Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Wencel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojciech Wencel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 kwietnia 2012

Białe plamy i serwis Allegro



Są narody, które znają
W dziejach swoich każdy kamyk 
Tak że mało o to dbają - 
A my mamy - Białe Plamy. 

Plam tych biel - historię naszą 
Skupia w sobie, niby w lustrze: 
Wizje czasów, które straszą, a
Wizje - których się nie ustrzec. 

Jacek Kaczmarski Ballada o bieli

Dlaczego dzisiaj pojawiają się nowe białe palmy. Mam swoją teorię. Wskutek splotu przyczyn w mózgach, jak na dyskach twardych, pojawiają się bad sektory, powodujące błędne reakcje, złą interpretację lub całkowitą utratę danych. Z głów wylatują nazwy miejscowości, liczby obraz okupacyjnej rzeczywistości. Tak z same z siebie się pojawiają czy mamy „fałszerzy" danych?


Słowo fałszerze ująłem w cudzysłów nie chcąc być złośliwym. Złośliwość byłaby nie na miejscu. Pełen dobrej woli nie przypisuję złych intencji osobom plotącym wierutne kłamstwa, czyste brednie opowiadającym półprawdy. I to nie tylko ze względu na brzytwę Hanlona. Ufam, że „fałszerze” działają w dobrej wierze, lecz najzwyczajniej w świecie nie znają polskiej historii. Gorzej jeśli to wynik prymitywnego myślenia, błędnie przetwarzającego jak najbardziej prawdziwą informację, że komuniści fałszowali historię, czego wyrazem było kłamstwo zaszyte w we wciąż odgrzewanych serialu o Czterech Pancernych, kapitanie Klossie i kombinując. Sowieci, nasz niewątpliwy wróg walczyli z Niemcami. Niemcy byli antybolszewikami. Może zatem III Rzesza była pełna dobrych chęci, tylko przytrafiły jej się pewne błędy i wypaczenia. Wreszcie możliwe, że bezmyślnie powtarzają cytaty za modnym dziś Józefem Mackiewiczem. Rzeczywiście tylko prawda jest ciekawa.

Jakiż ratunek? Jakież wyjście z sytuacji? Jedno tylko: Sowiety należy rozbić, zanim zakończy się wojna. Zanim z tą wojną nie ruszą same na Europę.(...) Któż miał tego dzieła dokonać? W sytuacji z roku 1941, czyli ostatecznego terminu dla ratowania Europy przez zarazą bolszewicką – mogły tego dokonać tylko i wyłącznie Niemcy. O to się chyba absolutnie nikt spierać nie będzie. A fakt, że tego dokonały, ośmieliłbym się policzyć im nie jako zasługę wobec świata kulturalnego, lecz jako spełnienie świętej misji.

Hitler nie mógł się podjąć żadnej świętej misji, nie był katechonem, był czystym Złem. Zło nie walczy ze złem o zwycięstwo dobra. Od dwóch  tysięcy lat powtarzamy, że złe drzewo wydaje zły owoc. Nic co pochodziło od nazistów nie mogło być święte. Jego nieludzka ideologia nie była w stanie wygenerować nawet jednego kwantu dobra. Obłąkany barbarzyńca na ratunek światu, kulturalnemu? Nonsens.

Po wizycie w Katyniu: To jednak, co najbardziej nęka wyobraźnię, to indywidualność morderstwa, zwielokrotniona w tej potwornej masie. Bo to nie jest masowe zagazowanie, ani ścięcie seriami karabinów maszynowych, gdzie w ciągu minuty czy sekund przestają żyć setki. Tu przeciwnie, każdy umierał długie minuty, każdy zastrzelony był indywidualnie, każdy czekał swojej kolejki, każdy wleczony był nad brzeg grobu; tysiąc za tysiącem.

Czy w okupowanej przez nazistów Polsce było inaczej? Zagłada elit rozpoczęta jeszcze we wrześniu i dokładnie tak przebiegała. Dziesiątki tysięcy. Mężczyźni, kobiety i dzieci, w leśnych rowach. W sposobach zadawania śmierci fałszywy Katechon wykazywał dużą pomysłowość. Ścięcie, powieszenie, spalenie żywcem, utopienie w szambie, zatłuczenie kolbami zrzucanie z więziennych wież. Serie z karabinów i zagazowanie oczywiście też. Można jeszcze opisać metody zadawania śmierci stosowane przez Ukraińców, antybolszewckich jak niemieccy rycerze. Czy w związku z tym jest jakaś różnica?

