Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 stycznia 2012

Komisja Millera nie wznowi prac. A czy ona jeszcze istnieje?!

Rzecznik rządu Paweł Graś rozgaduje się dzisiaj, że premier nie zdecydował o podjęciu prac komisji Millera. 

- Według zgodnej opinii wszystkich biorących udział w spotkaniu w tej chwili nie ma żadnych przesłanek do wznowienia prac komisji Millera - powiedział po spotkaniu szefa rządu z ekspertami komisji rzecznik rządu Paweł Graś. Podkreślił, że "ustalenia Instytutu Ekspertyz Sądowych z Krakowa nie podważają głównych tez raportu dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy".
Graś zapewnił, że jeśli w toku śledztwa pojawią się jakieś dodatkowe dowody lub okoliczności, które uzasadniałyby zmiany bądź korekty raportu, to eksperci są gotowi do współpracy. - Na chwilę obecną pan premier nie podejmie decyzji o wznowieniu działań komisji - powiedział Graś. Komisja nie wznowi prac. "Nie ma przesłanek"

Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego działa na podstawie art. 140 ustawy prawo lotnicze oraz rozporządzenia wykonawczego wydanego z delegacji ust. 4 tegoż art. czyli rozporządzenia Ministra Obrony Narodowej z dnia 26 maja 2004 r. w sprawie organizacji oraz zasad funkcjonowania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego i rozporządzenia zmieniającego z z dnia 27 kwietnia 2010 r. (Dz.U. nr Nr 170, poz. 1015, zm Dz. U. z 2010 Nr Nr 69, poz. 442).


Pomijając w tej chwili kwestię konstytucyjności podstawy prawnej powołania jej członków i sposobu działania czyli treści §§ 2a i 14a wprowadzonych rozporządzeniem zmieniającym zastanawiam się czy komisja Millera jeszcze w istnieje a to podstawowa warunek by mogła cokolwiek wznowić (o legalności powołania Millera pisałem blisko dwa lata temu. W lipcu 2010 opinię na ten temat przedstawiło Biuro Analiz Sejmowych).

Otóż!
Według rozporządzenia "zwykła" Komisja jest komisją powoływaną ad hoc. Po zakończeniu prac protokół wraz z całością materiałów zebranych przez Komisję przewodniczący przedstawia do zatwierdzenia Ministrowi Obrony Narodowej poprzez Szefa Sztabu Generalnego, ewentualnie przewodniczący Komisji przed zatwierdzeniem protokołu przez Ministra Obrony Narodowej przedstawia go do zapoznania się ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych (§ 13). Z chwilą zatwierdzenia protokołu badania wypadku lub poważnego incydentu lotniczego przez Ministra Obrony Narodowej następuje rozwiązanie Komisji (§ 5). Nu, jasne i logiczne, a na dodatek tak stoi w rozporządzeniu.

Przewodniczący ekstraordynaryjnej komisji powoływanej w przypadku, o którym mowa w § 2 ust. 2a, przedstawia protokół wraz z całością materiałów zebranych przez Komisję do zatwierdzenia Prezesowi Rady Ministrów i informuje o tym Ministra Obrony Narodowej  Nie ma odpowiednika § 5. Zatem czy taka komisja, powołana przecież ad hoc do konkretnego zdarzenia - katastrofy w Smoleńsku - istnieje do końca świata?

Zarówno komisja zwykła monowska (§ 14.) jak premierowska (§ 15. pkt 3)) mogą wznowić BADANIE wypadku w jeżeli wyjdą na jaw nowe okoliczności lub dowody istotne dla sprawy bądź dowody istniejące w dniu wydania orzeczenia nie były znane.

Niby na gruncie rozporządzenia wiadomo przynajmniej, że skoro ta monowska jest już rozwiązana zatem nowa komisja. Ale to by było za proste, albowiem...

czwartek, 21 kwietnia 2011

Brzytwa Tuska

Tego się można było spodziewać. Prorok dotknięty przez Boga geniuszem, przeprowadzający Polaków przez Morze Czerwone, musiał znaleźć rozwiązanie dla śledztwa, które wobec przetrzymywania przez prokuraturę Putina dowodów rzeczowych i słabej nadziei, że przed prawomocnym zakończeniem postępowania w Rosji (ok. roku 2030) będziemy mogli je powąchać, całkowicie utknęło.

Źli ludzie, w tym nawet były minister sprawiedliwości Ćwiąkalski podpowiadali, że prokuratura potrzebuje dyplomatycznej interwencji wsparcia by śledztwo w sprawie katastrofy pchnąć do przodu. Rząd i owszem będzie popierał i wspierał, ale na wszelki wypadek Najwybitniejszy Umysł jaki kiedykolwiek nosiła polska ziemia znalazł wyjście z impasu godne króla Salomona. Oto Ryży Geniusz oświadczył, że kopia nagrań z czarnych skrzynek Tu-154M jest wystarczająca do prowadzenia śledztwa w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Przenikliwość Wielkiego Biegłego i Prawnika  tchnęła nowe życie w zatęchłe zasady przeprowadzania dowodów z opinii fonoskopijnych i generalnie w całą procedurę karną, zaś śledztwo w sprawie katastrofy zmierza ku szczęśliwemu rozwiązaniu czyli umorzeniu.

Nieoficjalne brzmienie prawa, które redaktor Janina Paradowska zdążyła określić jako Brzytwa Tuska:

Jeżeli nie jesteśmy w stanie czegoś wyegzekwować, otrzymać, uprosić, bądź wyżebrać oznacza to tyle i tylko, ze nie jest nam to ani niezbędne, ani do czegokolwiek potrzebne.



Świat prawniczy oniemiał z podziwu, zaś producenci seriali CSI już postanowili powierzyć pisanie scenariuszy Igorowi Ostachowiczowi. Tradycyjnie wszystkie drzewa i wiosenne kwiaty złożyły Słońcu Peru pokłon, a Zefir delikatnie owiał Jego boskie oblicze.

W pierwszych komentarzach światowe agencje podkreślają uniwersalność Brzytwy Tuska która tnie nie tylko w naukach prawniczych ale  też innych dziedzinach od ekonomi i biologii molekularnej po mechanikę kwantową i gastronomię.

Wiem, że to wszystko jest mało śmieszne. Tusk w sprawie śledztwa jeszcze słowa prawdy nie powiedział. To się dzieje, to się naprawdę dzieje.


.

środa, 24 listopada 2010

O co w tym wszystkim chodzi???

