskim o zbrodniach stalinizmu, kolektywizacji, represjach z lat 30. - o "katach totalitaryzmu, którzy zabijali ludzi, niszczyli ich niezależnie od ich pochodzenia, rasy, religii". Nie ma uczciwego człowieka w Rosji i w Polsce, który by nie wysłuchał słów szefów obu rządów z wzruszeniem i solidarnością.

Teraz wiem też, że jestem nieuczciwym Polakiem (jakoś nie wzruszyłem się przemówieniami) > Naprawdę uważam to za błahostkę, choć idącą w dobrym kierunku. Skoro Michnik jest uczciwy, na wszelki wypadek wolę być nieuczciwy.

czwartek, 1 kwietnia 2010

Kto śpiewa, jakby dwa razy się modlił

Jan Sebastian Bach: Pasja według św. Mateusza (BWV 244)



Libretto:
Chór I & II
Chodźcie, córki, pomóc mi opłakiwać..
Patrzcie! Na Kogo?
...na Oblubieńca. Patrzcie na Niego...
Jak?
.. jak na Baranka.
Chorał
O niewinny Baranku Boga
zabity na drzewie Krzyża.
Chór I & II
Patrzcie! Na co?
Na Jego cierpliwość.
Chorał
On zawsze cierpliwy,
nawet, gdy został wzgardzony.
Chór I & II
Patrzcie...
Gdzie?
...na naszą winę;
Chorał
Wszystkie nasze grzechy Ty poniosłeś,
gdyż inaczej musielibyśmy rozpaczać.
Chór
Patrzcie na Niego,
pozbawionego miłości i chwały,
samotnie niosącego Krzyż.
Chorał
Zmiłuj się nad nami, o Jezu!

Jan Sebastian Bach: Pasja według św. Jana (BWV 245)

wtorek, 30 marca 2010

Sposób na Jaruzelskiego. Imprimatur Daniel Passent

W 1985 roku rejsowym samolotem przyleciał do Polski Seweryn Blumstein. Jaruzelski z Kiszczakiem go nie wpuścili i odesłali z powrotem do Francji. Pomijając kwestię czy był to cyrk (władza dokonywała właśnie konwersji swego stosunku do opozycji wywodzącej się ze środowiska rewizjonistów komunistycznych) karę banicji zaaprobował swoim nieprzemijający drogowskaz moralny Daniel Passent. Dodam, że takimi ścieżkami nie chadzałem to i nie mój drogowskaz.

Zatem... jakby tak pana radzieckiego generała Wojciecha Witoldowicza Jaruzelskiego zawrócić do Moskwy po jego majowej ekskursji. Można poprosić drogowskaza Passenta żeby to ładnie uzasadnił. No, nie żeby dożywotnio na banicję. Co najmniej trzy lata. Niech tym czasie pisze podania o zezwolenie na pobyt do ambasady.

Z jeszcze innej strony wygląda to tak. Pan Jaruzelski otrzymał od moskiewskich braci między innymi:
- Order Lenina (ZSRR) – 1968 i 1983
- Order Rewolucji Październikowej (ZSRR) – 1973
- Order Czerwonego Sztandaru (ZSRR) – 1978
- Medal za Zdobycie Berlina (ZSRR)
- Medal "100-lecia urodzin Lenina" (ZSRR) – 1970
- Medal za Zwycięstwo nad Niemcami w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-1945 (ZSRR)
- Medal 20-lecia Zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 (ZSRR) – 1972
- Odznaka 25-lecia Zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 (ZSRR) – 1970
- Medal 30-lecia Zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 (ZSRR) – 1975
- Medal 40-lecia Zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 (ZSRR) – 1985
- Medal "50 lat Radzieckich Sił Zbrojnych" (ZSRR) – 1968
- Medal "60 lat Radzieckich Sił Zbrojnych" (ZSRR) – 1978
- Medal "70 lat Radzieckich Sił Zbrojnych" (ZSRR) – 1988
- Medal Żukowa (Rosja) – 1996
- Medal 50-lecia Zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 (Rosja) – 1995
- Medal 60-lecia Zwycięstwa w Wielkiej Wojny Ojczyźnianej 1941-1945 (Rosja) – 2005
* Dziwi mnie klasyfikacja tych odznaczeń na stronie Wikipedii. Są w podrozdziale odznaczenia zagraniczne. Polskie nie są, ale żeby zaraz zagraniczne.


czwartek, 25 marca 2010

Nie róbcie z siebie DURNIA!!!