niedziela, 1 stycznia 2012

Jak RAZ okupacja i układ współrzędnych

Pierwsza "okupacyjna" część, właściwie nie notka tylko luźne uwagi, komentarz do artykułu Zbudujemy drugą Polskę Wolnego Ziemkiewicza (WRAZa). Z uwagi na służalczych cenzorów o totalitarnych zapędach, tępych pałkarzy broniących myśli wielkiego Wolnego Polaka, odwracającego się plecami do reszty Polaków, nie szukającego  z nimi ani porozumienia, ani sposobu ich pozyskania, postanowiłem budować Czecią Polskę v.ng2. Początkiem budowy jest wszechświatowy patriotyczny bojkot blogu totalitarysty Ziemkiewicza na stronach www.rp.pl :)* i publikuje w obiegu nr 2011/12-587 * Taki żart. Kiepski... wiem, ale nie mogłem się powstrzymać.

Nie rozumiem jak RAZ chce przekonać za pomocą retoryki JMR, Wencla i Lichockiej tych Polaków, których jednocześnie nam nie potrzeba . Rymkiewiczowskie 8-9 milionów wystarczy by naród przetrwał, resztę pies j...ł. Te 8 -9 milionów Wolnych Polaków to wyjątkowe chciejstwo, ale mniejsza o to.

Innej drogi, jak przekonanie części nieprzekonanych, że patrioci są w stanie zapewnić ekonomiczny rozwój i ekonomiczną stabilizację nie widzę. Histeryczna retoryka nadaje się do tego średnio. Patriotyzm, przeciętni ludzie, którzy wcale nie odstają pod względem wymagań od reszty Europy, kupią tylko w pakiecie z bezpieczeństwem dla siebie i najbliższych.

Innej drogi zakładając, że chce się wygrać wybory nie ma. Wygrać mimo, że opozycja ma mocno pod górkę, zaś obóz rządowy ogromną przewagę w mediach. Czy zatem RAZ i inni Wolni Polacy działają nieracjonalnie? Skądże. RAZ nie chce wygrać żadnych wyborów lecz wyzwolić ojczyznę. Impulsem wyzwalającym zmianę celów był oczywiście zamach w Smoleńsku. Zamach, bo tylko w tej perspektywie to wszystko trzyma się kupy i ma choćby teoretyczne szanse na końcowy sukces. Katastrofa, choćby w przy jej wyjaśnianiu rząd dopuścił się nie tylko zaniedbań ale powierzył część suwerennych prerogatyw w obce ręce, lub co najmniej zrezygnował z własnych, nie będzie tak nośna jak mord. Polegli w katastrofie komunikacyjnej? Niepoważne.

Zatem Smoleńsk i religia Smoleńska. Rymkiewicz mówi wprost: jestem wyznawcą [religii smoleńskiej], ponieważ uważam, że to, co wydarzyło się pod Smoleńskiem, jest i pozostanie jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Polski. To będzie przez wieki wspominane, opisywane, analizowane, będzie też jedną z takich dziejowych metafor, które używane są jako klucze otwierające narodową historię.

wtorek, 27 grudnia 2011

RAZu pewnego na zadupiu :)

Artykuł Ziemkiewicza Radość na zadupiu został odebrany bardzo pozytywnie przez, najogólniej mówiąc, obóz niepodległościowy. Przeze mnie - wprost przeciwnie. Późnym wieczorem, jakoś kole północy, pozwoliłem sobie go skomentować. Komentarz się nie ukazał. Choć żeneralnie lubię człenia, RAZ od jakiegoś czasu mocno mnie irytuje. Jakoś nie mam ochoty dyskutować z moderatorami www.rp.pl, których, przyznaję, już kiedyś dało się przekonać, że działają cokolwiek pochopnie.

Komentarz, który się nie ukazał, wklejam bez żadnych poprawek, w takiej formie, w jakiej czekał na moderację i... się jej doczekał. Nie będą RAZowi siepacze zagłuszać krytyki! LOL No śmieszy mnie, gdy głoszący - Wolność! - kręcą pęta. Na pohybel jedynie słusznej moderacji :-D



Doprawdy opisywanie chrześcijaństwa w, za przeproszeniem, "dziejowej" perspektywie trendów okolic Czerskiej, baru Zakąski, czy innego ośrodka kpin i drwin, świadczy nie tylko o potężnym kompleksie. Przede wszystkim o instrumentalizacji wiary. Przykro jest pisać o mesjanizmie smoleńskim propagowanym zwłaszcza przez Wencla, który wytworzył wlaściwie pełną eschatologię narodową. W mojej ocenie, tragedię 10 kwietnia widzi on jako początek nowej ery, oczyszczającą naród ofiarę, przyczynę przyszłego narodowego odrodzenia wolnej ojczyzny Wolnych Polaków. 