Wczorajsze zaproszenie przez Komorowskiego na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego sowieckiego przydupasa zmobilizowała mnie do podzielenia się wątpliwościami związanymi z innym dość demonstracyjno-prowokacyjnym postępowaniem. Chodzi o całkiem jawną i bezczelną postawę Rosjan.
Założenia które skłaniają mnie do postawienia pytania - o co w tym wszystkim chodzi - są następujące.
Pułkownik premier Putin nie rzuca słów na wiatr. Jeżeli stwierdził, że będzie osobiści nadzorował śledztwo to moim zdaniem tak się dzieje i jego podwładni zwłaszcza służby specjalne taką kontrolę wręcz drobiazgową sprawują. Nawet gdyby Putin nie deklarował tego publicznie takie postępowanie należałoby przyjąć za pewnik. Nie ma tutaj decydującego znaczenia stopień odpowiedzialności Sowietów za katastrofę (wina nieumyślna w postaci lekkomyślności czy rażącego niedbalstwa albo umyślna) czyli czy katastrofa została sprokurowana czy też wykorzystano nadarzającą się okazję, mając w ręku dodatkowe atuty choćby w postaci uwikłania tuskiego rządu w działanie wymierzone przeciwko prezydentowi Kaczyńskiemu (rozbicie uroczystości rocznicowych).

Konfrontację w Zachodem Sowieci przegrali na polu gospodarczym (nie mogąc udźwignąć narzuconego tempa zbrojeń i powodu rosnącego zapóźnienia technologicznego którego nie udawało się zniwelować szpiegostwem przemysłowym). Ale od czasów potęgi imperium rosyjskiego są mistrzami w dziedzinie intryg, działań niejawnych, wykorzystywania agentury oraz (to sowieckie osiągnięcie) wojny propagandowej.
Konsekwencją nadzoru jest to, że wszystko co pochodzi od Rosjan jest przez nich wcześniej zbadane pod każdym względem i dodatkowo to oni jednostronnie decydują co i kiedy zostanie przekazane. Obstrukcja i utrudnianie polskiego śledztwa ma charakter jawny niczym niemaskowany i to nie tylko wobec Polaków ale wobec sojuszników z NATO i reszty świata.

Przykładem dla mnie jest szopka jaką Rosjanie urządzili z wrakiem. Pozostałości Tupolewa wystawiono na ponad pół roku na widok publiczny via satelity i w takiej części obiektu wojskowego, który można filmować zza ogrodzenia. Można je było składować w innej części albo wręcz ze względu na koniczność "zabezpieczenia" dowodów schować w zbudowanym czy istniejącym obiekcie zabezpieczonym tak, że nieproszona mucha tam nie wleci. Nikt poza wtajemniczonymi nie wiedziałby co tam się dzieje czy przeprowadzana jest rekonstrukcja, a na potrzeby polskiego przedstawiciela można urządzić szopkę. Ułożenie w obrysie złomu nie uzasadnia siedmiomiesięcznej publicznej prezentacji.  po wywołanej własnym postępowaniem, zakładam, że z premedytacją i PO oburzeniu części polskiej opinii publicznej przykryto w końcu szczątki jakąś plandeką zupełnie jak z łaski. Mata i się odwalta. Podobnie rzecz się ma z wszystkimi innymi dowodami przekazywanymi stronie polskiej. Nagrania po które trzeba jeździć kilka razy skrzynki z parametrami lotu czy zeznaniami rosyjskich kontrolerów. Wniosek o uznanie ich za nieważne jest tak kuriozalny a biorąc pod uwagę przedstawione założenia dokonany rozmyślnie i z pełną premedytacją. Pamiętajmy, że śledztwo ze strony rosyjskie prowadzi prokurator Czajka i zespół JEGO prokuratorów. To oni decydują co zostanie uwzględnione w protokole, czy ten protokół będzie włączony do akt, czy "poprawiony" przed ich włączeniem, czy po.

Informacje którymi żywią się wszyscy którzy próbują dojść do przyczyn katastrofy pochodzą prawie w całości od Rosjan. Wszystkie dowody przeszły przez ich łapy. Sam teren katastrofy, a przynajmniej jego część nie została zabezpieczona i była przez pewien czas dostępna dla wszystkich zwiedzających. Każdy chętny mógł sobie szukać do woli, pobierać próbki skolko ugodno. Nie zakładam by Rosjanie nie byli w stanie technicznie odizolować obszaru katastrofy. To prosta stosunkowo proste zadanie. Rodzimi twórcy większości teorii nie biorą tego pod uwagę. Dzieje się tak też z tej przyczyny, że sami Rosjanie dostarczają paliwa do tworzenia różnych wersji. Nie wyobrażam sobie by materiał przekazywany Polakom nie został wcześniej sprawdzony a biorąc pod uwagę czas w jakim to następuje można przyjąć, że kolejność też nie jest przypadkowa. Nie oznacza to możliwości popełnienia błędu i dlatego nie należy a priori dyskwalifikować wszystkiego co otrzymujemy od Rosjan ale z drugiej strony należy podchodzić do tych dowodów z ogromną ostrożnością. Oni wszystko mieli w łapach.

Wracam do pytania, dlaczego postępują tak a nie inaczej. Czemu służy teatralizacja i eksponowanie bezczelności? Możliwych odpowiedzi może być kilka czy więcej i nie silę się by przedstawić choćby kilka, ponieważ np. hipoteza: by odwrócić uwagę rodzi pytanie, od czego itd., itp.

A czemu służy bezczelność Komorowskiego? Czy jest to efekt tylko głupoty, braku wyczucia, czy prowokacja i świadome dążenie do zwarcia, jak w przypadku krzyża?

Można w tym miejscu rozważać kwestię rozłamu w PIS, który co prawda ma ograniczone skutki i zasięg oraz który IMO nie musi być koniecznie trucizną, ale i lekarstwem. Ta sprawa jak cała kwestia strategii (ciągle IMHO) nie jest tak oczywista a komentarze wytworzone przez wysypujących się tabunami różnego rodzaju nagle olśnionych i wszystkowidzących i wszystkorozumiejących Bondów i sleeperbusters wywołuje zniechęcenie. Np. mam ogromne wątpliwości czy strategia Twierdzy jest słuszna, biorąc pod uwagę widoczny pośpiech przeciwnika, brak widoków na odsiecz i brak realnych widoków na możliwość utrzymania władzy, gdyby wydarzył się kolejny cud. Możliwości przetrwania w Twierdzy maleją wprost proporcjonalnie do czasu przebywania w niej. Zamykający się oddają lekką ręką namnażającą się przecież nie tylko poza twierdzą ludność. Populacja zamknięta będzie się kurczyć w wyniku dezercji i procesów demograficznych. Niekorzystne proporcje będą się zwiększać. To temat na inną pisaninę, na którą zupełnie nie mam ochoty. Kończąc uważam, że oczywistych oczywistości w niejawnych operacjach jest mało, co nie znaczy, że nigdy nie występują. O co w tym wszystkim chodzi? Ja pie...lę, nie wiem!

Uwaga zastrzegam, że mogę się mylić.