>>> Dudek ! Nie robcie z siebie DURNIA!!!
wrzasnął z gracją pewien bloger, na pewnej platformie, która zawiera umowy o świadczenie usług drogą elektoniczną z blogerami i komentatorami.

Z grubsza i z cieńsza chodzi mu o to, że:
Prof. dr hab. Dudku!!!!
Spieszę Szanownego Pana poinformowac, ze GW jest PRYWATNA FIRMA, a jej linia programowa, polityczna czy publicystyczna jest prywatna sprawa jej WLASCICIELI. Nie musi Pan jej czytac, ani tym bardziej FINANSOWAC. GW ma prawo byc tak stronnicza ja tylko sie jej podoba.
Tak się wypyszczył cwaniaczek z miodem w uszach.
Spieszę poinformować wszystkich tego typu krzykaczy, że bardzo żałuję, że tego typu deklaracja nie znajdowała się we wstępniaku do pierwszego numeru Gazety Wyborczej. Warto było od samego początku tak się zadeklarować. Pierwsi właściciele gazety powinni chyba czytelników o tym poinformować, a nie pakować sobie na winietę hasło "Nie ma wolności bez Solidarności". Czyjej? Panów Wajdy, Paszyńskiego i Bujaka? Teraz już wiem, że chodziło o solidarność z Jaruzelskim, Kiszczakiem, Cimoszewiczem i Kwaśniewskim. W 1989 r. nikt o tym nie wiedział. A szkoda.

sobota, 20 marca 2010

"Z dziejów honoru w Polsce" cz. II - źródła, czyli dług honorowy

Tak przypominam sobie, iż już przed wejściem do budynku przy ul. Klonowej zauważyłem iż M.F.R. ma przy sobie wypchaną torbę reklamową o standartowych rozmiarach używanych w Polsce. Zdziwiło mnie, że posiada przy sobie tego typu torbę, gdyż na przyjęcia nie przychodzi się zazwyczaj z tego typu torbą.
Pamiętam jednak, że gdy opuszczaliśmy przyjęcie jeszcze w pomieszczeniach szatni zapytałem go czy nie zapomniał zabrać ze sobąś tej torby z którą przyszedł na przyjęcie. Odparł nie potrafię przytoczyć dokładnych słów, ale sens tej wypowiedzi był, że "oddał", "uregulował jakiś honorowy dług". Z kontekstu tej wypowiedzi wynikało, iż dług ten oddał Rosjanom.
Leszek M.



niedziela, 14 marca 2010

Ja, jako tępak i hula wiatr na Dworcu Gdańskim

Ja, jako tępak

Ostatnio zupełnie obojętne wydarzenia, uświadomiły mi, że choć polityką się interesuję, zdarza mi się o niej pisać to pewnych rzeczy nie jestem w stanie pojąć. Z tym jest jeszcze pół biedy. Gorzej, że nikt mi nie jest w stanie tego w stanie wytłumaczyć, nawet się tego nie podejmuje. Gdybym rzecz dotyczyła tylko mnie milczałbym w pokorze. Jednak grupka niekumatych jest całkiem pokaźna.