Konsekwencją tego jest dychotomiczny podział na patriotyczną lawę i resztę - plugawą skorupę. Załapać się na status plugastwa jest wyjątkowo łatwo. Są nim nie tylko prowokujący tłuszczę do drwin z ludu opłakującego poległych, sami szydzący, ale każdy choć wątpiący w teologię odrodzenia smoleńskiego. Logika wykreślenia granicy pomiędzy Wolnymi Polakami i resztą jest protsa(cka) jak konstrukcja cepa. WW jest wolnym Polakiem, jest nim JMR i ja nim jestem. Każdy kto myśli jak ja, WW, JMR jest Wolnym Polakiem. Kto nie myśli nami, nami nie jest. Tą resztą pogardzamy, jak oni wszyscy. Wszyscy, bo trzeba być zdrajcą, sprzedać się choćby za kredyt, ze strachu trzymać z silniejszym, w najlepszym wypadku z ułomności umysłowej nie czuć nami. Nie myśląc jak Wolni Polacy, sami stawiają w obozie właściwie antypolskim. Taka logika łatwo obsługuje własne obelgi, pogardę, wykluczenie nadając im odwrotny spin. Jakość ta sama tylko wektor przeciwny. My, my, My Naród przetrwamy. Pokój, nam, nam Wolnym Polakom - ludziom dobrej woli. Was pozostali tubylcy, Was naród-nienaród, was pies jebał.


Przecież ten dzisiejszy Michnik to totalitarysta. Demokratą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto ze mną się nie zgadza, jest faszystą i nie można mu podać ręki. A tylko Michnik wie, na czym polega demokracja i tolerancja. On jest tutaj sędzią alfą i omegą. (Stefan Kisielewski, 1991)

Przecież ten dzisiejszy Wencel to  totalitarysta. Polakiem i patriotą jest ten, kto jest po mojej stronie. Kto się ze mna nie zgadza jest niewolnikiem lub zdrajcą i nie można mu podawać ręki. A tylko Wencel wie, na czym polega polskość i patriotyzm. On jest tutaj sędzią, alfą i omegą. (ng2, 2011)
c.b.d.u.


Tym, którzy odczytują powyższą opinię jako bagatelizowanie smoleńskiej tragedii, negowanie istnienia przemysłu pogardy, wykluczania całych grup społecznych, zaprzeczanie istnieniu środowisk, których polskość, tradycyjne wartości, wiara, rodzina co najmniej uwiera czy przeraża oświadczam - to nie prawda. Nawet nie uważam, bez mesjanizmu smoleńskiego nie byłoby erupcji nienawiści, zaś bez teorii helowych, rządowych kłamstw, matactwa, niesprowokowanej nienawiści wobec rodzin ofiar. To wszystko było. Było nawet pierwsze. Czy jednak obrona wartości polega na odwróconym spinie, podmiotowej zamianie lżonych w lżących? Moralnie to złe, a politycznie, jak widać nieskuteczne. Zwłaszcza, gdy towarzyszy temu taktyka twierdzy. 

System się domyka z więcej niż niewielką pomocą Wolnych Polaków. Podpierają bramę twierdzy czym się da. Najwolniejsi z Wolnych nieliczne okna zabijają dechami. Niekończące się fochy, impertynencje, podejrzliwość, insynuacje, bany, pogoń za zdrajcami, defetystami, dywersantami, zasłanianie sobie i współoblężonym oczu i uszu, składają się na syndrom oblężonej twierdzy. Przecież ktoś może naszczać do jedynej studni, wywołać panikę i to taki, wiesz pan, najmniej podejrzany. W oblężonej twierdzy to poniekąd słuszna taktyka. Tyle, że na krótką metę i pod warunkiem, że się liczy na szybkie wyjście z kontratakiem lub odsiecz.


A właściwie chciałem napisać komentarz o niestosowności tandetnych paraleli w okresie swiatecznym, niezdrowej fascynacji Ziemkiewicza określeniami typu: zadupie, obciach i zastanowić się nad pozornie dziwnym, jak na nowoczesnego endeka, poparciem patriotyzmu afektywnego. O tem może inną RAZą. Na pewno się trafi :)




.