PS. a propos Marszu Niepodległości i ewentualnego czuwania pod domem Jaruzelskiego.
Jak sprawdziłem organizatorzy marszu; MW i ONR wciąż odwołują się do Bolka Piaseckiego. Czegokolwiek by nie dokonał wcześniej swoim przymierzem z komunistami zawartym jeszcze w okresie, gdy Sowieci i KBW urządzały polowanie na uczestników antysowieckiego powstania, gdy działacze narodowi gnili i ginęli prlowskich więzieniach. Nie ma też co ukrywać, że Piasecki i PAX do końca sprzeciwiali się działaniom Prymasa Wyszyńskiego. Ich pod domem Jaruzelskiego nie będzie! Nie będzie też konserwatyzmu.pl, w tym prof. Adama Wielomskiego. Warto o tym pamiętać, jak i o tym, że ja złożyłbym kwiaty pod pomnikiem Dmowskiego. Im pewnie by prędzej ręka uschła niż w geście zakopania starych okopów zrewanżowali się pod pomnikiem Piłsudskiego.

sobota, 24 lipca 2010

Było git! Jest git! A jak będzie?

Wlazłem na blog Passenta. Czasem robię takie wypady szlakiem czerwonym: Passent - Paradowska - Szostkiewicz. Komentuję rzadko. Natomiast namiętnie czytam komentarze. Może nawet dla nich tam zaglądam. Cymesik. Ach jak sobie piją z dziubków, by nie napisać liżą... Kompletny odlot. Och, ach, jakie to trafne. Trefne, nie trafne.

Notka ucieszna bo i sam Passent zadowolniony jakby w gówno wlazł.

Cytata:
Brawo Jan Hartman! Kilkakrotnie na tym blogu pisałem entuzjastycznie o publicystyce profesora UJ, Jana Hartmana, tym razem biję brawo za artykuł „Nasza, ludowa, zapomniana” (GW, 22 VII) o wizerunku PRL, jaki przekazujemy naszym dzieciom.

Cytata z cytaty czyli z Hartmana:
“To był nasz świat, w którym większość z nas przeżyła większość swojego życia i którego zaskakującą kontynuacją jest Polska współczesna” – pisze Hartman. „Chciałbym powalczyć o godność Polski, jak to się mówi, ‘za poprzedniego ustroju’, a nawet, przyznam, chciałbym, aby moi studenci odrobinę nam zazdrościli, że znamy inny świat. Może był on zacofany, lecz miał swoją prawdę, swoje nadzieje i namiętności. (…) Trwonimy i zakłamujemy pamięć, która jest jeszcze w nas. Podejrzana, dziwnie jakoś przechylona na stronę prawicowo - konserwatywną, ‘polityka historyczna’ skupia się na powstaniach i zrywach niepodległościowych (…); równie ważne jest rozumienie zwykłego życia, całkiem niekoniecznie prawicowego, które toczyło się w naszej ojczyźnie (…), zwłaszcza jeśli to było nasze własne życie”.
Pozwoliłem sobie skometować i komentarz zacytuję. Tam się nieprzewidywalnie długo czeka na moderację.
Zwykłe życie to było kupowanie chleba. Nawet jeżeli był ze Spółdzielni im. Horsta Wessela czy innego Hibnera. Nie wspominam tego chleba z obrzydzeniem. Jadłem i wcale się tego nie wstydzę czasem nawet był smaczny. Pierwszy raz się zakochałem jeszcze za Gierka. Gitarę kiedyś wystałem w sklepie muzycznym. Tylko dobrych strun nie było*. Nut też nie było. To znaczy były, ale z Międzynarodówką. To codzienna prawda o prl (wymawiać jak splunięcie).
Pamiętam, jak matka płakała gdy zobaczyła, ze przepisuję na maszynie “Opinię”. - Dziecko, szkoła, matura - jak to matka. Niedługo potem znany propagandzista chciał mi zrobić dobrze i ze zdziwieniem odkrył - dobry fachowiec, ale nie aryjczyk, czy jakoś tak. Później wiadomo co było. Czołgi, komisje czystości rasowej w mediach, kara banicji jako środek pogłębiania więzi.
Git było!

Teraz ludzie nawet się nie dziwią, że nigdy nie ukarany pedofil recenzuje książki o wychowaniu przedszkolnym.
I jest git!

Kwestia bezwstydu, ubrania funkcjonariuszy zła w nowe łachy i pozwolenie na sprzedaż siebie w III RP jest po części przyczyną, dla której obecna, dokonana na oczach narodu zdrada rządu Tuskiego przechodzi bez większego echa. Zrzeczenie się części prerogatyw należnych suwerennej Rzeczpospolitej, zaniechanie obowiązków, które spoczywają na niepodległym państwie dokonane na rzecz Federacji Rosyjskiej, określam jako ZDRADĘ w kategoriach co najmniej politycznych.
Naprawdę trzeba być upośledzonym na wzroku albo nazywać się np. Paweł Lisicki, żeby tego dostrzec. Widocznie w Rzepie jest za mało marchewek. W PiSie też zatrważający niedobór warzywa.

Trudno mi będzie te tematy (przyczynę i jeden ze skutków) rozwinąć bo traktuję je bardzo osobiście - taka niewielka ułomność natury - ale może mi się uda. Kiedyś.
To jak, też ma być git?

PS.
Udział Tuska, w dniu 7 kwietnia, w uroczystym wmurowaniu kamienia węgielnego pod budowę Cerkwii w Lesie Katyńskim i związane z tym okoliczności traktuję podobnie. Rządzenie Polską to nie gra w trambambulę.

* struny - bywało, że nie było nawet złych.


.

czwartek, 6 maja 2010

Tusk ściemnia. Konwencja chicagowska dla niezaawansowanych

Oglądając dzisiejszą (jak i poprzednią) konferencję Tuska załamywałem ręce nad poziomem osób zadających pytania nazywających się dziennikarzami. To tyle wrażeń z konferencji premiera ściemniacza.

O konwencji chicagowskiej wspominałem w poście z 20 kwietnia (Gdzie oni są, czyli G. nie Państwo Polskie) Zalecałem jej lekturę jako przykład rozwiązań jakie obowiązują w wypadkach z udziałem samolotów cywilnych. Jednocześnie pisałem, że nie ma ona mocy obowiązującej w przypadku samolotów wojskowych.

Wobec tego, na jakiej zasadzie, Tusk powołuje się na zapisy konwencji i załącznika nr 13? Oczywiście jest możliwe by przyjąć jej postanowienia za wiążące dla Polski i Federacji Rosyjskiej w przypadku badania przyczyn wiadomej katastrofy rządowego samolotu TU154M. Jest tylko jedno ale.

Jeżeli Tusk kiedykolwiek powołuje się na jej postanowienia należy jego słowa rozumieć w ten sposób, że nie konwencja tak stanowi, tylko polski rząd w porozumieniu z rosyjskim tak ułożyli swoje prawa i obowiązki ALE przymusu nie było.