Pamiętam, że niedawno wyczytałem gdzieś podziękowania dla wymienionych jednym tchem Geremka, Kuronia, Wyszkowskiego i Gwiazdy. Nie mogę pojąć dlaczego tak hołubiony jest prof. Geremek. Po prostu cyrku związanego z kultem jego osoby nie rozumiem. Co ja takiemu Geremkowi zawdzięczam? Jakieś jego wizje polityczne w sposób szczególny powalają trafnością? Drogi Bronisław był przenikliwym analitykiem, strategiem, taktykiem? Ja mogę tylko dziękować, że nie nakłonił gdańskich robotników do rezygnacji z "politycznych " postulatów, że nie udało mu się wcielić w życie swojej wizji ruchu solidarnościowego podczas festiwalu 1980/81. Tylko czy wypada o tym przypominać?

Nie rozumiem też, jak ludzie związani z pożyczką moskiewską, czy partia, która czerpała korzyści z moskiewskiej pożyczki może być w kraju, który niepodległości nie ma za wymaganą przez zabobon fasadę, lecz traktuje ją jako najwyższą wartość, uznawana za normalny podmiot życia politycznego. Mój prosty moherowy łeb podpowiada mi, że społeczne niebezpieczeństwo czynu polegającego przyjmowaniu w ukryciu pieniędzy od wrogiego mocarstwa nie jest znikome lecz przeciwnie, ogromne i sprawcy w takiego "wybryku" czy nieroztropności w ugruntowanych demokracjach karani są zwykle na gardle. Tym którzy nie pamiętają kwestii moskiewskiej pożyczki, polecam choćby spis dokumentów, które min. Ziobro udostępnił obywatelom z Gazety Wyborczej.

Nie bardzo też pojmuję oburzenie niektórych dziennikarzy Trójki i ich dość zabawne protesty, ale doskonale rozumiem o co chodzi nowo upieczonym syndykalistom pod wodzą Jerzego Sosnowskiego.

Kolejne kwestie, których za bardzo nie łapię, związane np. ze Stefanem Bratkowskim (jego życiorys na Wikipedii to czysta groteska), mentorami Ligi Pana Romana zostawię sobie na później, W to, że ci złodzieje pamięci wyskoczą z czymś, co będzie stanowiło przyczynek do zajęcia się przy tej okazji mym wrodzonym tępactwem, nie wątpię.

Hula wiatr na dworcu Gdańskim.

Z okazji rocznicy rozpędzenia wiecu na Uniwersytecie Warszawskim pojawiło się wiele rocznicowych reportaży, wspominków. W tle zamajaczył jak zwykle Dworzec Gdański.

Przyznam się od razu, że na amnezję nie cierpię i pamiętam dwie rzeczy. Pierwsza to ta, że Kościół Katolicki i osobiście ksiądz Prymas Stefan Kardynał Wyszyński ujął się za prześladowanymi wówczas z powodów rasowych obywatelami polskimi, choć z Dworca Gdańskiego odjeżdżali również jego (Kościoła i Prymasa) prześladowcy.

Druga to taka, że gdy dwa lata, a nawet niespełna rok wcześniej ten sam Gomułka, Moczar posługując się tym samym ZOMO tymi samymi bojówkami walczył z Kościołem i atakował Prymasa Wyszyńskiego szczerzy demokraci stali albo w jednym rzędzie z Moczarem i smutnym aktywem albo milczeli. Tak się składa, że w "Argumentach" ówczesnym nieformalnym organie teoretycznym IV Departamentu MSW Kościół atakował Adam Michnik, zaś samo pismo współtworzył Bronisław Geremek, a od 1969 r docent Bronisław Geremek :)