 Posłużę się prostym przykładem. Załóżmy że buduję dom. Chcę podpisać z wykonawcą robót (który jest narzucony) budowlanych umowę. Treści umowy z konkretnym wykonawcą nikt mi nie narzuca. Mogę tworzyć umowę samemu. Mogę kupić "Wzory umów o roboty budowlane", mogę wreszcie poprosić mieszkającego obok sąsiada, który podpisał umowę i nawet dom mu wybudowano, o pokazanie mi konkretnej umowy. Nie warto wymyślać prochu. Nie ma jednak żadnego przymusu bym korzystając z umowy jaką zawarł sąsiad powielał wszystkie rozwiązania. Nie muszę zastosować nie tylko takiej samej ceny, ale inaczej mogę ustalić terminy płatności, zasady odbioru robót, podstawę wyliczenia ceny za usługę. Mogę ułożyć jej treść w ten sposób by jak najpełniej odpowiadała moim potrzebom. Nie mogę później tłumaczyć wściekłej rodzinie, że taką umowę miał sąsiad to i ja taką podpisałem. Jeżeli był "mus" to umawiam się, że na najbliższe dni obowiązuje umowa sąsiada lecz siadam i negocjuję poszczególne punkty tak aby były korzystne dla mnie. Tym bardziej, że gdański piłkarzyk sam stwierdził (choć raz słusznie), że smoleńska katastrofa nie ma precedensu w historii. Skoro tak, wszystkie konkretne rozwiązania należy dopasować do precedensowego charakteru katastrofy a nie posługiwać się bezmyślnie wzorem wzajemnych praw i obowiązków jakim jest konwencja chicagowska z załącznikami.

Ciekawi mnie przy okazji jak jest sformułowana umowa pomiędzy Polską i Federacją Rosyjską. Mam nadzieję (niewielką co prawda), że o implementacji postanowień konwencji chicagowskiej nie porozumiano się na krzywy ryj i jest na to jakiś kwit. Ciekawe jakiej treści jest porozumienia obu rządów w zakresie odpowiedniego stosowania konwencji chicagowskiej. Futbolista powinien ujawnić jego pełną treść. treść. Mam nadzieję, że umowa nie posiada tajnych załączników. Trzeba apelować do tzw. rządu o ujawnienie treści porozumienia z Federacją Rosyjską dotyczącego przepisów jakie oba kraje uznały za obowiązujące przy badaniu przyczyn katastrofy z 10 kwietnia.

 Jeżeli rzeczywiście ma być jawnie

Pokaż Tusku umowę z Putinem!

niedziela, 2 maja 2010

Wariograf w ryby siną farbą dziargane

 Właściwie pełny tytuł powinien brzmieć Z cyklu Onet poleca: "Wariograf w ryby, siną farbą dziargane"




Kolejny geniusz nie wytrzymał parcia i się odezwał. Czy Olbrychski to drugi po Tusku Polak, którego Bóg dotknął geniuszem czy dotykał go tylko drugi po Bogu - Andrzej Wajda, nie ma specjalnego znaczenia.

Pełniejsza diagnoza Azji Tuhajbejowicza brzmi tak:
Miedwiediew przyjechał, nie licząc się z ryzykiem. Putin był w Katyniu i Smoleńsku. Patrzyłem na to z zapartym tchem. Właściwie się poderwałem i wziąłem okulary, żeby przyjrzeć się, jak wyglądają ich twarze. Jestem aktorem, więc momentalnie wychwytuję czyjeś kłamstwo i zapewniam panią, że Putin nie grał, chociaż wyćwiczony kagiebista umie wszystkie uczucia doskonale zagrać albo trzymać je na wodzy, jeśli trzeba. To przecież trenują w tych świetnych szkołach dyplomacji. Widziałem go z bliska i słyszałem drżenie w jego głosie, gdy mówił do Tuska jeszcze w Katyniu, a już w Smoleńsku nie udawał niczego. To był szok, również dla wspaniale wyćwiczonego pułkownika KGB i wybitnego polityka.
Niech się tylko o tym dowie CIA, Mossad czy chiński wywiad. Pacjent ma portfel zleceń do końca świata albo jego. Powinien tylko swój wzrok i mózg przetwarzający impulsy dochodzące z oczu ubezpieczyć na kwotę będącą co sumą budżetową Chin i USA. Będzie miał siłę wrogów. Wszystkie Ośrodki Badań i Analiz nie tylko Rosji czy wschodnich ale zachodnich, północnych i południowych mogą się pakować a analitycy na bruczek. Wariograf z ludzkim DNA, który z racji wykonywanego zawodu potrafi zagrać bezdomnego z Londynu, barrakudę i matkę Teresę może uczestniczyć praktycznie w każdych negocjacjach politycznych. Jeżeli przyjąć, że umiejętności obejmują skanowanie pokerowych twarzy biznesmenów, oczami duszy mojej widzę, widzę... największy Skarb Narodowy i Prawdę Objawioną.

Jakby tego było mało, pajac dorzucił postulat, by Saakaszwili przeprosił za Stalina i Berię , bo... Gruzini. Czyli: za Hitlera Austriacy, za Dzierżyńskiego Polacy, a za Bermana i Różańskiego... wiem wiem, też Polacy!

Co za bezgraniczna głupota. Aż chce się zawołać - Boże, Ty Widzisz i nie grzmisz?! Nie zapytam, domyślam się odpowiedzi. Nie zawracaj mi... głowy chłopie, to tylko aktor.

-------------------
W następnym odcinku moje stanowcze nie teoriom spiskowym, czyli jak się Igor Janke zaplątał we własne sznurowadła.


.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Jerzy Miller na czele Komisji niezgodnie z ustawą?

Moim zdaniem tak.

Przepraszam, że hasłowo ale mam jeszcze inne równoległe zajęcie.

Wydane 27 kwietnia 2010 r. rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej zmieniające rozporządzenie w sprawie organizacji oraz zasad funkcjonowania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego [dalej KBWLLP] wydaje się wkraczać w materię jednoznacznie określoną ustawą z dnia z dnia 3 lipca 2002 r. Prawo lotnicze (t.j. Dz. U. z 2006 r. Nr 100, poz 696 z późn. zm.). Link - plik doc

Art. 140 ust. 1 ww. ustawy stanowi:
Badanie wypadków i poważnych incydentów lotniczych w lotnictwie państwowym prowadzi Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego powoływana przez Ministra Obrony Narodowej w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych. Inne incydenty lotnicze, o ile ta Komisja nie zdecyduje o podjęciu ich badania, podlegają badaniu przez użytkownika statku powietrznego pod nadzorem tej Komisji.

Tego przepisu nie można zmienić rozporządzeniem wydanym na postawie art. 140 ust. 4 ww ustawy, który daje delegację Ministrowi Obrony Narodowej, który w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych określa, w drodze rozporządzenia organizację oraz szczegółowe zasady funkcjonowania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, liczbę jej członków, ich kwalifikacje oraz tryb powoływania i odwoływania, a także szczegółowe zasady wynagradzania ekspertów, biorąc pod uwagę specyfikę i uciążliwość ich pracy.

Delegacja nie upoważnia i nie może upoważniać do zmiany przepisu ustawy jednoznacznie określającego kto powołuje przewodniczącego KBWLLP. Czyni to Minister ON w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych.

Tymczasem w rozporządzeniu ministra ON z dnia 27 kwietnia 2010 r. w zmieniającym rozporządzenie w sprawie organizacji oraz zasad funkcjonowania Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego dodano § 2a w brzmieniu: "W przypadku badania przez Komisję wypadku lub poważnego incydentu lotniczego zaistniałego z udziałem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Marszałka Sejmu, Marszałka Senatu lub Prezesa Rady Ministrów, a także w innej szczególnej sytuacji, powołanie przewodniczącego i członków Komisji, o których mowa w ust. 2, następuje w uzgodnieniu z Prezesem Rady Ministrów."

Zatem, moim zdaniem, wykroczono poza delegację ustawową z ust. 4. dokonując faktycznej zmiany treści art. 140 ust. 1 ustawy prawo lotnicze. Zapis rozporządzenia, rozdzielający podmioty właściwe do powołania przewodniczącego  KKBWLLP w zależności od osób uczestniczących w wypadku (incydencie) lotniczym powinien znaleźć się w ustawie, nie w rozporządzeniu.

W skrócie: Edmunda Klicha mógł odwołać tylko Bogdan Klich w porozumieniu z Jerzym Millerem. Nie mógł Bogdan Klich powołać Jerzego Millera, ani w porozumieniu Tuskiem ani z... Jerzym Millerem. Reszta rozporządzenia też do kosza.

Rozporządzenie Ministra Obrony Narodowej z dnia 26 maja 2004 r. przed zmianą: Dz.U. nr 138, poz. 1464. Link plik pdf.
Rozporządzenie zmieniające z 27 kwietnia 2010 r: Dz. U. nr 69, poz 442. Link

To i tak pikuś w porównaniu z tym, że marszałek Komorowski "obwołał" się pełniącym obowiązki prezydenta RP w chwili, kiedy nie znaleziono nawet ciała prezydenta Kaczyńskiego (chronologia na podstawie doniesień medialnych).

Wrażenia z konferencji prasowej premiera Putina

W Warszawie premier Putin za pośrednictwem swojego rzecznika prasowego Donalda Tuska przedstawił informacje dotyczące przebiegu śledztwa dotyczącego katastrofy lotniczej w Smoleńsku, oraz odpowiadał na pytania dziennikarzy. Śledztwo jest prowadzone dwutorowo, w Moskwie i Guberni Polskiej. Z przekazanych informacji wynika, że wsio w pariadkie. Towarzysze rosyjscy przekazali towarzyszom polskim telefon prezydenta, umyty osuszony i doładowany - 60 minut rozmowy z zamianą na 160 SMSów. Heya! Baterie od zwróconych laptopów też zostały naładowane lub wymienione na nowe. Spasiba! Wszystko zostało należycie zabezpieczone na miejscu. Grażdanin, który na doskonale zabezpieczonym terenie znalazł godło z rozbitego samolotu obiecał, że odda je do ambasady. Negocjacje trwają.

Celem zapewnienia prawidłowego toku prac Państwowej Komisji Wypadków Lotniczych będzie nią kierował cywil, minister spraw wewnętrznych i administracji, Jerzy Miller.

Jutro zostanie powołana komisja do spraw zbadania kwestii należytego wywiązania się z ustawowych obowiązków Biura Ochrony Rządu, podległego ministrowi Millerowi. Celem zapewnienia bezstronności na jej czele stanie cywil, minister obrony narodowej Bogdan Klich.

Jak już wspominałem teza, że do katastrofy doszło zgodnie z procedurami MON oraz BOR zadaje się potwierdzać z każdym dniem i wywiadem Aureloa nad rządem, AKA, Parasol nad nierządem.


Mit trzynastego załącznika - trochę ciężej. Jego przyjęcie jako dwustronnie obowiązującej umowy in extenso (jest na to jakaś bumaga?) było tylko dobrowolnym zgodnym oświadczeniem woli obu stron. Można było treść załącznika jak i samej konwencji kształtować dowolnie. Nie było żadnego obowiązku implementacji wszystkich zapisów w takim kształcie, w jakim obowiązują w lotnictwie cywilnym. Tak naprawdę był to tylko wzór do odpowiedniego wykorzystania, nie tylko przez towarzyszy rosyjskich. Kolejny raz powołam się na bezprecedensowy charakter katastrofy oraz  obraz wymiaru sprawiedliwości i putinowskiego państwa, który wyłania się z artykułów czerskich moralistów. Cytaty zebrał i opatrzył komentarzem Marek Magierowski - Wątki antyrosyjskie i teorie spiskowe w „GW”


Varia(ctwo)
Przypadkowo usłyszałem dziś tenora Olechowskiego. Ciekawe kiedy jego relacje z Gromosławem Czempińskim ewoluowały z poziomu "Must" - tow. pułkownik, na poziom Jędrek - Gromek.

Włodzimierz Cimoszewicz w odwecie za podłą prowokację pułkowników cywilnych, postanowił poprzeć Bronisława reprezentanta pułkowników wojskowych.

Uff.


.

środa, 28 kwietnia 2010

Zafajdańcy i dwa zestawy pytań

 Uczestnicy Wielkiej Gry mieli do wyboru dwa zestawy pytań.


Pierwszy zestaw pytań i zafajdańcy
Wczoraj przeczytałem tłumaczenie wywiadu z Andrzejem Wajdą jaki ukazał się w  dziennika Le Monde przed czterema dniami (Autor Piotr Smolar). Wywiad ten, jeszcze we wtorek, był na portalu Onet.pl anonsowany zajawką:




Dzisiaj wywiad Wajdy z Le Monde zniknął z portalu i nie ma go nawet w archiwum magazynu Onet poleca.


Nic dziwnego. Na łamach  lewicowego Le Monde św. Andrzej spuścił spodnie, wypiął się na Polskę i sfajdał.

Pytanie Lecha Wałęsy:
Jeśli PiS wystawi Jarosława Kaczyńskiego jako swojego kandydata na prezydenta, czy będzie to dobre rozwiązanie?
- Najgorsze z możliwych.
- Dlaczego?
- Dlatego, że będą wyjaśnienia, będą pytania o bilingi i o to, kiedy były te rozmowy telefoniczne z samolotem.


Pytanie Leszka Millera.
O czym rozmawiał Lech Kaczyński ze swoim bratem przez telefon satelitarny na 20 minut przed lądowaniem? Dlaczego piloci lądowali wbrew sugestiom wieży? Kiedy poznamy zapisy z czarnej skrzynki? Dlaczego ten moment z dnia na dzień się oddala? - pyta.


Pytanie Joanny Stanisławskiej:

Czy, ci którym do tej pory było wszystko jedno dali się nabrać na smutne oczy Jarosława Kaczyńskiego?

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Varia(ctwo)

Tupolew Tu-154M
numer seryjny: 90A-837
numer boczny: 101
jednostka wojskowa: 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego
data produkcji: 29.06.1990
data dostawy: 12.07.1990
eksploatowany tylko w 36 splt
wycofany: 10.04.2010


Tupolew Tu-154M
numer seryjny: 90A-862
numer boczny 102
jednostka wojskowa: 36 Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego
data produkcji: 29.06.1990
data dostawy: 25.12.1990
odkupiony od PLL LOT gdzie latał jako SP-LCO
w remoncie
Informacje ze stron Militarypedia oraz Gdzie zaczyna się wojsko…

PLL LOT
Od 1986 przewoźnik kupił 14 maszyn typu TU-154M. Ostania została wycofana z użytku siedemnaście lat temu, w 1993 r.