Nie przypominam sobie by przeciw masowemu prześladowaniu wierzących, przeciw partyjno-esbeckiej operacji, na skalę jakiej do czasu wprowadzenia stanu wojennego, protestowali marcowi protestanci. Nie jest żadnym pocieszeniem, że w obronie prześladowanych katolików nie wystąpili posłowie koła "Znak", czy PAX, tylko z trybuny sejmowej przekonywali o dziejowej konieczności umacniania socjalizmu i nierozerwalnego sojuszu ze Związkiem Sowieckim. Postępacy ze "Znaku" zdobyli się na protest dopiero w 1968 r. Z mojego punktu widzenia rok 1968 był KOLEJNĄ hańbiącą kartą w dziejach partii komunistycznej. Katolicy co prawda nie wyjeżdżali, ale cały czas byli obywatelami drugiej kategorii. Co to znaczy być obywatelem drugiej kategorii niektórzy przekonywali się dopiero na Dworcu Gdańskim, gdy zostawiali nie tylko kawałek życia, ale legitymacje partyjne, przydziałowe mieszkania i sklepy za żółtymi firankami. Dlaczego zdziwienie nastąpiło dopiero, gdy dostali do ręki bilet w jedną stronę?

W Salonie24 walce PZPR z milenijnymi obchodami poświęciłem kilka postów. Były wśród nich dwa, które miały znaleźć swój ciąg dalszy. Niestety zwolennik nieskrępowanej wymiany poglądów red. Janke był uprzejmy uznać moje pisanie jako zagrożenie dla demokratycznego ładu Salonu, co dziś stwierdzam już z ulgą i pewnym rozbawieniem.


Teraz streszczę historię nie tak odległą od wydarzeń marcowych.
21-22 maja 1967 r. Sosnowiec.

wtorek, 9 marca 2010

Kto na miejsce Wildsteina? wersja 2 beta

Pan Bronisław Wildstein poza TVP. Szef Radiokomitetu Orzeł nie był tym razem na urlopie. Zadecydowały słupki.

==================

Proponuję zatrudnienie pani Dody. Jest nadzieja, że panu Orłowi urośnie chociaż jeden słupek... w slipkach.
Można też rozważyć opcję kontynuowania zbożnych starań prezesa Pontona i jeszcze raz zarzucić sieć na Polny Kwiatuszek.

Lisek ChytrTusek, Doda, MOnika córka pułkownika i telewizja odzyskana.

= = = = = = = = =
Wersja 2 beta 13:20
Program zostaje i zostają pytania
  1. Czy ktoś mnie zrobił w jajo?
  2. Ktoś Orłu przetrzepał skrzydła?
  3. Dlaczego w ogóle powstała kwestia będzie nie będzie?
  4. Co dalej z półkownikami  i pułkownikami w TVP?

niedziela, 7 marca 2010

Jest jak jest

Fragment wywiadu Igora Zalewskiego z niezależnym posłem Jarosławem Kaczyńskim, opublikowany w książce Dekomunizacja, Oficyna Wydawnicza Volumen, Liga Republikańska, Zeszyty Problemowe Ligi Republikańskiej, Warszawa 1999 r. (str 54-62)


J. K.: Dzisiaj dekomunizacja to w pewnej mierze coś innego niż na początku lat dziewięćdziesiątych. Są nowe niebezpieczeństwa, nowe patologie. Elementem akcji dekomunizacyjnej powinno być na przykład rozbicie struktur przestępczych. Te struktury w ogromnej większości wyrastają z dawnego systemu.

- Czy odgrodzenie dawnych funkcjonariuszy PZPR od stanowisk państwowych osłabiłoby w jakiś sposób świat przestępczy ?
J. K.: Góra tego świata wywodzi się zazwyczaj z dawnego aparatu bezpieczeństwa. Można już o tym przeczytać w poważnych, opiniotwórczych gazetach. Gdyby w 1991,1992 roku mocno uderzono w układ postkomunistyczny, gdyby doprowadzono do jego rozbicia, nieporównanie łatwiej byłoby doprowadzić do zaostrzenia walki z przestępczością, do likwidacji najważniejszych struktur przestępczych.

- Podtrzymuje Pan swoją dawną diagnozę, że źródłem większości patologii polskiego życia publicznego są ludzie dawnego systemu?
J. K.: Tak, podtrzymuję. Ale rzecz jasna w ciągu lat dziewięćdziesiątych sytuacja ewoluowała. Nastąpiło zjawisko kooptacji, rozpoczęte już w roku 1989. To znaczy do ludzi z dawnej PZPR czy SB dołączyli nowi, którzy z tymi organizacjami nie mieli nic wspólnego. Trudno jednak mówić o skali tego zjawiska.
(...)