Ogółem, wyprodukowano od 926 do 1 015 egzemplarzy TU-154 (w zależności od źródeł).

66 katastrof z udziałem TU-154:
19 lutego 1973, ?? marca 1973, 07 maja 1973, 10 lipca 1974, 30 września 1975, 01 czerwca 1976, ?? ??? 1976, 02 grudnia 1977, 23 marca 1978, 19 maja 1978, 01 marca 1980, 07 lipca 1980, 07 sierpnia 1980, 08 października 1980, 13 czerwca 1981, 21 października 1981, 16 listopada 1981, 11 października 1984, 23 grudnia 1984, 10 lipca 1985, 21 maja 1986, 18 stycznia 1988, 08 marca 1988, 24 września 1988, 13 stycznia 1989, 09 lutego 1989, 17 listopada 1990, 20 listopada 1990, 23 maja 1991, 14 września 1991, 05 czerwca 1992, ?? czerwca 1992, ?? czerwca 1992, 20 lipca 1992, 01 sierpnia 1992, 05 września 1992, 13 października 1992, 05 grudnia 1992, 09 stycznia 1993, 08 lutego 1993, 22 września 1993, 23 września 1993, 25 grudnia 1993, 03 stycznia 1994, 06 czerwca 1994, 30 listopada 1994, 21 stycznia 1995, 07 grudnia 1995, 29 sierpnia 1996, 13 września 1997, 15 grudnia 1997, 29 sierpnia 1998, 24 lutego 1999, 04 lipca 2000, 04 lipca 2001, 04 października 2001, 12 lutego 2002, 20 lutego 2002, 01 lipca 2002, 24 sierpnia 2004, 22 sierpnia 2006, 01 września 2006, 30 czerwca 2008, 15 lipca 2009, 24 stycznia 2010, 10 kwietnia 2010.
Zginęło w nich łącznie 2996 osób.
Dane ze strony ASN Aviation Safety Database

Tygodnik "Polityka" z 10 września 2007 r.

Z artykułu:
{...) flota ta istnieje tylko na papierze, ponieważ jeden z Tu-154M jest w tej chwili remontowany w zakładach na podmoskiewskim lotnisku Wnukowo i nie wiadomo, kiedy zostanie przywrócony do eksploatacji, a remont Jaka-40 rozpocznie się już wkrótce. Tak więc polskim VIP-om (do których zalicza się prezydenta, premiera oraz marszałków Sejmu i Senatu) pozostał do dyspozycji tylko jeden Tu-154M, co oznacza, że gdyby dwóch z nich chciało wybrać się wspólnie za granicę, rząd musiałby wypożyczyć dodatkowy samolot, ponieważ przepisy zabraniają wspólnych podróży najważniejszych osób w państwie na pokładzie tego samego statku powietrznego.
(...)
Wiadomo, że nowe samoloty trzeba kupić i to jak najprędzej, aby nie doszło do katastrofy. (...) 19 czerwca br. [2007] minister obrony narodowej Aleksander Szczygło poinformował rząd o sposobach pozyskania nowych samolotów do przewożenia najważniejszych osób w państwie. Na początek powołano Pełnomocnika MON ds. Leasingu i Zakupu Samolotów VIP, którym został podsekretarz stanu w MON Jacek Kotas.

Kontrolerzy lotu ze Smoleńska podobno sugerowali inne lotniska, w Moskwie lub Mińsku. W planie zabezpieczenia wizyty powinny być przygotowane zapasowe lotniska. To zadanie BORu. Jak rozumiem lotniska w Moskwie, Mińsku czy Witebsku zostały sprawdzone przez BOR w przededniu wizyty. Może to właśnie BOR, sprawdzając dzień wcześniej lotnisko, zajumał żarówki na Siewiernoje, może nie? W końcu sugerowanie Rosjanom, że na ich lotnisku może być coś nie tak, byłoby niezręcznością, a i nocny stróż mógłby psem poszczuć.

Szef BOR-u gen. szofer Marian Janicki twierdzi: nie mam sobie nic do zarzucenia. Albo nie ma honoru, albo katastrofa poszła zgodnie z planem.

Odbyły się wreszcie pierwsze konferencje prasowe. Prowadzone prawie szeptem. Dobry minister przyznał renty "specjalne". Ciekawe, czy jak dojdzie do procesów cywilnych pełnomocnik skarbu państwa nie zechce zaliczyć ich na ren alimentacyjnych które poszkodowanym wskutek śmierci najbliższych i tak się należą? Ja uważam, że zaliczy. Na zakończenie konferencji dziennikarz radia RMF cicho zapytał, czy do rządu wpłynęły już jakieś roszczenia. Dobry Boni jeszcze ciszej odpowiedział, że jeszcze nie. I uciekł.

Konferencje prasowe odbywają się szeptem jak podczas nabożeństwa. Szepczą pytający dziennikarze, szeptem odpowiada rząd. Ten ostatni żeby nie urazić stosunków, a ci pierwsi żeby nie urazić ostatnich.

Kalisz wyciągnął zwłoki partyjnych przyjaciół z trumien i zasłaniając się nimi żąda, żeby nikt nie mówił na SLD partia postkomunistyczna. Panie Kalisz, nie tylko postkomunistyczna, ale i uznając, że to kontynuacja SdRP, zakładana za moskiewskie pieniądze.

W 1966 r. partyjna lojalność nie pozwoliła Jaruzelskiemu wejść do kościoła, w którym na katafalku spoczywała jego matka. W 2010 r. ta sama lojalność zagnała go do kościoła.

Jest kwiecień i Michnik znów w Moskwie. Po kwietniu 1989 r. historia przyspieszyła. Teraz też przyspieszy, czy zwolni? Kto lubi niech popatrzy: Адам Михник. Польша, Россия, Европа". Выступление в "Билингве". Видеозапись.

Nie znam się na technice lotniczej, pilotażu więc nie stawiam hipotez. Dla potrzeb bezpieczeństwa państwa trafne wydaje mi się założenie jakie w takich przypadkach przyjmują zachodnie służby specjalne: Zasadą jest, że musimy zakładać, że czekiści są zawsze winni zbrodni aż oni nie udowodnią nam dobitnie czarno na białym, że tak nie jest”. Marek Jan Chodakiewicz W kręgu podejrzeń - "Tygodnik Solidarność" Nr 17 z 23 kwietnia 2010 r.

Powtarzam opinię z poprzedniego postu:
Gubernia, nie Państwo Polskie i gówno, nie wolne media


.

wtorek, 20 kwietnia 2010

Gdzie Oni są i tanie państwo, czyli G. nie Państwo Polskie!

Gdzie Oni są?

Wczoraj odezwał się rzecznik ministra obrony narodowej. Nie na konferencji prasowej, a w komunikacie. Odezwał się by pouczać naród o odpowiedzialności. Nie po to by uspokoić Polaków i oświadczyć,że na miejscu katastrofy natychmiast zjawili się funkcjonariusze SW i ABW celem przydzielenia asysty wszystkim funkcjonariuszom rosyjskim zabezpieczającym dowody, przeszukującym teren i ofiary zdarzenia. Prawda jest taka, że jedyni funkcjonariusze jacy zadziałali błyskawicznie to rosyjscy żołnierze wymieniający żarówki na smoleńskim lotnisku, funkcjonariusze przeszukujący mieszkanie ś.p. Zbigniewa Wassermana, wreszcie pani Dmochowska wkraczająca do gabinetu ś.p. Janusza Kurtyki.

Skoro Federacja Rosyjska nie jest w stanie zabezpieczyć całego terenu celem odnalezienia wszystkich szczątków samolotu sądziłem, że Minister Obrony Narodowej podeśle tej zdemilitaryzowanej krainie kompanię wojska i ogłosi to na konferencji prasowej.

Sądziłem, że na miejscu pracuje więcej niż jeden prokurator i ci których nie ma, a być powinni uczestniczą we wszystkich czynnościach procesowych jakie są prowadzone na terytorium Federacji Rosyjskiej w związku z katastrofą.

W tym momencie dla ochłonięcia przerwałem pisanie notatki, gdyż poziom wzburzenia sięgnął zenitu i poza przekleństwami, miotanymi pod adresem tak zwanego Rządu Rzeczypospolitej Polskiej, nie byłem w stanie nic napisać.

sobota, 17 kwietnia 2010

Lekcja katyńska odrobiona, czyli antyfona dziękczynna


Do prowadzenia „śledztwa” rząd polski i rząd hitlerowski wciągnęły Międzynarodowy Czerwony Krzyż, który — w warunkach reżimu terroru wraz z jego szubienicami i masowymi egzekucjami cywilnej ludności — zmuszony jest brać udział w tej komedii śledczej wyreżyserowanej przez Hitlera.

Zrozumiałe jest, że takie „śledztwo”, prowadzone w dodatku za plecami rządu radzieckiego, nie może wzbudzać zaufania uczciwych ludzi.

Fakt, iż wrogą kampanię wymierzoną przeciwko Związkowi Radzieckiemu rozpoczęto jednocześnie w prasie niemieckiej i polskiej w ramach tego samego planu, nie pozostawia wątpliwości co do tego, iż pomiędzy wrogiem sojuszników — Hitlerem — i rządem polskim istnieje kontakt i zmowa co do prowadzenia tej wrogiej kampanii.

W czasie gdy narody Związku Radzieckiego przelewając krew w ciężkiej walce z Niemcami hitlerowskimi, wytężając wszystkie siły w celu rozgromienia wroga narodów rosyjskiego i polskiego i innych miłujących pokój krajów demokratycznych — rząd polski, idąc na rękę tyranii Hitlera, zadaje Związkowi Radzieckiemu zdradziecki cios.

Rządowi Radzieckiemu wiadomo, że ta wroga kampania prowadzona jest przez rząd polski w tym celu, aby wykorzystując hitlerowski oszczerczy falsyfikat, wywrzeć nacisk na rząd radziecki i wymusić na nim ustępstwa terytorialne kosztem Radzieckiej Ukrainy, Białorusi i Litwy.

Wszystkie te okoliczności zmuszają rząd radziecki do stwierdzenia, że obecny rząd polski schodząc na drogę zmowy z rządem hitlerowskim, zerwał w rzeczywistości sojusznicze stosunki z ZSRR i zajął wrogie stanowisko wobec Związku Radzieckiego. Na tej podstawie rząd radziecki powziął decyzję przerwania stosunków z rządem polskim.

Blisko siedemdziesiąt lat później, gdy pułkownik KGB ogłosił powołanie speckomisji do wyjaśnienia przyczyn katastrofy i objął jej działania osobistym nadzorem, chór polskich oficjeli, mędrców i przedstawicieli massmediów odśpiewał dziękczynną antyfonę Bolszoje spasiba Wam błogodarnyj gospodin.

Moja antyfona na wyjście: Bolszoje spasiba polskim członkom Chóru Cerkiewnego przy Komisji Specjalnej do sprawy Wyjaśnienia Smoleńskiej Katastrofy im. akademika Nikołaja Burdenki.


Przypis
Oto co można znaleźć w smoleńskiej ziemi, jak się dobrze poszuka:
1) Na zwłokach nr 92: List w Warszawy, adresowany do Czerwonego Krzyża dla Centralnego Biura Jeńców Wojennych – Moskwa, ul. Kujbyszewa nr 12. List napisany po rosyjsku. W liście tym Zofia Zygoń prosi o podanie jej miejsca pobytu jej męża Tomasza Zygonia. List datowany 12.09.1940 r. Na kopercie widnieje niemiecki stempel pocztowy – „Warszawa, IX-40” i stempel – „Moskwa, Urząd Pocztowy nr 9, ekspedycja, 28 IX 1940 r.” oraz rezolucja czerwonym atramentem po rosyjsku: „ewid. ustalić obóz i skierować dla wręczenia. 15 IX 40 r.” (podpis nieczytelny). 2) Na zwłokach nr 4: Karta pocztowa polecona nr 0112 z Tarnopola ze stemplem pocztowym „Tarnopol 12 XI 40 r.” (Tekst napisany odręcznie i adres wyblakły). 3)  Na zwłokach nr 101: Kwit nr 10293 z 19 XII 1939, wydany przez obóz kozielski, na otrzymany od Lewandowskiego Edwarda Adamowicza złoty zegarek. Na odwrocie kwitu notatka z 14 marca 1941 r. o sprzedaży tego zegarka w magazynie „Juwelirtorgu”. 4) Na zwłokach nr 46: Kwit (numer nieczytelny) wydany 16 XII 1939 r. przez obóz starobielski na otrzymany od Araszkiewicza Włodzimierza Rudolfowicza złoty zegarek. Na odwrocie kwitu notatka z 25 marca 1941 r., że zegarek sprzedano w magazynie „Juwelirtorgu”. 5) Na zwłokach nr 71: Papierowy obrazek święty z wizerunkiem Chrystusa, znaleziony między 144 i 145 stroną modlitewnika katolickiego. Na odwrocie obrazka świętego napis, z którego czytelny jest podpis – „Jadwinia” i data „4 kwietnia 1941 r.” 6)  Na zwłokach nr 46: Kwit z dnia 6 kwietnia 1941 r., wydany przez obóz nr 1-ON, na otrzymane od Araszkiewicza pieniądze w sumie 225 rubli. 7)  Na tychże zwłokach nr 46: Kwit z dnia 5 maja 1941 r., wydany przez obóz nr 1-ON, na otrzymane od Araszkiewicza pieniądze w sumie 102 rubli. 8)  Na zwłokach nr 101: Kwit z dnia 18 maja 1941 r. wydany przez obóz nr 1-ON, na otrzymane od Lewandowskiego E. pieniądze w sumie 175 rubli. 9)  Na zwłokach nr 53: Nie wysłana kartka pocztowa, pisana po polsku, adresowana: Warszawa, Bagatela 15 m. 47. Irena Kuczyńska. Datowana 20 czerwca 1941 r. Nadawca: Stanisław Kuczyński."