- No właśnie, zrealizował się scenariusz, o którym marzył Pan w roku 1992: rządzi silna prawica wespół ze słabszą Unią. W dodatku odpadł jeszcze problem Wałęsy...
J. K.: No, nie całkiem się zrealizował. Często mówię o prawicy nieuwikłanęj, która może naprawdę coś zmienić. Ale ta cienko dziś przędzie.

- (...)Wiesław Walendziak twierdzi, że w walce z postkomunistami skuteczniejsze są "chirurgiczne cięcia " od dekomunizacyjnego zgiełku.
J. K.: Być może. Tylko sytuacja nie jest wcale prosta. Wiadomo, że AWS powstał i okrzepł również dzięki cichym kompromisom z "drugą stroną". W Akcji dominuje grupa, która chce kontynuować tę politykę "cichych kompromisów", bo się jej to po prostu opłaca. Sam Walendziak wie najlepiej, że dokonywanie w tych warunkach chirurgicznych cięć nie jest sprawą łatwą.
(...)
J. K.: Polityka ma wymiar fasadowy i zakulisowy. Za kulisami dzieją się rzeczy przygnębiające. Ale oficjalnie AWS nie może sobie pozwolić na rezygnację z dekomunizacyjnych haseł. To znaczy, że jeżeli Liga Republikańska przygotuje ustawę dekomunizacyjną, to posłowie AWS - nawet ci żyjący w symbiozie z czerwonym - muszą demonstracyjnie popierać. Na tyłach mogą się dziać różne rzeczy, fasada nie może wyrzekać się swego programu. Popieranie dekomunizacji może się okazać korzystną inwestycją polityczną. Przed nami wybory prezydenckie, potem parlamentarne, a fala antykomunizmu w społeczeństwie na razie nie maleje. To dla AWS po prostu szansa na ekspansję.
- Ale przecież Janusz Tomaszewski nagle nie wyparuje, on cały czas w Akcji będzie...
J. K.: Ja nie mówię, że pchnięcie AWS na antykomunistyczne tory będzie łatwe. Ale cóż robić.

(...) Jeśli rządzić będzie - nawet umiarkowana - prawica, która od "tamtych" będzie się trzymać z daleka, nie będzie z "nimi" robić interesów, twarda  wobec przestępców, to oczywiście "cicha dekomunizacja" ma sens. Tylko że dzisiaj niestety w AWS pierwsze skrzypce grają całkiem inni ludzie. Jest jak jest.
(...)
J. K.: Doświadczenia kampanii ostatnich lat pokazują, że antykomunizm popłaca. Nawet, gdy jego nośnikiem jest osoba tak niewiarygodna jak Wałęsa.
(...)
- Na razie ustawa dekomunizacyjna jest śpiewem przyszłości. Mamy natomiast lustracyjną. " Gazeta Wyborcza" pisze, że jej ofiarami będą informatorzy, a ich mocodawcy z SB i PZPR pozostają bezkarni.
J. K.: Jest w tym trochę racji. Ale czy jeśli nie możemy złapać bossów świata przestępczego, to znaczy że mamy nie łapać kieszonkowców? Oczywiście, że nie. Mam nadzieję, że teraz i "Gazeta Wyborcza" włączy się do walki o dekomunizację. To rozwiąże ten problem.

Na takiego Jarosława Kaczyńskiego głosowałem. Na innego nie zamierzam.

piątek, 5 marca 2010

Dwie rocznice, dwie kultury, kilka wierszy

Początkowo chciałem notce nadać tytuł Dwie rocznice, dwie Polski, kilka wierszy.
Gdybym tak zrobił obraziłbym mój kraj. Polska jest jedna. To drugie coś nie wiem jak nazwać.


5 marca 1940 r.