środa, 14 kwietnia 2010

Do fałszywych żałobników i zadymiarzy z Czerskiej

Nie chcemy dziś od was uznania,

Ni waszych mów, ni waszych łez.

Skończyły się dni kołatania

Do waszych serc, jebał was pies.


To jeden z przedwojennych jeszcze  modów zwrotki  Marszu Pierwszej Brygady.

PS. Dwa loga, które wisiały u góry witryny, wrócą w poniedziałek.

Wawel i bezy

To nie jest notka. To są skopiowane metodą CTRL C CTRL V fragmenty szkicu do notki, który może wkleję w całości. Szkic rzecz jas...To nie jest notka. To są skopiowane metodą CTRL+C CTRL+V fragmenty szkicu do notki, który może wkleję w całości. Szkic rzecz jasna nie notkę. Wpis siedzi mi w głowie lecz i nie ten warsztat i ekshibicjonista jest ze mnie marny... a kłamać nie potrafię.

Myśli urwane w pół werbalizacji. Pełna notka prawdopodobnie nigdy nie powstanie.
  1. Nie zwykłem udawać. Jaki jestem i byłem wiedzą Ci którzy znają mnie od dziesiątek lat..
  2. Pojechałem PeKaeSem by odpocząć. Nabrać dystansu do samego siebie .Od wydarzeń ucieć nie sposób. Można tylko starać się uciec od doraźnej interpretacji
  3.  ----
  4. ----
  5. Pamiętałem jak ćwiczyłem głos nim wszedłem do pokoju dzieci, by im powiedzieć, że zginął prezydent. Z dobrym skutkiem powtórzyłem to na sucho kilka razy. Nie udało się. Nie zacząłem od wiadomości o śmierci prezydenta. Wszedłem do pokoju i po słowach "oni wszyscy zginęli" głos uwiązł mi w gardle.
  6. ------
  7. ------
  8. Był czas gdy pytania o sens padały w znacznie bardziej dramatycznych okolicznościach, ale jedne i drugie są uprawnione.
  9. ------
  10. Panie prezydencie Lechu Kaczyński, mój prezydencie. Rozważając niedawno na kogo oddam głos w wyborach prezydenckich, doszedłem do wniosku, że już więcej nie dam się wziąć pod włos i pójdę na wybory z przeświadczeniem że głos oddany zgodnie z sumieniem NIE JEST głosem straconym. Nadal tak myślę. Niech nad tym zastanawa się ktoś inny.
  11. -------
  12. Dziś wracając uysłyszałem WAWEL. Coś się we mnie wzburzyło. W pierwszym odruchu zaprotestowałem. Nawet mile mnie połechtał głos profesora Jacka Bartyzela, jedną z niewielu osób, które darzę szcunkiem, i o ktorych mówię, że są autorytetami.. Tak naprawdę połechtał tylko moją próżność.
  13. Tak Wawel! To miejsce nadaje sens smoleńskiej śmierci. Nie jest tylko formą zadośćuczynienia dla Pana Prezydenta, którego "kartoflowatość" wyrażała się w reklamówce niesionej przez żonę do samolotu, a nie w tym, że pijany Majestat Rzeczypospolitej narzyga na katyńskie mogiły.
  14. Może to koniec schizmy i ktoś odrobił lekcję geografii, przynajmniej tematu "bieg rzeki Wisły"?
  15. ---------- (samoje gławnoje)
  16. ---------- (samoje gławnoje)
  17. "Usunąć tę zawadę". Tak brzmiał tytuł artykułu w przedwojennej  "Rzeczpospolitej",  symbolizujący rozpętanie nagonki na prezydenta Narutowicza. To tylko szkic i nie ma linków, choć kto chce ten znajdzie nie tylko dosłowne, lecz nawet mocniejsze w wyrazie sformułowania dzisiejszych kandydatów na Eligiuszów. Eligiuszów z ochotą zapraszanych do śniadań, kropek na spojeniem łonowym i innych projektów medialnych z cyklu minuty nienawiści do drobiu. Późniejsze refleksje profesora Strońskiego znam i mam głębokie wewnętrzne przekonanie, że dzisiejszych naganiaczy na nie nie stać. Bo oni nie ze Strońskich lecz z Marchlewskich. Pisząc mam na myśli także konserwę turystyczną wielomską.
  18. Widziałem załzawione oko pod Szkłem Kontaktowym. Porzygałem się i... pomogło. Polecam tę terapię.
PS. Wiem, że losowania Lotto były na widno. Widziałem kupony i nagrania z kamer przemysłowych. Słyszałem relacje świadków i wypowiedzi laureatów nagrody Nobla z dziedziny matematyki.  Mimo to, trafienie przez sąsiada spod dziewiątki szóstki w Lotto, pięć razy pod rząd wydaje mi się dziwne. Historyczna matematyka Leskiego jest to w stanie wytłumaczyć, lecz dziwić się nie przestanę.

Tytułowe bezy? Też rzygam.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Albo Polski już od dawna nie ma, albo przeżyje!

Blisko sto ofiar katastrofy pod Smoleńskiem! Dużo?

Wiosną 1940 roku, w ciągu półtora miesiąca, na nieludzkiej ziemi rozbiło się 227 samolotów z elitą Narodu Polskiego. W Katyniu 46, w Charkowie 39, w Twerze 66, w Mińsku 40, w Kijowie 36.
A przecież już od września 1939 r. na terenach zajętych przez Niemców trwała Intelligenzaktion (Akcja Inteligencja), zwana także okrutnie Akcją Oczyszczenia Gruntu (Flurbereiningung). Las Piaśnicki (12.000 ofiar), Las Szpęgawski (blisko 10.000), Mniszek (5000-7000), fordońska Dolina śmieci  w Bydgoszczy, chojnicka "Dolina śmierci" (3.500), Poznań (2000), Mazowieckie blisko (7.000), Łódź (1.500), Śląsk, (ponad 2.000). Można wymieniać dalej: Sonderaktion Krakau, Zweite Sonderaktion Krakau, Sonderaktion Tschenstochau, Sonderaktion Lublin, Sonderaktion Bürgerbräukeller. Łącznie do 1940 roku rozstrzelano około 60 tys. działaczy społecznych i politycznych, przedstawicieli ziemiaństwa, wolnych zawodów, inżynierów, nauczycieli, księży. Ile to Tupolewów?!!!!!

Nie dotarliśmy nawet do Palmir, czyli Akcji AB (Außerordentliche Befriedungsaktion). A gdzie Powstanie Warszawskie, cały okres okupacji niemieckiej i sowieckiej, obozy zagłady i obozy długiej  śmierci?

Jeśli tamto czyszczenie gruntu się nie udało, wczorajsza katastrofa nic nie zmieni. W przeciwnym razie, już dawno nie jesteśmy Narodem, tylko wspomnieniem, rudymentem, ogonową częścią kręgosłupa.